Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Życie po śmierci (część 4)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Postacią pięknej kobiety. – dokończył Damien i zaczerwienił się. Nie zwracałam na niego uwago i słuchałam dalej. -Retyw jednak przygotował się na powtórne pojawienie się rodu Ptaha i wyszkolił zabójców, by zabijali nowo przemienione dziewczęta. Po śmierci Ptaha ludzie zrozumieli, że wojna wcale się nie skończyła, ale zaczęła. Retyw trzyma świat twardą ręką. Kieruje wszystkim. Ludzie wiele razy próbowali wyzwolić się z jarzma terroru, ale za każdym razem talenty wilkołaków pokonywały ich. Nie tylko ludzie się buntowali. Niektóre wilkołaki też próbowały. Retyw krwawo tłumił bunt. Zawsze się tak kończyło. Jednak teraz mamy ciebie! Możemy z nimi wygrać! – twarz Matta wyraźnie zmieniła kolor na bardziej rumiany. -Co? Ja nie będę z nikim walczyć oprócz Damiena! – usłyszałam jednocześnie triumfalny i zawiedziony śmiech Damiena. -Długo się nie ukryjesz z tymi mocami. Widzący cię zobaczą. Nie uciekniesz przed nimi. Twoim przeznaczeniem jest walczyć. Naszym także. W Pieśni zapisano kawałek o tych ,którzy przemienili Wielką Królewnę. Nigdy jej nie opuszczą. -Ja bym nigdy tego nie zrobił! – krzyknął Damien, przerywając Mattowi. Jednak szybko zamknął buzię i nic nie mówił. Zaczerwienił się. -Będą jej wierni do końca Pieśni, czyli do momentu, w którym przejmuje władzę. – uśmiechnął się Matt. - Później towarzyszą jej jako obrońcy, akurenci. Nie spuszczają jej z oka. Proszę Damien, przerwij mi i powiedz, że nigdy byś nie spuścił z niej oka… - szybko powiedział Matt spoglądając triumfalnie na Damiena. -Nigdy bym… och! Cholera jasna! – zaśmiał się Damien i już za moment tarzali się po ziemi wrzeszcząc i okładając się. Moje myśli wirowały. Wszystko spadło na drugi plan: bycie bestią, niekochaną córką, ciężarem na barkach Matta. Nad nimi górowała jedna myśl : „Jak ja do cholery mam zbawić wilkołaczy świat?!”. W pewnym momencie moje myśli przerwał widok zachodzącego słońca. Krzyki chłopaków przerodziły się w wycie i warczenie. Przestraszyłam się. Nie chciałam przemieniać się w krwiożerczego potwora. Spojrzałam na swoje dłonie, które były otoczone przez kręgi ognia. Za moment całe moje ciało było przez nie otoczone. Matt i Damien zaprzestali bójki i pod wilczą postacią przyglądali się mojej przemianie. Moje ciało zmieniało się powoli. To nie bolało, bardziej łaskotało. Kiedy się zmieniłam, poczułam pewną różnicę. Czułam się dostojnie. Jakby pod postacią wilka była stworzona, by rządzić. Opadłam łagodnie na przednie łapy. Zauważyłam, że są szare. Zdziwiło mnie to, ponieważ chłopacy byli brązowymi wilkami. Nagle…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%