Inne · 2 min czytania
Zwyczajny niezwyczajnie dzień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień zaczął się zwyczajnie. Wstałam z łóżka pilnując, by pierwszą stopą dotykającą podłogi była właśnie prawa. Tak na wszelki wypadek. Po czym się przeciągnęłam i ruszyłam w stronę kuchni, żeby nastawić wodę na herbatę. Przy okazji wyciągnęłam miskę z szafki, płatki z półki, mleko z lodówki i miód ze słoika. Czajnik zagwizdał. Zalałam torebkę owocowej herbaty wrzącą wodą. Postawiłam płatki na stole i usiadłam przed nimi. Wzięłam łyżkę do ręki. W tym momencie usłyszałam jadącą karetkę. Może nie dokładnie jak jedzie, tylko jej sygnał. Był coraz głośniejszy. Zbliżał się. Spojrzałam, z ciekawości, przez okno, które odbijało kilka promieni słonecznych. Gdy w końcu ambulans mijał mój dom…
- Dawno nie widziałam takiego wypadku! – Powtarzała głośno brunetka, pani doktor. - Jak zwykle sprawca ma więcej szczęścia od ofiary – powiedział cicho szatyn, doktor. - Jedzie drugą karetką? - Zgadza się. - Cholera jasna! Czy ten respirator w ogóle działa? - Tak. Nagle