Duchy · 9 min czytania
Zwierzątko Ani
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cześć Mamo! Mam na imię Kubuś i jestem już na świecie od dziesięciu lat. Dawno Cię nie odwiedzałem, przepraszam za to. Obiecuję, że jutro przyjdę do Ciebie, odwiedzę też twoich znajomych, którzy Ci towarzyszą! Zapalę na twoim kamiennym łóżku świeczkę, zawsze to uwielbiałaś. Ja wiem o tobie dużo, bo tata mi opowiadał, ale tobie chyba nic nie mówił o mnie, więc sam postanowiłem opowiedzieć Ci o sobie. Uwielbiam różne gry i zabawy, jak przystało na mój wiek. Ludzie mówią, że dzieci mają wyobraźnię, która czasami potrafi nam mocno namącić w głowie. Ja osobiście uważam, że nie mam aż takiej mocnej wyobraźni, bardziej opieram się na nauce. Jestem niezwykle inteligenty, przynajmniej tak mówią moi nauczyciele. Dziękuję Ci za to mamo, na pewno mam to po tobie! Wróćmy do tematu wyobraźni. Moja koleżanka, Ania w podobnym wieku do mojego wyobraziła sobie kiedyś zwierzątko i nazwała je Borys. Nie potrafiła mi wytłumaczyć czym jest ta istota. Mówiła, że opiekuje się nim najlepiej jak potrafi, dzień w dzień zawsze jest przy nim, karmi go, myje, czesze i głaszcze. W końcu utraciłem z nią kontakt. Nie było jej nigdy w domu i zaczynałem się denerwować. Zawsze się rozumieliśmy! Kiedyś jak przechodziłem obok jej domu widziałem tam karetkę i policję, to trochę dziwne. Od tego czasu już jej nie widzę, rodziców też nie ma. Tata mówi, że musieli wyjechać z powodu ważnych spraw. Szkoda, bardzo ją lubiłem. Jak zauważyłaś zacząłem opowiadać o swoich przeżyciach, więc opowiem Ci więcej. Minął już rok, od kiedy Ani nie widzę. Przypomniałem sobie, że posiadamy silną wyobraźnię, więc postanowiłem spróbować i wyobrazić sobie Anię. Abym mógł ją ponownie zobaczyć i pobawić się z nią. Zamknąłem oczy i rozpocząłem wyobrażanie. Myślałem o Ani, o tym jak się z nią bawię, nawet próbowałem wyobrazić sobie jej zwierzątko. Gdy otworzyłem oczy, okazało się, że to wszystko jest bez skutku. Zdenerwowałem się na siebie, było mi żal, że to nie działa. Było już późno, więc postanowiłem iść spać. Obudziłem się, i usłyszałem cichy szept. Brzmiał mi znajomo, jakbym już wcześniej go słyszał. - Kubuś. Kuba, chodź do mnie. - mówił - Borys przyszedł ze mną. Pobawimy się jak za starych czasów. Wiedziałem już kto to był. Szybko podniosłem się z łóżka i rozejrzałem się po pokoju. Ale nie zobaczyłem nikogo. - Znajdź mnie Kubuś! Pobawimy się w chowanego. - słyszałem i czym prędzej wstałem, założyłem kapcie i rozpocząłem poszukiwania. Przeszukałem cały pokój, lecz nikogo tu nie było. Znałem prawie wszystkie kryjówki! Postanowiłem poszukać w całym domu. - Znalazłeś mnie! - powiedziała, gdy wszedłem do łazienki. Ania była w lustrze. - Co ty tutaj robisz! To nie możliwe abyś znajdowała się w lustrze! - mówiłem i nie dowierzałem własnym oczom - Teraz pobawimy się w coś innego... - W co? - W kradzież duszy! - wykrzyczała mi w twarz. Jej dłonie wyszły z lustra i złapały mnie za ramiona. Czułem się bardzo niedobrze, próbowałem krzyczeć ale nie mogłem. W końcu przestałem odczuwać stopy, potem całe nogi. Powoli uchodziło ze mnie całe życie. Ale to nie mogło być możliwe. Oczy Ani był całe czarne, a twarz bardzo blada. Uśmiechała się szeroko, a zamiast zębów miała tysiące ostrych kłów. Nie pamiętam co było dalej... Obudziłem się, cały w pocie z powrotem w swoim łóżku. Wokół był bałagan, a obok mnie stał mój tata, próbujący mnie uspokoić. Był przerażony, musiało się stać coś złego. Odetchnął z ulgą, gdy siedziałem rozbudzony na łóżku. - Kuba, co się z tobą działo? Miałeś zły sen? Dostałeś jakiegoś ataku. - mówił i wyjął telefon - Zadzwonię do lekarza... - Tato! - wykrzyczałem już w płaczu. - Miałem potworny sen! To było takie przerażające... - mówiłem zdenerwowany. Zauważyłem trochę krwi na poduszce, czułem tez jej typowy smak w ustach... Po chwili przyjechał lekarz. Często bywałem chory, a on był bardzo dobrym znajomym taty, więc zawsze przyjeżdżał on. Lubiłem go, zawsze potrafił mi pomóc, po za tym gdy przyjeżdżał w odwiedziny opowiadał dużo kawałów. Na pewno go znasz, to on Cię przeniósł do kamiennego łoża. Mam nadzieję, że jest Ci tam wygodnie. Wracając do tematu, lekarz zbadał mnie dokładnie. Co straszne dalej nie czułem swoim nóg. Były całe blade, a ja nie mogłem nimi poruszać. Wyszedł z moim tatą do innego pokoju, po czym rozmawiali przez chwilę. Tata wrócił smutny. - Kubuś. Twoje nogi są bardzo zmęczone i prawdopodobnie będą musiały od ciebie odejść - mówił - Lekarz zabierze Cię ze sobą. To dziwne. Przecież wiem, że nogi nie mogą sobie po prostu odejść. Nie pozostało mi…