Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 22 min czytania

" Życie "

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1. " Nowe życie "

Wszystko tak szybko przemija, całe nasze życie, jak kropla deszczu spadająca z nieba, która opadając kończy, a zarazem daje nowe istnienie. Czas niby długi ale tak naprawdę krótki, nie jesteśmy pewni kiedy on się skończy, kiedy przyjdzie na nas ta pora odejścia z tego świata, nikt nie jest tego świadomy. Żyjemy tym co mamy, a nie tym co może nas spotkać.

Wrzesień rozpoczynał się kolejnym rozpoczęciem roku, tym razem w nowej szkole, pełnej nowych ludzi. Nic nie jest wiadome, czy natrafimy na porządnych, czy dwulicowych ludzi. Każdy z nas jest inny, niepowtarzalny ale także nieprzewidywalny. Nauczyciele mogą być mili, a nawet bardzo wymagający, nikt nie jest pewny na kogo przypadnie.

Siedziałam sama w ostatniej ławce przy oknie, historia, taka nudna lekcja z głupią babą, która pragnie każdego zagrozić, minęło ledwie kilka dni, a już wiedziałam, że u niej nie zdam, w życiu nie uczyłam się tyle tego przedmiotu co tutaj w liceum. Nie chciałam iść do tej szkoły, zmusili mnie rodzice mówiąc: " Poszedł tam twój brat, wiec ty też tam musisz iść ". - Powiedźcie mi o Powstaniu Kościuszkowskim, mieliście zrobić kalendarium. Kiedy uczniowie słyszeli jej głos od razu w klasie była cisza, denerwująco cicha, a każdy schylał głowę lub odwracał wzrok w drugą stronę i modlił się, aby go nie zapytała bo u niej, aby dostać dwa trzeba mieć naprawdę szczęście. Serce biło mi szybko, jak zwykle na historii, zawsze się jej bałam, nawet traciłam apetyt. Modliłam się, aby mnie nie wybrała, tak bardzo tego pragnęłam: " Boże jestem taka głupia ale proszę cię, niech mnie nie spyta, chcę zdać w tym roku " Palcem wędrowała po nazwiskach, aż odczytała moje imię. - Do odpowiedzi: Magdalena. Wiedziałam, że będę to akurat ja, aż z nerwów chciało mi się płakać ale co miałam począć, wstałam cała blada i podeszłam do jej biurka. - Opowiedz nam o całym powstaniu. Mówiła lekcję wcześniej, że trzeba było tylko wypisać, nie nauczyłam się tego na pamięć. - Mam tylko napisane w zeszycie, nie nauczyłam się tego. Spojrzała na mnie jak na idiotkę, nie lubiłam tej twarzy na której pojawiał się szyderczy uśmieszek. - Jeden, dziękuję. Zamurowało mnie, pracę domową miałam, więc czemu mi daje jedynkę. - Pracę domową mam, więc czemu jedynka? W klasie zapanowała kolejny raz cisza, ten kto sprzeciwił się jej, miał kłopoty do końca roku. - Nie pyskuj do mnie panienko, historii trzeba się uczyć, jest bardzo ważna, nie umiesz tego więc jeden, siadaj. Grzecznie się posłuchałam i wróciłam na swoje miejsce, a krople łez spływały po mojej twarzy.

Skręciłam w tą samą alejkę co zwykle, z dnia na dzień stawało się to coraz bardziej monotonne, nie wierzyłam w to ,że kiedykolwiek to się zmieni, ten głupi czas, który płynie tak szybko, że nim się odwrócimy to ominie nas tyle rzeczy o których nawet nie myśleliśmy. Miałam dość tego życia, takiego sztucznego, w którym brakowało mi naturalności, niby coś takiego oczywistego, co jest zawsze ale tutaj tego nie ma, nie widzę, może zabłądziłam wśród własnych niepoukładanych myśli? Każdego człowieka życie jest inne, dobre jak i złe, każdy sobie czegoś zazdrości - rzeczy materialnych, ja zazdroszczę innym jednej rzeczy, która jest niematerialna - chciałabym innego życia, staram się jak mogę, aby to się zmieniło ale...moje pokłady nadziei nic na to nie poradzą, to środowisko, które mnie otacza na to wpływa, że muszę się męczyć w tym w czym nie chcę być. Czasami mam ochotę nigdy więcej się nie obudzić ale robię to tylko dlatego, aby nie zranić innych swoją głupotą. Nie jestem zdolna do samobójstwa, nie mam tyle sił, aby odebrać to co dali mi rodzice - życie. Nigdzie nie czuje się sobą, nie chcę udawać kogoś kim nie jestem, a robię to przez cały ten czas, ten głupi czas.

