Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 6 min czytania

Życie koszykarza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Idąc szkolnym korytarzem, nie mogłem uwierzyć, że wytrzymałem kolejny tydzień spędzony w tej szkole. Między uczniami krąży pogłoska, że osoby zakwaterowane w pokoju 015 prędzej, czy później znikną, ale mnie chyba to nie dotyczy. Razem z moim współlokatorem, Austinem mieszkamy w tym pokoju już trzeci tydzień i nadal nic. Oczywiście nie należę do osób, które wierzą w takie głupoty jak duchy, albo klątwy, ale Austin jak najbardziej do owej grupy się zalicza. Kiedyś nawet powiedział, że słyszał kogoś w naszej łazience, mimo, że nikogo tam nie było. Musiałem mu później tłumaczyć, że było to spowodowane wiatrem, który wdarł się do łazienki przez uchylone okno. On jednak uparcie stawiał na swoim i próbował mi wmówić, że to duchy przyszły po nas. Wtedy postanowiłem go czymś zająć i razem z nim zapisałem się do klubu koszykarskiego. Jakiż był szczęśliwy, że nie musi całymi dniami siedzieć w 'przeklętym pokoju'.

Powoli uchyliłem drzwi do biblioteki szkolnej, aby upewnić się, że nikogo niepożądanego tam nie ma. Ostatnimi czasy mam mały problem z chłopakiem z trzeciej klasy, który uwziął się na mnie i teraz na każdym kroku próbuje uprzykrzyć mi życie. Jednak w bibliotece go nie zauważyłem, więc śmiało do niej wszedłem, by oddać pożyczoną dwa tygodnie temu książkę. Nauczycielce nie spodobał się mój gust, dlatego przy każdej możliwej okazji próbowała naprowadzić mnie na drogę kolorowej i jakże wspaniałej opowieści o dziewczynce, która piekła ciasteczka z babcią. Ja jednak zawsze miałem jakąś wymówkę i skutecznie się zmywałem, że tak powiem. Tego typu historie nie miały miejsca w moim własnym świecie, gdzie królowały horrory, opowieści detektywistyczne, a czasem nawet dzienniki historyczne. Zdecydowanie wolałem to, od potencjalnej książki kucharskiej.

W drodze do pokoju spotkałem Austina, który z przerażoną miną biegł w moim kierunku, by następnie się za mną schować. Spojrzałem na niego z wyraźną niewiedzą, po czym nagle uświadomiłem sobie, co mogło spowodować takie zachowanie kumpla.

-Znowu? - jęknąłem, pocierając czoło dłonią. Naprawdę, miałem dość jego biadolenia o nawiedzonym łóżku, czy duchach w łazience.

-Ale tym razem to prawda! Widziałem na własne oczy jak coś przechodzi po pokoju! - jego piskliwy ton głosu sprawił, że musiałem zatkać uszy, by nie ogłuchnąć. Pociągnąłem moją koszulkę do góry, mając nadzieję, że Austin wreszcie ją puści. Na szczęście zrobił tak jak tego oczekiwałem.

-Duchy nie istnieją. - powiedziałem stanowczo, po czym ruszyłem w stronę pokoju. Szybko otwarłem drzwi, wchodząc do środka. Od razu rzuciłem się na swoje łóżko, uprzednio wyjmując z torby telefon. Zerknąłem na ekran, który pokazywał godzinę 15:31, a następnie spojrzałem na zdyszanego przyjaciela klęczącego przy drzwiach. Jego rude włosy sterczały we wszystkich stronach, a przydługa grzywka zakrywała duże, szare oczy.

-Zetnij w końcu te włosy, bo zaraz będą chyba do brody. - powiedziałem,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Życie koszykarza — czytnik · opowiadania