Fantastyka · 15 min czytania
Zwiastun Mroku - cz. trzecia: Forven
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Forven, Miasto Nadziei. Pośpiesznie nazwane tak na cześć wzgórza o tej samej nazwie, na którym powstało, w skutek zakończenia wojen domowych. Całe Maerden, Krainy Środka, zostały zjednoczone czy też, jak uważają niektórzy- podbite, przez Teorg’a. Jeszcze tego samego dnia gdy wszedł na szczyt Forven, kazał obwieścić iż niebawem, zostanie Królem. Nikt nie śmiał wtedy się mu sprzeciwić a on sam kazał natychmiast zacząć prace nad tronem i koroną. W niedługim czasie po jego zwycięstwie nad rządnymi władzy książętami i rozszalałym motłochem, nieco zmienił swoje plany co do sprawowania władzy. Powołał ośmiu Namiestników. Każdy z nich miał objąć urząd w jednym z miast Maerden. Forven powstało specjalnie z myślą o Avarenie, młodym dowódcy Teorg’a. Król chciał by objął on stanowisko Namiestnika i osobiście nadzorował prace na Wzgórzu Forven. Chciał mieć go blisko jako że był ambitnym i charyzmatycznym młodzieńcem, jednocześnie trzymając go z dala od niekorzystnych dla monarchy opcji, jakie ktoś pokroju Avarena mógł stworzyć będąc blisko Króla. Avaren stał się dziewiątym Namiestnikiem, wszedł w skład Rady i miał zająć się rozbudową nowego miasta. Teorg mógł zawsze liczyć na jego poparcie. Niestety, Avaren stanął wkrótce przed ciężkim wyborem. Podjął decyzję, która okazała się najgorszą w jego dotychczasowym życiu a przez następne lata miała mu ciążyć niczym kirys topielcowi. Dziś, w południowym słońcu, Forven wyglądało na mocno przeludnione. Na głównych ulicach ustawiały się kramy wszystkich nie mogących opuścić bram miasta, kupców. Avaren kazał zamknąć szlaki handlowe jak również zabronił opuszczać miasto, w obawie przed możliwymi przeciekami. Ci którzy zdobyli jakimś cudem przepustkę i tak byli tropieni i zabijani. Administracja miasta już szykowała odpowiednie pisma dla sąsiadujących z Maerden, Larią- z zachodu i Mirią- z południowego zachodu, skąd głównie przybywali do Krain Środka handlarze. Daleko na południe i wschód, rozciągały się ziemie innych nacji- długowiecznych Lykan i nieumartych wampirów. Granice powstały w skutek dawnego paktu o nieagresji choć wszyscy w Maerden wiedzieli że stare rasy od wieków toczą zajadły bój o to kto zajmie tereny śmiertelników. Bogatą w zieleń Aleję Centralną oblegały teraz zwierzęta hodowlane w prowizorycznych zagrodach. Oczywista, nieprzyjemna woń odchodów i przepoconych ludzkich ciał unosiła się teraz wysoko, aż za Pierwszy Mur, docierając do Pałacowych okien które do tej pory zwykle bywały otwarte. Gdyby kogoś z dzielnicy kupieckiej interesowało czy ktoś z siedziby Namiestnika ich obserwuje, dziś, odnalazł by tylko jeden powód by tak pomyśleć. I choć zza Drugiego Muru było dość daleko do pałacowych bram nie mówiąc już o prawie nie widocznych stąd okiennicach, jedna wąska szczelina, wysokie okno pokoi sąsiadujących z komnatami władcy, mocno kontrastowała z jednolitym, jasnym brązem pałacowych ścian i specjalnie do nich dobranych okiennic. Pierwszy Mur został zamknięty z powodów bezpieczeństwa. Najbliższą okolicę w koło Pałacu zajmowały bowiem domy najbogatszych oraz szlachty. Bogaci i dobrze urodzeni sami zażądali by zamknięto bramy. Jednakże nie wiedzieli co dzieje się wyżej i teraz pozostali w zamknięciu na dłużej niż mogli przypuszczać. Costas stał spokojnie w oknie swojej komnaty przypatrując się kłębiącym tłumom. Splótł dłonie w szerokich rękawach swej nowomodnej, długiej, amarantowej szaty i powiódł wzrokiem wzdłuż granic miasta. Prace nad Trzecim Murem jeszcze trwały, w prawdzie zostały same roboty wykończeniowe ale Costas wiedział że nie potrzeba pośpiechu w oficjalnych sprawach proceduralnych. Avaren polecił mu by