Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 5 min czytania

zwykły letni dzień...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To było cztery lata temu. Wiosna powoli przemieniała się w lato, robiło się coraz goręcej. Na ulicach młode dziewczyny zdejmowały coraz to więcej ubrań, aby w końcu zostać w cienkich prawie niewidocznych sukienkach. Wiatr delikatnie smagał po twarzy, a słońce opalało blade ciała. Było jak w filmie. Kiedy siedziałam na murku, machając wesoło nogami wydawało mi się, że jestem na planie filmowym. Ludzie kręcą się jak w ukropie. Jedni biegną, inni wolno szurają nogami zmęczeni tym nagłym ociepleniem, a ja siedzę. Jakby ktoś zatrzymał czas tylko w tej strefie w której znajduję się ja. Z półuśmieszkiem na twarzy pomyślałam sobie, że świat jest piękny. Drzewa zaszumiały jakby chciały potwierdzić moją myśl. Gdzieś na drzewie zaćwierkał wróbel, nie żaden skowronek, zwykły szary, mały wróbel, który wydawał mi się wtedy piękniejszy niż najbardziej kolorowa z papug. Właśnie ta prostota zwykłego, szarego letniego dnia wydawała mi się zachwycająca. Siedziałam na szarym murku obok szarej ulicy, a ludzie, którzy ciągle mnie mijali wcale nie byli kolorowi. Byli zwykli i to było piękne.

Czekałam na niego. Umówiliśmy się na 15:37. Zawsze umawialiśmy się o dziwnych porach. Nigdy o równej godzinie, bo to byłoby nudne. 15:37 wydawała się być doskonałą godziną. Miał skończyć pracę odrobinkę wcześniej. Planowaliśmy iść na obiad a potem na lody. Kiedy wychodziłam z domu nawet pomyślałam, że to taki bajkowy plan: Ukochany, obiad, lody, spacer, trzymanie się za ręcę. Byłam taka szczęśliwa.

Dochodziła 15:35. Pomyślałam sobie, że juz tylko dwie minuty dzielą mnie od najwspanialszego spotkania, od przytulenia, od pocałunku. Poczułam motylki w brzuchu jak zawsze kiedy wiedziałam, że on się zbliża. Uwielbiałam tą chwilę. Słodycz oczekiwania na kogoś kogo sie kocha.

Odwróciłam się na prawo. Wiedziałam, że stamtąd będzie szedł. 15:37. Nie ma go. Pewnie nie udało mu się wyrwać wcześniej, ale to nic, poczekam tyle ile będzie trzeba. Może zaraz zobacze jego czarne włosy, śmiejące się oczy, a po chwili powie mi, że przeprasza za spóźnienie i że tęsknił.

15:40

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%