Fantastyka · 11 min czytania
Zrobię dla ciebie wszystko...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Miałem jeszczę trochę czasu, do kolejnego zanurzenia. Zgodnie ze zwyczajem siedziałem w RestRoom'ie wcinając chipsy. Następna sesja miała trwać zaledwie cztery godziny, więc wieczór będę miał wolny. Uśmiechałem się już na myśl spędzenia wieczoru, a później nocy z Claudi'ą. Poznałem tę małą tu w pracy, była asystentką jednego z doktorków zajmujących się Miną. Miną czyli naszym supermózgiem, bedącym w stanie projektować wewnątrz swej białkowo - krzemowej matrycy iluzje rzeczywistości. Ja miałem zaszczyt owe iluzję zwiedzać i badać. Oczywiście było wielu innych nurków, ale lekarze i siwi naukowcy preferowali mnie ze względu na wysoki współczynnik koherencji osobowości. Czyli krótko mowiąc czynnik który określał maksymalną ilość czasu możliwą do spędzenia w rzeczywistości pozornej. Przekroczenie tej granicy, groziło nurkowi tym, że resztę żywota spędzi na wózku z upieczonym mózgiem. Mimo, że byliśmy pionierami, a Mina została wynaleziona niedawno, taki wypadek się jeszcze nie wydarzył. Ale wierzcie mi, nikt nie chciał być pierwszy. Ryzyko istniało, ale płacili nam takie sumy, że życie kawalera wiodłem w dostatku. Dochodziła trzynasta, więc ruszyłem do sali, w której przeprowadzaliśmy eksperyment. Technicy i naukowcy pozajmowali już stanowiska. Jimmy Hendersson stał za konsolą. Lubiłem tego łysiejącego grubaska. -Cześć Henry - pomachał w moją stronę. Opowiedziałem mu i uśmiechneliśmy się porozumiewawczo. Jimmy odpowiadał za kontakt ze mną, gdy byłem już wewnątrz Miny. Nie wyglądał najekiegoś jajogłowego, ale założę się, że miał szufladę pełną dyplomów z psychiatrii. Sprawiał wrażenie sympatycznego już za pierwszym razem gdy go zobaczyłem. Pomagał mi zachować dobre samopoczucie i zimną krew w różnych sytuacjach. Zdjąłem ubranie i wsunałem się do worka. Para lekarzy zręcznie umieszczała na moim ciele mrowie plastrów i elektrod. Jeszczę tylko maska i mogli zacząć wpuszczanie roztworu do szczelnie zamnkiętego już worka. Ze mną w środku. Wszytko to przywodziło mi na myśl płód rozwijający wewnątrz matki. Płyn zaczął oblizywać moje ciało, miał odpowiednią ciepłą, ale nie za gorącą temperaturę. W jego skład wchodziły skladniki odżywcze, uspokajające i zwiększające podatność na sugestię. Ten ostatni element był potrzebny by skrócić czas przejścia do rzeczywistości pozornej. Delikatne znajome mrowienie ogarnęło całe moje ciało. Straciłem poczucie upływającego czasu. Zawrót głowy a potem ucisk w żołądku zasygnalizował, że jestem w fazie przejścia.
Rozejrzałem się. Jak zawsze podczas mojej nieobecności, Mina dodała wiele nowych elementów. Pierwsze wyprawy odbywały się w pustce z zawieszonymi na niej geometrycznymi figurami. Teraz stąpałem już po ziemi, przed sobą widziałem wiele budynków mniej lub bardziej przypominających mi te z rzeczywistości. Skierowałem się w stronę parku. Wyglądał calkiem w porządku gdyby nie wiewiorki, które obsiadały gałęzie zupełnie jak ptaki. Kucnałem i zacząłem grzebać w miekkiej ziemi. Po wykopaniu jakichś czterdziestu centymetrów w piasku przestałem. Ostatnio na tej wysokości natrafiłem na próżnię. Mina jak zauważyłem zdążyłą zalatać już niektóre braki. Następnie wziałęm się za zwiedzanie bydynków. Każdy pokój niezależnie od wielkości umeblowany był w identyczny sposób. W dodatku telewizory były jedynie pustą atrapą. Wychodząc zauważyłem nowy element w krajobrazie. Uśmiechnałem się zaskoczony. Musiała to wziąść prosto z mojej głowy. Przede mną stała kopia instytutu, w którym prowadziliśmy nasze doświadczenie. Wszedłem zaciekawiony. Rozkład sal zgadzał się, lecz wszytkie były puste. Zaintrygowany ruszyłem w stronę sali w ktorej w rzeczywistości leżało moje ciało. Otworzyłem drzwi po cichu. Wstyd mi było przyznać się przed sobą, ale miałem niezłego stracha. Na środku pustej sali siedziała mała dziewczynka. Zaśmiała się radośnie, podskoczyła i znikła. -Jimmy słyszysz mnie? - szepnałem przełykając ślinę. Jimmy podłączony był do linii wewnętrznej, dzięki której miał ze mną stały kontakt. W nagłych przypadkach by dodać mi otuchy, wprowadzał trójwymiarowy model do iluzji i bezpośrednio nim kierował. -Słyszę cię stary, coś się stało?- zaregował od razu. W jego głosie jak zwykle znajdywałem spokój, który teraz mnie sie udzielał. Zaśmiałem się pod nosem. -W sumie to chyba wszytko w porządku. - napięcię ze mnie opadło. - Mina stworzyła kopię naszego instytutu. W odbiciu sali w ktorej się znajdujemy, spotkałem małą dziewczynkę. -Dziewczynkę? - powtórzył głupio- To coś nowego Henry... - minęła chwila zanim ponownie się odezwał: -Mamy jeszcze dużo czasu, pozwiedzasz jeszczę trochę? Chciałem mu odpowiedzieć, że tak pewnie, dlaczego nie. Ale nowa fala strachu ścisnęła mnie za gardlo. -Jimmy myślę... wydostań mnie stąd, okey?- wydusiłem z siebie. Po paru sekundach nadeszła odpowiedź: -Nie ma sprawy, za minutkę bedziesz z powrotem. - Po chwili poczułem znajome zawroty głowy i sensacje w brzuchu.
Po paru wstrząsach otworzyłem oczy. Lekarze pomogli mi otworzyć worek. Cała zawartość wylała się do specjalnie w tym celu umieszczonego baseniku. Zdjąłem maskę i uśmiechnałem się niemrawo do Jimmy'ego. -Napisze sprawozdanie jak odpocznę...- powiedziałem. Jimmy kiwnął głową potakująco. Wyszedłem z sali i ruszylem do łazienek, by