Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 7 min czytania

Żulski Światek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Co dzisiaj robimy, Mietku mój drogi przyjacielu? -Ha, dobre pytanie. Wczoraj na złomie majątek zbiłem – odpowiedział Mietek klepiąc kompana po ramieniu. – więc wydaję mi się, że to samo co wczoraj i przedwczoraj Tadziu. - No to ja dorzucę butelki zwrotne bo nic wczoraj nie brało. I ruszyli nasi dzielni bohaterowie, ku swej mekce. Mietek jak zawsze o tej porze roku ubrał swoją czarną kurtkę puchową, było po niej widać, że wiele już przeszła. Na głowie miał żółtą czapkę z napisem „Sano” i narysowaną świnią. Na nogach gumiaki, co było wyznacznikiem stylu w tej grupie społecznej. Tadzik, jak przystało na wiernego kompana, nie wyróżniał się zbytnio ubiorem, z tym, że zamiast kurtki miał na sobie różowy sweter, cały połatany. Droga im długo nie zajęła bo oboje się spotkali niedaleko swojej ławeczki. - Ha! Patrzcie któż to zawitał do nas panowie! – krzyknął jeden z trzech mężczyzn siedzących już na miejscu. - Kuźma, kopę lat! Gdzieś się kurwa podziewał? – rzekł Mietek, witając się z obecnymi. - A daj spokój, do starej teściowa przyjechała. Ale to długa opowieść, chcecie posłuchać panowie? - Czekaj skoczę po napitek – powiedział Tadek i pobiegł do sklepu, za którym znajdowała się ławka. - Słyszeliście co z Rychem? Jego też już dawno tutaj nie było. – zapytał Mietek. - Poszedł na straty, stara go do pracy wysłała. Dzień w dzień do miasta jeździ i pracuje na budowie czy gdzieś. Przecież to zdrowia szkoda, dźwigać trzeba, czy wieje czy pada on tam zapierdala. – odpowiedział Kuźma. - Ha! Ale Ci się zrymowało! – odpowiedział wielce rozradowany Tadzik, który właśnie wrócił ze sklepu.- Macie pijcie i Kuźma opowiadaj. Kuźma otworzył napitek bogów „Poczuj Moc Smoka”, jeden z najtańszych jakie istnieją. Najwyraźniej poczuł tę moc, bo zaraz po wzięciu łyka wstał i zaczął opowiadać. - To było panowie dwa dni temu. Stara moja oznajmiła, bo nie pytała mnie o zgodę, że przyjeżdża jej mamusia. Stara głupia suka, nigdy mnie nie lubiła. A jako, że spokojny ze mnie człowiek, wiecie panowie o tym najlepiej, zgodziłem się. No ale potem stało się coś strasznego, w życiu bym się tego po mojej starej nie spodziewał. Aż panowie napić się muszę –jednym łykiem wypił niemal pół butelki- Oho! Tego mi brakowało. Na czym to ja skończyłem? Już pamiętam, no i stara mi powiedziała: „pić nie możesz, bo mamusia leki bierze i nawet zapach zaszkodzić jej może”. I wiecie panowie co czułem? A niby mnie suka kocha i dobro tej jędzy stawia ponad moje. - Hańba to! Jak można swojemu mężowi taki nóż w plecy wbijać! – krzyknął Tadzik. - Dokładnie tak sobie pomyślałem przyjacielu.- kontynuował Kuźma. – no nic to pomyślałem, oszukany przemęczę się jakoś, dwa dni to przecież nie tak długo. I wieczorem przyjechała ta jędza stara. Na swojej miotle z gałęzi wierzbowych, bo na takiej się najlepiej lata. Na wstępie rzuciła do mnie: masz teściu torbę mi powieś i kurtkę też weź. No kurwa! Przyjechała do mnie i jeszcze mi rozkazuje. Lekko się zdenerwowałem panowie, przecież to wykracza poza wszelkie normy. - Co racja, to racja, dlatego ciągle mieszkam sam – przerwał Tadzik. - Ha! I czasem Ci tego zazdroszczę - kontynuował Kuźma- Zdjęła buty i mówi: „słomy wam przywiezłam , za dużo mam miotła nowa, mało pali”. Na co mnie słoma? Miotły nie mam a stara nie je tego.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Żulski Światek — czytnik · opowiadania