Opowiadania.pl · 3 min czytania
Zróbmy sobie Londyn, mamusiu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mój syn. Czarnooka pyzata buzia. Rozczochrana ciemnowłosa główka. Zatrzymuje się przed wystawą sklepową. Ogląda w skupieniu. Obserwuje. Potem, jakby tylko od niechcenia, przygładza włosy małymi rączkami. Nie lubi mieć bałaganu na głowie. Nie lubi mieć brudnych rączek. Nie lubi, kiedy coś idzie nie po jego myśli. Lubi czuć się bezpieczny. Lubi mieć wszystko poukładane i pod kontrolą. Mój syn znalazł wczoraj autko. Mały angielski samochodzik zaczepiony do breloczka przy moich kluczach. Z kręcącymi się kółeczkami. Z flagą namalowaną na dachu. - Daj mi go do zabawy na chwilę – poprosił. Po czym zniknął w pokoju na całe popołudnie.
Kiedy byliśmy w Londynie, moje dziecko butnie wędrowało po ulicach, nastawione wszystkimi falami na odbiór. Był Strażakiem Samem, pędzącym po przedmieściach na sygnale. Był listonoszem Patem z poranną pocztą. Kierowcą piętrowego autobusu. Był sklepikarzem w arabskim zakątku miasta w pobliżu Soho. Był dj-em miksującym muzykę pośrodku pulsującego życiem Camden Town. Był pilotem samolotu i pracownikiem lotniska, na którym wylądował nasz samolot. Kiedy poszliśmy do parku, mały zniknął mi od razu z oczu. Co robił? Rozmawiał z koleżankami. Czterolatek. Bez dwóch zębów z przodu. W obcym kraju.…