Zaczęłam wchodzić powoli na pasy, do domu zostało mi mało drogi, gdyby nie to, że słucham muzyki to szła bym dłużej niż zwykle, a tylko ona uspokaja moje myśli. Nie zorientowałam się, że samochód jedzie w przeciwnym kierunku, niż powinien, a dokładnie wprost na mnie. Nic nie zauważyłam, a usłyszeć nie mogłam, nie miałam jak, nie spojrzałam się w prawo bo który normalny człowiek, który musi spojrzeć w lewo spojrzałby się w prawo? Nagle coś we mnie walnęło, nawet nic nie poczułam, tylko widziałam pustą ciemność. Zawsze chciałam umrzeć, miałam dość tego życia ale...czy tak to wszystko miało się skończyć?

Moja rodzina z płaczem stała nade mną, dziwne bo zawsze traktowali mnie jak przedmiot, a ja leżałam w szpitalnym łóżku, cała posiniaczona, zabandażowana i co najgorsze nieprzytomna. Podszedł do nich lekarz z kartą pacjenta, zaczął mówić im o moim stanie, z tego co usłyszałam, stała się najgorsza rzecz z możliwych - jakiś odłamek metalu przebił mi klatkę piersiową, a co za tym idzie, jedno z płuc. Moja wydolność oddechowa była zbyt słaba, dzięki czemu mogłam umrzeć na miejscu, a szanse na przeżycie są bardzo niskie. Czyli...stracę to co najbardziej kochałam?

Nigdy nie myślałam o konsekwencjach śmierci, o tym co jest potem, co będzie z osobami na których mi zależy. Ale czekaj, czekaj...czemu to wszystko widzę, czemu o tym rozmyślam...czyżbym powoli odchodziła z tego świata?! "Jesteś duszą wyzwoloną ze swojego ciała." Ale...ja boję się śmierci, boje się. "Sama marzyłaś o tym co jest ci nieznane, o uwolnieniu się ze zmartwień i problemów, nie interesowało cię życie najbliższych po stracie właśnie ciebie" Teraz, kiedy tak mówisz... "Mam rację, prawda? Wiesz, że życie jest jedno, powinnaś doceniać każdy dzień, nawet jeśli jest najgorszy w twoim życiu"

Łatwo ci mówić. " Mówię to co myślę " Ja też i życie nie jest takie łatwe jak mówisz. " Twoje starania były za małe " Moje starania ?! Kim ty w ogóle jesteś, aby tak mówić, wiesz co czułam przez ten cały czas?! Nie mam sensu życia, nie ma sensu, chodź się boję to nie mam po co żyć, dla kogo?! Czy ty widzisz, że jestem nikim, jestem sama jak palec ?! " A on ? " Kto ? " Ten, który często na ciebie się patrzy " Heh, nawet mnie nie zna, nie płakałby jakbym odeszła, nie jestem ładna, ani atrakcyjna, aby miał się na co patrzeć. " Mylisz się " To ty się mylisz, i zniknij, nie wracaj, nie chcę z tobą więcej rozmawiać, chcę być sama, tak jak zwykle, nikt nie jest mi potrzebny bo moje życie i tak się skończyło. Nagle to coś znikło, ujrzałam tylko za oknem ciemne chmury, a po chwili spływające krople deszczu. Nie czułam tego, że nie oddycham, nie czułam nic, nawet dotyku dłoni mojej mamy, czy mojego taty, mogłam tylko stać obok i patrzeć się na ich smutne oczy, lamenty , na dodatek to jest takie sztuczne, pewnie udają wielce zrozpaczonych. Pielęgniarka kazała wyjść im na korytarz, lekarze mieli zacząć mnie ratować, ostatnie sekundy Magdaleny Nowak. Widzałam jak respiratorem próbowali przywrócić akcję serca, walczyli o mnie dzielnie ale po co mieli to robić, jeśli ja tego nie chciałam? Mogli dać sobie spokój już na samym początku, a robili to z 10 minut i...cisza.

