Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 6 min czytania

Zwariowana Gęś

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Raz na 568 lat rodzi się jedyna w swoim rodzaju Zwariowana Gęś. Legenda głosi, że zakręcone zielone pióro wyrwane z jej kupra podczas wiosennej równonocny potrafi zdziałać prawdziwy cud! Zwariowana Gęś jest niezwykle szybka i przebiegła, zatem niemożliwością jest złapać taką gęś, że już nie wspomnę o wyrywaniu czegokolwiek z jej gęsiego ciałka. Pewnego dnia znalazł się jednak ktoś, kto tego czynu niezwykłego dokonał. Ale po kolei… Był sobie pewien troll o imieniu Orzech (wszystkie trolle otrzymują imiona pochodzące od nazw drzew), ale i tak wszyscy wołali na niego Orzeszek, bo jak na trolla był niezwykle małego wzrostu ( miał dwa metry wysokości, podczas, gdy przeciętny dorosły troll osiąga cztery do pięciu metrów). Ale to nie wszystko…nie dość, że był malutki, to jeszcze był strasznym pechowcem. Zawsze przechodził pod drabiną, czarne koty kilka razy dziennie ( chyba już tylko z czystej złośliwości!!!) przebiegały mu drogę a wszystkie lustra same pękały w jego obecności. Pewnego dnia Orzech postanowił opuścić rodzinną wioskę i udać się w świat w poszukiwaniu szczęścia. Niestety już pierwszego dnia podróży spotkało go nieszczęście. Most, po którym przechodził zawalił się. Rozłoszczona boginka żyjąca w rzece, do której wpadł, kazała mu odbudować mostek do wiosny, pod groźbą przemienienia go w posąg przedstawiający młodego trolla rzucającego dyskiem. Troll nie miał zielonego pojęcia, co to takiego ten dysk, ale wolał nie ryzykować, więc wziął się za budowę. Był silny, więc budowa szła szybko. Jednak za każdym razem, gdy miał już kończyć, most zawalał się, a boginka wrzała ze złości i wymyślała coraz to dziwaczniejsze posągi, w które zamieni wstrętnego „destruktora mostów” – tak właśnie na niego mówiła. Termin zakończenia budowy dobiegał końca, następnego dnia boginka miała go zaczarować. Zrezygnowany troll nie miał już sił. Zapadał zmierzch, gdy poszedł poszukać czegoś do zjedzenia i o mało sam nie został zjedzony. W jaskini natknął się na smoka, który pożerał właśnie małą gąskę. Orzechowi zrobiło się żal bezbronnego stworzenia, więc postanowił je uratować. W końcu, co miał do stracenia: albo pożre go łuskowaty potwór albo jakaś zielona naga nimfa zamieni go w rybę na pustyni. Chwycił więc gęś za ogon i ciągnął z całych sił. Gęś rozdarła się przeraźliwie i zaczęła (ku zdziwieniu trolla) bardzo brzydko przeklinać! - Ty okrutniku!!! Puszczaj mój ogon!!! Pognieciesz mi piórka!!! Sama sobie dam radę! - Właśnie widzę, jak ci to świetnie idzie!!!- Orzech starał się przekrzyczeć ryk rozwścieczonego smoka. – Co ty tam robisz?! - Czytam książkę!!!- zakpiła gęś. - Nie musisz być nieuprzejma! Staram ci się pomóc!!! Gęś ponownie zaklęła paskudnie i kopnęła trolla prosto w oko. - To ja się staram uratować twój pierzasty kuper, a ty mi tak się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%