Akcja · 10 min czytania
Zwiastowanie...nie do końca inne...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Właśnie wracał do domu po ciężkim dniu w firmie. Nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy, jak uciążliwi potrafią być niektórzy pracownicy. Od kilku lat razem z ojcem prowadzą firmę stolarską, której produkty wysyłane są głównie za granicę, co przyniosło rodzinie dość spory majątek i prestiż.
Stając w korku starał się odprężyć i wyładować negatywne emocje. Za dwa miesiące, miał ożenić się z pewną piękną bardzo bliską mu dziewczyną. Józef nie był złym człowiekiem, wręcz przeciwnie. Dla pracowników był dość wyrozumiały, często dawał im wolne, czy udzielał pożyczek. Złośliwi twierdzili, że w ten sposób bardzo często jest wykorzystywany przez swój personel i narażał dobro firmy na szwank. Jednak ojciec nigdy mu tego nie wypominał, trzeba wszakże dodać, że ten młody mężczyzna o wschodnich rysach twarzy, mimo swojego wieku pozostawał pod silnymi wpływami swojego bogatego ojca. To właśnie stary Jakub wybrał lokal, w którym odbędzie się wesele, zorganizował miesiąc miodowy, i kupił już mieszkanie przyszłej parze.
Po godzinnej męce, mężczyzna dojechał wreszcie do swojej kawalerki. Był wykończony, położył się na łóżku i zaczął rozmyślać, o swojej przyszłej żonie. Podziwiał w ten sposób siłę miłości, która łączy dwoje młodych ludzi. Jednak nie trwało to długo. Ciszę panującą w mieszkaniu przerwało nerwowe pukanie. Zdezorientowany poderwał się i doskoczył do drzwi. W progu stała Maria. Wyglądała na przerażoną, natychmiast rzuciła się narzeczonemu na szyję i zaczęła płakać. Ściskała go tak mocno, że omal się nie udusił. Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie. Była cała blada, a jej ciałem wstrząsały silne dreszcze. - Kochanie-zaczął.- Coś się stało? - Józek, proszę przytul mnie mocno, i powiedz, że to sen, proszę.... - Spokojnie, uspokój się, -spojrzał jej prosto w oczy. – To wszystko dzieje się naprawdę, ale na miłość Boga, powiedz wreszcie co się stało.
Była tak przerażona, że nie mogła wydobyć słowa. Zaprowadził ją do pokoju i usadziwszy na miękkim fotelu wręczył jej kubek ciepłego kakao (które uwielbiała). Widział, jak dreszcze nadal wstrząsają jej drobnym ciałkiem, a wielkie łzy zasychają na białych jak śnieg policzkach. Cały ten obraz napawał go dużym niepokojem, z jednej strony czuł nieodpartą chęć zapytania o przyczynę takiego zachowania Marii, jednak gdzieś w głębi świadomości zdawał sobie sprawę, że uzyskanie odpowiedzi pod przymusem nie będzie łatwe- postanowił czekać.
Po kilku minutach przenikliwą ciszę przerwał cieniutki, i nadal zalęknięty kobiecy głosik.
Część 22 / 2
- Józek...ja.. - Spokojnie- uspokajał ją. - ...ja... nic nie zrobiłam, to znaczy, z nikim cię nie zdradziłam, przysięgam- wyjąkała Maria nerwowo łykając ślinę. - O czym ty mówisz kochanie? – zdawał się nie rozumieć sensu jej wypowiedzi, był pewny, że bredzi. - Józek.. ja sama nie wiem jak to się stało, ale.. ja jestem w ciąży.
Słowa te zmroziły krew w żyłach, młodego mężczyzny. Nie mógł uwierzyć, w to co usłyszał. Nie byli ze sobą jeszcze nigdy aż tak blisko, postanowili żyć w czystości, aż do ślubu. Nie mógł więc być ojcem, a więc został zdradzony. Poczuł wielką wściekłość, chciał krzyczeć, jednak widok płaczącej dziewczyny powstrzymywał go mimo wszystko. Wiedział, że jego męska duma została bezpowrotnie urażona.
- Kto.. Jak? – wykrztusił z siebie. - Proszę, uwierz mi, ja Cię nie zdradziłam, nigdy bym tego nie zrobiła – mówiła przez łzy roztrzęsiona dziewczyna. – Pamiętam jedynie, że właśnie się przebierałam, i nagle w moim pokoju pojawił się jakiś ubrany na biało obcy mężczyzna. Wiem, że coś do mnie mówił, rozmawialiśmy, ale nie pamiętam, nic poza okropnym bólem głowy, który mnie wtedy napadł. Obudziłam się leżąc na łóżku, okazało się, że jestem...- głos się jej urwał i znów zaczęła płakać. - Nie płacz, znajdziemy jakieś rozwiązanie, wszystko będzie dobrze- był pewny, została zgwałcona.
W takich sytuacjach, gdy człowiekowi załamuje się cały świat, z pomocą i radą przychodzą rodzice. W przypadku Józefa, był to ojciec, który niemal natychmiast wiedział co robić. - Moi kochani- powiedział do siedzących naprzeciwko jego biurka narzeczonych.- Uważam, że jedynym racjonalnym rozwiązaniem będzie zabieg... Na te słowa, Maria, która cały czas łkając siedziała obok swojego przyszłego męża zaczęła jeszcze głośniej płakać.
W późniejszym czasie jej stan psychiczny nie był lepszy. Krótko po wyznaczeniu terminu zabiegu, zaczęła mówić od rzeczy o jakimś niepokalanym poczęciu i miewać dziwne majaki. Lekarz, który się nią opiekował określił to mianem tymczasowego szoku, jednak cała ta sytuacja bardzo przerażała Józefa. Wiedział, że aborcja jest czymś okropnym, ale nie…