psychologia · 5 min czytania
Zwierzenia sfrustrowanego schizofrenika
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Potrafili zawsze wprawić mnie w dobry nastrój. Jednak z reguły wychodziło im to z różnymi skutkami.
Czasami potrafiłem się cieszyć z tego, że są obok, niedaleko, że gdy tylko wyciągnę rękę w ich kierunku, to zawsze któreś z nich będzie przy mnie i podtrzyma mnie, kiedy zechcę upaść.
Byłem szczęściarzem, cholernym szczęściarzem, ale nie umiałem nigdy tego docenić. Choleryczny egoista mający potrzebę bycia zawsze w centrum zainteresowania.
Umiałem sięgnąć dna tylko po to,by wzbudzić ich litość, współczucie, aby znów poczuć się lubianym,interesującym, ciekawym...
Byłem nudny do granic możliwości i do dziś nie mogę zrozumieć, jak ci wszyscy „moi przyjaciele” wytrzymali zemną tyle czasu. Na pewno każde z nich w obcowaniu ze mną miało swój prywatny-równie egoistyczny, jak mój- cel. Nie obchodziło mnie to w ogóle! Choć czasami wstydzę się sam siebie i zastanawiam się, jak taki ktoś jak ja, mógł zostać stworzony i do jakich celów?
Mieli na mnie zbawienny wpływ,tak przynajmniej wtedy mi się wydawało. Choć przyznam szczerze, że większość z tego, czego udało mi się dokonać, jest tylko moją zasługą. Bo niewątpliwe jest to, że mam w sobie dość wiary we własne możliwości i upór w dążeniu do celu Jakiego znów, cholera, celu?! Co było moim pieprzonym celem? Czy ja kiedykolwiek miałem jakikolwiek cel? Czy ja rozumiem w ogóle znaczenie tego słowa?
Stop! Miałem być spokojny, nie rozczulać się nad swoim, targanym licznymi nieprzyjemnościami i niepowodzeniami,życiem; a przede wszystkim miałem być szczery. I taki mam zamiar być. I tak mi dopomóż...!
Część 22 / 2
Cholera- nie uda mi się!!!
Tak więc cel w moim nie dopieszczonym życiu miałem tylko jeden. Był beznadziejnie prosty, a droga do niego łatwa i w ogóle nie musiała pochłaniać mojego zapału, którego w rzeczywistości nie miałem, ani energii, na którą nie miałem siły ani ochoty.
Moim celem, który niestrudzenie i przy ich pomocy udało mi się kilkakrotnie osiągnąć, było sięgnięcie dna.
Poroniony pomysł i tylko idiota obiera sobie coś tak głupiego do osiągnięcia, bo jest to zbyt proste dla kogoś inteligentnego.
Błąd w rozumowaniu! Jest to jedna z najprostszych rzeczy, którą osiągnie każdy bez względu na wykształcenie,pochodzenie, kolor skóry czy płeć, pod warunkiem, że nie ma się przyjaciół którzy będą robić wszystko co w ich mocy, abyś się nie stoczył.
Ja miałem mnóstwo takich osób wokół siebie, o…