Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Zwykła historia cz.II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nic nadzwyczajnego w tym nie było. Dziesiątki ludzi kupuje chusteczki higieniczne. Jednak Zośka kupowała je co dzień. Zazwyczaj dwie, trzy paczki, ale zdarzało się i pięć. Co z nimi robiła? Nie wiadomo. Szła do swojego ulubionego kiosku, który, co dziwne, był w samym środku parku i zdziwiła się gdy zobaczyła trzy osoby czekające w kolejce. Rzadko taki widok się teraz zdarzał. Stanęła za nimi czerpiąc radość z kapiących na nią chłodnych kropelek letniego dżdżu. Wyciągała przed siebie dłonie łapiąc w ich wnętrze wodę z nieba. Ktoś dotknął jej ramienia. „Pani kolej” – powiedział ciepły, miękki męski głos. Obejrzała się, wzruszyła ramionami i poprosiła panią w kiosku o dwie paczki chusteczek. Wrzuciła je pospiesznie do torby przewieszonej przez ramię, poprawiła opadające ramiączko powydzieranego topu i ruszyła przed siebie. Następnego dnia rano znów stanęła przy kiosku, a ponieważ nikt przy okienku nie stał, pozwoliła sobie na przejrzenie witryny. Być może znajdzie coś ciekawego. A i owszem. Znalazła. Magazyn poświęcony sztuce tatuażu był rzadko dostępny na rynku, więc gdy tylko Zośka go dojrzała, natychmiast skierowała się w kierunku okienka. Stał przy nim facet, który wczoraj ją popukiwał w ramię. Skrzywiła się na jego widok i stanęła za nim. Z przerażeniem dostrzegła, że ten parszywy typ kupuje jej czasopismo! - Nie możesz go wziąć! – krzyknęła. - A to dlaczego, droga pani? – zapytał mężczyzna uśmiechając się szelmowsko. - Bo to moje pismo! - Śmiem sądzić inaczej. Właśnie za nie zapłaciłem. Wściekła rudzina odwróciła się na pięcie i kompletnie nie myśląc o swoich chusteczkach, poszła w nieznanym kierunku. Nie mogła pojąć, jak to możliwe, że ktoś tak… zwyczajny też mógł chcieć to pismo. A może on to zrobił jej na złość? Szlag by go trafił. Cały dzień miała już zmarnowany. Kolejny dzień zaczął się miło. Słońce obudziło Zośkę delikatnie łaskocząc po twarzy swoimi promieniami. Otworzyła z uśmiechem oczy, spojrzała na kotkę leżącą na poduszce obok i zaczepnie ją podrapała po karku. Kotka przeciągnęła się, miauknęła coś cichutko i znów zwinęła się w kłębek wracając do snu. Uznała chyba, że jeszcze za wcześnie by jej pani miała wstawać, więc nic sobie nie robiła z pobudki. Kociara jednak zerwała się z energią i popędziła do łazienki. Miała w planach wędrówkę po salonach prasowych w poszukiwaniu wczorajszej straty. Najpierw jednak udała się w kierunku swojego znanego kiosku. Niesamowicie się zdziwiła widząc przy nim tego parszywca, co to jej gwizdnął sprzed nosa „Tatoo”. Postanowiła udawać, że go nie widzi i traktować jak powietrze. Wyprostowała się, uniosła głowę wyżej i przyspieszyła kroku nadając mu oznaki wielkiej pewności siebie. - Dzień dobry pani – odezwał się facet z uśmiechem. - Phi! – jak śmiał się do niej odzywać! - Mam dla pani prezent –oznajmił. - Wiesz co możesz sobie z nim zrobić? – bezczelnie odpowiedziała Zosia. Spojrzała jednak na niego i stwierdziła z uznaniem, że stojący na jej drodze mężczyzna jest niczego sobie. Wyższy od niej o pół głowy, lekko szpakowaty po bokach ciemnej bujnej czupryny, z ciemnymi oczyma. Ubrany był w szary golf, brązowe sztruksy i miodową marynarkę. Tacy faceci jej się od zawsze podobali. Ale ten odpadał ze względu na przerażające chamstwo! - Hm, czy to oznacza, że nie zależy pani na czasopiśmie, które wczoraj ośmieliłem się pani wykupić? – uśmiechnął się zalotnie. – Przejrzałem je i uznałem, że może się pani przydać. Mnie jest już niepotrzebne. Zośkę zamurowało. Stała wpatrując się w niego i nie wiedząc co powiedzieć. Miała w sobie tyle złości do niego, że jedyne co przyszło jej do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zwykła historia cz.II — czytnik · opowiadania