Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 3 min czytania

Zwierzchnicy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ciemnozłote, żywe włosy falowały na nieistniejącym wietrze. Smukłe palce o jasnoróżowych paznokciach zacisnęły się na głowicy lekkiego miecza. -Bo tak jest lepiej. Niska rozmówczyni spojrzała przenikliwie na złotowłosą. -Tak myślisz? -Verchiel… - powiedziała łagodnie ta wysoka. – Tak jest łatwiej. – uniosła miecz i z niesłychaną gracją wykreśliła nim parę kółek w powietrzu, wraz z łopotem jej nieskazitelnie białej szaty. Ta nazwana Verchiel uśmiechnęła się, chociaż nie do końca można było nazwać to uśmiechem. Jej skóra zalśniła, zawrzała. Dotąd nieokreślony wygląd zaczął nabierać cech. Urosła, spotężniała, zaczęła bardziej przypominać śmiertelnego człowieka. Na powierzchni pojawiło się coś przypominające skórę, a z bardziej uformowanej głowy spłynęły kaskadą czarne loki. Czarne oczy spozierały ze śniadej twarzy na złotowłosą kobietę. -Teraz dobrze? – odezwała się Verchiel, materializując swój miecz, tym razem potężniejszy od ostrza rozmówczyni. – Advachiel, czy teraz jest dobrze? -Teraz jesteś człowiekiem. – odpowiedziała Advachiel, nadal uśmiechnięta. – Oni nie chcą ludzi. Chcą wiedzieć, że jesteś podobna do człowieka, ale jednocześnie bardziej doskonała. Verchiel w zamyśleniu kiwnęła głową. Po chwili z jej pleców rozwinęły się ogromne, pierzaste skrzydła. Pióra miały kolor nieba w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zwierzchnicy — czytnik · opowiadania