Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 4 min czytania

Zupełnie inna, a jednak ta sama "Granica Cienia"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mimo pełni nie było widać Księżyca. W miejscach gdzie ławica chmur przerzedzała się prześwitywało tylko kilka, co jaśniejszych gwiazd. Takie same gwiazdy lśniły w oczach wędrownego puszczyka. Ciężkie uderzenia skrzydeł rozdzierały mrok. Wiatr bawił się sztywno sterczącymi piórami. Były to jedynie ciche odgłosy, które jednak przecinały ciszę niczym ostry sztylet. Każdy, nawet najdrobniejszy hałas stawał się niezwykle wyraźny. Zdawało się, że ciemność powoli zalewa całą krainę, sączy się między konarami drzew tak jak w dzień przedziera się przez nie światło. Pełza po drodze klucząc między kamieniami. Co najważniejsze ciemność nie spływała z granatowego nieba, raczej unosiła się lekko nad ziemią niczym mgła. Nie był mrok spowodowany brakiem światła, raczej pretendował do jego przeciwieństwa. Gdyby ciemność ustąpiła, można by być pewnym, że jasność wypłynie z zupełnie nieistniejącego źródła i pokryje delikatnie, acz zabójczo całą krainę. Puszczyk wylądował miękko na spróchniałym, ledwie żyjącym drzewie, z którego odpadała już kora. Nie szukał ofiary, gdyż nie był głodny. Za to z ciekawością przyglądał się temu dziwnemu światu, w którym przyszło mu egzystować. Uważał jednakże by samemu nie stać się czyimś pokarmem. Tuż pod nim, przy pniu starego drzewa zgromadziły się wilki, jak zwykle wyjące do Księżyca ukrytego tym razem za chmurami. Zwierzęta wznosiły swe łby ku nicości, niezrażone brakiem srebrnej łuny pośrodku granatowego nieba. Niektóre obnażyły swe białe kły i wysilały zmysły w poszukiwaniu posiłku. Czujnie węszyły próbując złapać woń ofiary, za którą mogłyby podążyć. Nie były to te piękne, imponujące zwierzęta, z którymi można by się było nawet zaprzyjaźnić i o jakich słyszeli ludzie. To były bestie w pełnym tego słowa znaczeniu. Z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zupełnie inna, a jednak ta sama "Granica Cienia" — czytnik · opowiadania