Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 6 min czytania

Życie jest nieprzewidywalne

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Świat jest piękny – pomyślała Róża w ten wyjątkowy dla niej dzień. Dla nich obojga – Dominik spojrzał na nią czule swoimi zielonymi oczyma. Również rzuciła mu przelotne spojrzenie, i gdy ich wzrok się spotkał, na jej usta wypłynął radosny uśmiech. W takiej chwili nie potrzebowali słów, aby wyrazić, co czują. Dzisiaj, po długiej znajomości, nadszedł w końcu czas na nadejście tego upragnionego dnia. Tajemnicze cienie i łagodne słoneczne blaski, urozmaicały powierzchnię drogi, niczym skomplikowana mozaika. Lekki powóz, do którego były zaprzężone dwa siwki, mknął z turkotem po leśnej drodze. Promienie słońca, prześwitujące przez gałęzie, rzucały świetliste refleksy na rozwiane śnieżnobiałe grzywy koni. Melodyjny świergot ptaków dźwięczał w uszach, jakby dzwoneczki. Róża rozglądała się z zachwytem po wyjątkowo pięknej okolicy. Liściasty las, w środku lata i to w tak pogodnym dniu, wyglądał naprawdę wyjątkowo. Zbliżali się do miejsca, w którym miało być wesele. Uroczyste przyjęcie miało się odbyć w drewnianej leśnej chatce, stojącej na skraju polany. Na środku leśnej łąki rósł wielki, stary dąb. To miejsce było odległe od miasteczka, lecz nieopodal znajdowała się droga, którą samochodami lub powozami przybywali goście weselni. Wszystko było już przygotowane na przybycie młodej pary. Suto zastawione stoły aż uginały się od smakowitych potraw. Cała sala była pięknie przyozdobiona różnobarwnymi wstęgami i świeżymi kwiatami. W pomieszczeniu unosił się rozkoszny zapach kwiatów i przygotowanego jedzenia. Miejsce w rogu sali zajęła orkiestra, złożona z pięciu muzyków. Ze zgromadzonego tłumu wyróżniał się barwnie odziany, dziarski staruszek. Ponieważ pełnił role wodzireja, był odpowiedzialny za zachęcanie ludzi do zabawy. Wszyscy w radosnym nastroju wypatrywali przybycia państwa młodych. Mały chłopiec o imieniu Dawid, który był młodszym bratem Róży, pierwszy usłyszał tętent koni. Szybko pobiegł do wnętrza chaty z głośnym okrzykiem: Jadą, już jadą! Natychmiast w chacie zrobił się ruch, większość osób wyszła przed dom, aby powitać państwa młodych. Skoczna muzyka zachęcała do tańca. Młoda para wirowała na parkiecie otoczona gośćmi, którzy klaskali do rytmu i śmiali się przychylnie. Suknia panny młodej, szyta na miarę, leżała wprost idealnie. Jedwabny jasny materiał nadawał Róży lekkości i subtelnie podkreślał jej urodę. Włosy koloru złocistego zboża, były wysoko upięte. Figlarne kręcone kosmyki wymykały się gdzieniegdzie, skacząc w rytm tańca, niczym złote sprężynki. Dominik objął Różę mocniej i spoglądając w głąb jej lazurowych oczu, pochylił lekko głowę i szepnął jej do ucha: Jesteś dla mnie najcudniejszym kwiatem, jaki kiedykolwiek widziałem. Kocham cię, moja Różo, kochana różyczko! Róża była taka szczęśliwa...…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%