w trakcie jego wizyty w Dairidith zajął się rozbudową nowej linii obronnej po obu stronach Muden, tam gdzie polecił mu wcześniej ustawić posterunki, jednak Costas wolał z tym zaczekać. - Przynajmniej do czasu ukończenia Trzeciego Muru. - Uspokajał Namiestnika. Wziął głęboki wdech. Jego nozdrza wypełnił ciężki zapach przepełnionych ulic i zbyt dużej liczby zwierząt. Zamknął oczy i trwał tak kilka uderzeń serca. Wypuścił powietrze po czym powoli podniósł powieki. Jego wzrok spoczął na niknącej za tętniącą życiem Średnią częścią miasta- dzielnicy ubogich. - Jeszcze tylko kilka, obiecuję… - szepnął do siebie, ponuro się uśmiechając. Uniósł brwi słysząc narastający odgłos szybkich kroków na korytarzu. Dźwięk ucichł na moment pod jego drzwiami jakby zapowiadając mające się zaraz odbyć głośne pukanie. - Wejść! – Powiedział stanowczo. Drzwi uchyliły się powoli po czym pewniejszym ruchem otworzył je młody gwardzista. Pod pachą trzymał hełm a w ręku tubę na dokumenty. - Lordzie Culebra, raporty o które prosiłeś.- Gwardzista się ukłonił i podszedł do Costasa wręczyć mu przesyłkę. - Dziękuję, Jereku. – Jego policzki zapadły się w nieodgadnionym uśmiechu. Jerek, członek elitarnej gwardii pałacowej dostał się na swoje stanowisko właśnie dzięki Costasowi Culebrze. Przez przypadek był on świadkiem walki Jereka z jednym z gwardzistów. Zwykle czuli się oni lepsi od reszty straży więc Costas postanowił że jeżeli pokona gwardzistę w tej niesprawiedliwej walce, zajmie jego miejsce. Walka nie była równa gdyż ogólnie wiadomo o panującym zakazie wyjmowania broni w towarzystwie gwardii pałacowej. Młody Jerek wykazał się niesamowitym refleksem i sprytem pokonując zbyt pewnego siebie członka gwardii i objął jego stanowisko. Ten incydent okazał się wspaniałą lekcją dla pozostałych elitarnych straży a że odbył się w ustronnym miejscu nie było obaw że nadgorliwcy którzy chcieli by się szybko wspiąć po szczeblach kariery, nie będą prowokować następnych takich zajść. Jerek wyprostował się w pozycji do salutu po czym wykonał lekki ukłon i zaczął się cofać do wyjścia. Stając przy drzwiach złapał po omacku klamkę i wycofał się za próg ciągnąc za sobą rzeźbione drzwi. - Jereku? – Zawołał go. - Tak, panie? – Jerek szybko znów otworzył drzwi o mało nie wypuszczając hełmu spod pachy. - Będziesz dziś w mieście? Jerek wyprostował się namyślając chwilę nad odpowiedzią, dość zaskoczony swobodnym tonem Doradcy Namiestnika. - …Mam coś załatwić dla ciebie, panie? - Po czym szybko zrozumiał swój błąd i dodał: - Tak jest, Lordzie Culebra! Costas zaśmiał się krótko podchodząc do niego. - Spokojnie, gdy nikogo nie ma możesz się zwracać do mnie po imieniu… Łagodność w jego głosie sprawiła że młody gwardzista poczuł się niepewnie. - Mów mi Costas. Jerek z trudem zdołał skinąć głową. - Jak wyjdziesz za Pierwszy Mur…
* * *
Miasto za Pierwszym Murem diametralnie różniło się od zamkniętej nim Bogatej dzielnicy. Nawet Aleja Centralna była ułożona z gorszego jakościowo kamienia, nie do końca wyrównana lecz wciąż lepsza od ubitej ziemi w najniżej położonej części miasta. Budynki były rozmieszczone według zupełnie innego planu i oczywiście nie tak wyniosłe, nadal jednak na tyle praktycznie by średnia klasa miała dość miejsca dla siebie i przybywających zewsząd handlarzy. Forven stało się głównym miastem kupieckim dzięki rządom Avarena. W krótkim czasie po otwarciu bram coraz to większa liczba szlaków zmieniła swój bieg by kupcy mogli choć przez chwilę zaprezentować swoje zgromadzone dobra na jednych z największych placów targowych w Maerden. Po kilku miesiącach powstały całkiem nowe drogi dla żądnych pieniądza ludzi z poza granic Krain Środka. Teraz zostały one zamknięte a wszyscy który znaleźli się w Forven, zostali pozbawieni…