Inne · 3 min czytania
ŻYCIE
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Matka wydała mnie na świat dwudziestego października 1981 roku. Dostałam przeobrażające się nowe ciało i starą duszę. Gdy dojrzewałam wewnątrz- rosłam, karmiona opiłkami świata. Wówczas skóra nowego ciała zaczęła się rozciągać, a dusza trącić pamięć. Gdy ukończyłam trzynaście lat zjawił się On i stanął przed moimi oczyma, strasząc swym spojrzeniem. Był tak przenikliwy, że chłonęłam go niczym gąbka. Był kolorowy i niebezpieczny. Pragnął mnie, więc się w nim zakochałam. Gdy skończyłam lat piętnaście zaczął napadać mnie wczesnym rankiem i wgryzać się w mą skórę, zostawiając głębokie rany. Każdego dnia przynosił mi prezenty i zakażał swym oddechem moje całe ubranie. Ale potrzebowałam jego, by pewnego dnia się od niego uwolnić. Ja też byłam mu potrzebna, bo przynosiłam ulgę jego przeciążonym plecom, na których dźwigał stopy wszystkich ludzi. I tak żyłam z dnia na dzień pozwalając mu się gwałcić i budować mnie z psujących się materiałów. Więc i ja musiałam się nauczyć architektury i budownictwa. Postanowiłam zbudować mur, był bardzo wytrzymały i przez jakiś czas nie zbliżał się do mnie. Lecz nie byłam wolna, ciągnął mnie w swoją stronę przez małe szpary w murze. Pokazywał mi bezczelnie fragmenty swego ciała, uwodził mnie, a ja…