20 września - data mojego pogrzebu, nie docierało to do mnie, zaraz pójdę do nieba jak to ksiądz mawiał nam na lekcjach religii. Nigdy nie byłam na pogrzebie, to wszystko jest takie dziwne. Zebrała się tutaj cała moja rodzina, klasa, znajomi, sąsiedzi i kapłani. Kiedy zobaczyłam cały ten proces pochówku chciało mi się płakać, mimo ,że miałam dość tego życia i miałam nie płakać to to wszystko mną poruszyło, w ogóle jak duch może płakać? To jest normalne? Potem do mikrofonu zaczęli podchodzić ludzie i mówić coś na moje pożegnanie: - Magdalena nie była najlepszą uczennią ale starała się jak mogła, doceniałam to, bo rzadko spotyka się takich ludzi, którzy nie poddają się. " Gdybyś wiedziała jak naprawdę było to byś tak nie mówiła " - Była moją koleżanką, częst rozmawiałyśmy i wygłupiałyśmy się, będę za nią tęsknić. " Jesteś fałszywa, zawsze mnie wyzywałaś i się śmiałaś ze mnie" - Nasz kochana córeczka odeszła z tego świata i nikt inny jej nam nie zastąpi. " Nie macie już popychadła, dlatego was nie zastąpi " Wszyscy zaczęli wrzucać kwiaty, a moja trumna chowała się w dół do ziemi. Byłam zakopana na wieki.

Czekałam kilka dni szwędając się po moim mieście, aż ześlą mnie do nieba, miało to się stać tuż po pochówku ale to nie nastąpiło, czyżbym stała się zagubioną duszą? Z drugiej strony, mogę tak żyć, moje nowe szczęśliwe życie - brak zwartwień, obowiązków, zostało mi tylko bawić się tym co mam, a mam coś wielkiego - wolność.

- Dawid, idziemy dzisiaj pograć w piłkę? - usłyszałam znajomy głos mojego kolegi z klasy, myślałam, że ich jak na razie nie spotkam, koło Piotrka, wielkiego piłkarza stał Dawid, zwariowany chłopak, któremu zawsze zazdrościłam jednego - nie martwił się problemami, tak było po nim widać. - Nie, dzisiaj nie mogę, muszę coś załatwić. - to dziwne, nikomu nie odmawiał, zawsze z kimś gdzieś wychodził. - Aaa, rozumiem, to do jutra. - Do jutra. Pomachał do kolegi i powolnym krokiem zmierzał w stronę domu, lecz kiedy odwrócił głowę ujrzałam...smutek, ale czemu?

Ciągle siedział przy komputerze i słuchał Hunter'a, wiedziałam, że to jego ulubiony zespół, mało o nim wiedziałam, jaki jest, co robi, jakie ma zainteresowania, o czym marzy. Nagle przybliżyłam się do niego, zauważyłam smutek na jego twarzy, był to widok, który mnie na prawdę przeraził, on płakał, łzy spływały po jego zaczerwienionym policzku ale czemu? - Jaki ja byłem głupi. O co mu chodzi? O czym on mówi? Czemu płacze, przecież chłopaki nie płaczą? Odwróciłam wzrok na ekran monitora, a tam zauważyłam folder o nazwie " <3 "Zastanawiało mnie jedno, co tam jest ukryte i czemu Dawid ustawił na nim kursor ale go nie otwiera. Dziwne. - Tylko to mi po tobie zostało. Czułam jakby mówił to wprost do mnie, tylko do mnie, z takim uczuciem, z takim ciepłem, nikt nie dał mi nigdy tego , chciałam je poczuć, zawsze. - Ale... Kliknął w to, a moim oczom ukazały się moje zdjęcia ale...kiedy on je zrobił ?! Miał ich ponad 100 może więcej, ale czemu ? - Jaki ja byłem głupi, czemu jej tego nie wyznałem, zawsze byłem obok niej, próbowałem ją wspierać ale..nie byłem na tyle odważny ,aby podejść bliżej, mogłem tylko być jej aniołem stróżem, realnym, takim tylko dla niej, ona nie mogła tego docenić, ona nie żyje, Bóg mi ją zabrał, Boże czemu mi to zrobiłeś ?! Kurwa, czemu ?! Kiedy tak czegoś zapragnąłem, chciałem czuć jej ciepło, chciałem być kochany ! Zawsze marzyłem o tym, aby ze mną była ! Żeby ze mną rozmawiała, a sama rozmowa powodowała u mnie dreszcze, takie przyjemne, jej sam głos, jej oczy, mimo ,że pełne smutku i żalu to dzięki mnie na pewno wypełniały by szczęściem, wiedziałam, że jest coś u niej nie tak bo nie zachowywała się często

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%