Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

Życie jest piękne??

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część 2

Główne wejście do szkoły stanowi bramy piekielne, które po przekroczeniu otwierają się dopiero za kilka godzin przypominających wieczność. Wielu śmiałków już próbowało, ale żadnemu nie udało się zdobyć tytułu "Wybraniec szkoły- uciekinier". Wspinam się po schodach i mijam portiernię. Dzielna pani witająca uczniów a’la łowca nagród rodem z gry rpg, patrzy na nas charakterystycznym półuśmieszkiem. Kobieta zachowuje się jak czarownica, której gały wychodzą na wierzch z radości, ponieważ tak dużo ofiar dzisiaj zostało zwabionych. Brzuch zaczyna mnie boleć, mam ochotę uciekać, choć nie wiem czemu. Ale gra dopiero się rozpoczyna. Raz Pierogowi śmierć. Przekraczam linię szatni, czyli bramę do krainy pani Stasi. Ma przerwę zawsze wtedy, kiedy chce, a szatnię otwiera tylko po przejściu arcytrudnego, niczym mitycznego, labiryntu z Minotaurem w środku. Chodzą słuchy, że w dzieciństwie zabito jej matkę i od tamtej pory stała się demonem. Zdobywa specjalne punkty za nieotwieranie szatni. Nie chodzi tu o umożliwiane zrywania się uczniom, a o sytuacje na lekcjach w-f, kiedy potrzebny jest strój, lub pod koniec szkolnego dnia. Zmieniam buty na specjalne trampki. Czuję się w nich jak metal w spodniach skejtowskich, no ale cóż; zasady to zasady. Muszę przejść mistrzowską próbę. Znów jestem obok portierni. By przejść na niekończące się schody na górę, muszę pokazać swój identyfikator- przepustkę do życia w szkole. Ponownie nie chcę, ale muszę. Uchylam rąbka tajemnicy. Jestem Mateusz Sobierajski z 2a. Tak, to ja- cały i zdrów. Nikt mnie nie porwał, nie jestem też wampirem, trollem, ani wilkołakiem. Dzień dobry. Pierwsza lekcja- język polski. To na szczęście wyprawa jedynie na pierwsze piętro. Spoglądam na zegar w komórce. Pięć minut spóźnienia. Nie mam najmniejszych nadziei. Wchodzę do sali, ale nie zostaję wpuszczony przez panią W. Pociąg do wiedzy odjechał beze mnie. Muszę poczekać przed salą, bo przeszkadzam w lekcji. Spokojnie siedzę na ławce przed drzwiami. Trudno, nie udało mi się pokonać zwycięsko labiryntu. Tracę swoją życiową szansę. Z powodu spóźnienia muszę być nieobecny. Mam ochotę na chwilę snu. Skoro nie udało się to w autobusie, może to cudne zajęcie powiedzie mi się tutaj. Przymykam oczy. Ciężar opada. Tona zdarzeń i przeciwności losu na chwilę znika. Na chwilę? Chciałbym. Coś razi mnie w oczy. To migająca lampa na suficie. Zapewne się zepsuła. Już nie pośpię. Nie mogę się oddalić z miejsca zdarzenia, bo będzie to jeszcze większe wykroczenie. Totalna głupota. Duchem jestem na lekcji, ale nic nie mogę z niej wynieść. Siedzę jak skazany na wyrok śmierci. Moje oczy niczym światełko nadziei wpatrują się w drzwi do krainy wiedzy. Może ktoś je chociaż uchyli. Niestety. Siedzę dalej. Mijają minuty. Lampa zgasła. Pyk. Charakterystyczny dźwięk. W moim sercu robi się spokojnie. Chcę przemknąć oczy. Powieki opadają. Trrrrrrrrrrr!!!! Dzwonek na przerwę. Stado bydła z przerażającą szybkością wybiega na korytarz. 10 upragnionych minut. Wychodzi moja klasa. Przerwa mija w mgnieniu oka. Nawet nie ma chwili, by pogadać z najbliższymi. Mamy drugi polski. Pani W. wchodzi. Najpierw moje uszy kłuje kilkuminutowy wykład o spóźnianiu, następnie jest ciąg dalszy pierwszej lekcji. Kontynuujemy omawianie jakiegoś tekstu. Nic nie rozumiem. Staram się skupić, choć wiem, że mi się to nie uda. Po paru minutach, zdołowany niemocą proszę kolegę z ławki o objaśnienie. Pani W.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Życie jest piękne?? — czytnik · opowiadania