Biografia · 1 godz. 5 min czytania
Życie z alkoholem cz.Trebisondy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Życie z Alkoholem
Angelika wyszła przed dom. Był już wieczór powoli dzień ustępował mrokowi. Z daleka dobiegały dźwięki muzyki, ktoś w pobliskiej restauracji grał na pianinie. W oddali prysznice do nawadniania wody zataczały swoje koła rozpryskując do góry wysokie szumiące fontanny. Widok na granatowe góry był wyraźny jak nigdy. Dziewczyna westchnęła spoglądając na piękno dookoła tym bardziej, że odgłosy pianina dochodziły z tamtej właśnie strony. Znowu nawiedziła ją wielka tęsknota kiedy spojrzała w dół na znajome pole kukurydzy. Cały dzień pracowali na nim jej przyjaciele, których nie spotkała już ponad tydzień. Widziała jak pracują w ciągu dnia szykując sąsiednie pole do drzewek, które miały być wkrótce sadzone. Poprzedniego wieczora widziała jak Raffaello stanął kolo jeziorka i siedział w wielkim traktorze kilkanaście minut. Pomyślała, że może czeka, aż pojawi się z dziećmi. Wydało jej się dziwne, że był tam o wpół do ósmej. Normalnie kończyli prace o szóstej, najpóźniej o ósmej po całym dniu w słońcu, mając przed sobą jeszcze prawie godzinę drogi do domu. Kiedy kolejnego dnia trzymała w dłoniach lornetkę, należącą do Thomaso zobaczyła w zbliżeniu, że kiedy mijał ogrodzenie Trebisondy od strony padoku dla koni odwrócił głowę i spoglądał przez chwile na ich dom. Angelika pomimo obietnic jakie sobie uczyniła nie mogła przestać myśleć i planować – jakby zmienić stosunki panujące pomiędzy nimi, jakby ulepszyć ich raport, żeby czuli się swobodnie, tak jak to było pomiędzy nią, a innymi odwiedzającymi Trebisondę. Chciała się z nim śmiać i rozmawiać tak jakby byli przyjaciółmi. Pomyślała, że zrobiła wszystko co było możliwe. Co prawda, były chwile kiedy i ona unosiła się dumą i narzucała dystans pomiędzy nimi, ale wiele razy starała się być przyjazna i otwarta. On jednak nigdy nie oddal jej uśmiechu. Dopiero za kolejnym razem kiedy ją widział działał jakby w spóźnionym tempie i też witał ją z zawadiackim uśmiechem. Angelika doszła do wniosku, że tak na prawdę reszta zależała od niego. Myśl, że chciała mu opowiedzieć o swoich planach zastąpiła inną, że jeśli będzie zainteresowany to ją o nie spyta. Potem zachęcona do rozmowy ona spyta jego o to co chce robić dalej w swoim życiu i co było właściwie źródłem jego problemów zimą, o których jej wcześniej napomknął. Ścieżka prowadząca do opuszczonego domu była jednak teraz mokra i trudna do przebycia. Zdawało się dziwne, że ktoś znowu próbował zatarasować jej drogę, której właściwie przez ostatnie dni i tak nie przemierzała. Pomyślała, że być może ktoś jest na nią zły. Angelika chciała się podzielić z Raffaello tym, że chce zmiany pracy, że już nie daje jej satysfakcji podróżowanie w nieznane miejsca i opiekowanie się dziećmi. Chciała, żeby wiedział, że jest ambitna, że ma własne plany, że wie czego chce i w tym także, że chce osiągnąć sukces i zacząć prace i karierę, które dawałyby jej możliwości wykorzystania swoich umiejętności. Już od jakiegoś czasu przeglądała cały Internet szukając ofert pracy na planach filmowych, szukając ofert asystentki producenta, żeby potem stać się asystentką reżysera, która pełni zwykle funkcje sekretarki raczej niż drugiego reżysera. A nawet zagrać, jeśli byłoby to możliwe. Wiedziała, że największe szanse miała starając się o role, gdzie mogła wykorzystać swój polski akcent do filmów Np. o wojnie. Rejestrowała się z agencjami, które organizują castingi i była gotowa wziąć każdą nadarzającą się okazje, nawet jeśli to oznaczało, że musiałaby najpierw pracować za darmo, by zyskać jakiekolwiek doświadczenie. Otrzymała kilka emaili wzywających ją do pracy w Londynie, ale były to zazwyczaj oferty jednodniowe i nie była w stanie znaleźć taniego lotu, bez zajętego z dużym uprzedzeniem miejsca. Angelika wiedziała, że ma zdolności organizatorskie i że byłaby dobrym menagerem. Odległość nie stanowiła dla niej żadnego problemu i dlatego postanowiła, że podczas najbliższej wizyty w Polsce postara się o wizę amerykańską. Wizyta jej w domu mogła nastąpić w każdej chwili. Jej stosunki z Antonellą zaczęły się pogarszać. Dawne uśmiechy, które Angelika tak dobrze pamiętała teraz nie gościły nigdy na twarzy jej pracodawczyni i zastąpił je wizerunek twardej businesswoman. Kobieta była chmurna i jej nie do końca pozytywny stosunek do dziewczyny łatwo wyczuwały dzieci, które też były inne niż kiedyś. Często na jej prośbę o podanie reki ignorowały ją zwracając się w stronę matki. Ta znów nie protestowała co prowokowała ich zachowanie na nowo. Sprawiło to, że Angelika nie czuła się do końca akceptowana przez chłopców i przestała lubić swoją prace. Każdy dzień stawał się monotonny urozmaicony jedynie kaprysami i nieznośnym zachowaniem małych. Mały Robbie zdawał się nawet gorszy od swojego brata. Tak, jak zeszłego lata to starszy Thomaso był tym, który mając więcej siły potrafił uderzyć lub popchnąć, tak teraz role się odwróciły i półtoraroczny chłopiec uderzał w twarz starszego brata, a także Angelikę kiedy się nad nim nachylała usiłując mu tłumaczyć jak powinien traktować innych. Przestało ją cieszyć wszystko dookoła, a zaczęły denerwować jaszczurki, których było pełno dookoła, małe czarne skorpiony, którym udało się przejść pod siatką jej okien i wpełznąć pod jej prześcieradła i gorąco, które odczuwało się nawet o szóstej nad ranem. Sytuacji nie poprawiał fakt, że Carmen miała wkrótce wyjechać do Rumuni i miały się już nie zobaczyć, być może już nigdy. Wszystko to powodowało, że zmęczona dziewczyna była wciąż podenerwowana i szukała kontaktów i wytchnienia poza domem. Wtedy Angelika szła na spacer podczas, którego nie mógł jej nie widzieć inny jej sąsiad – Claudio. Był on czterdziestoletnim kawalerem, który został kiedyś porzucony przez swoją narzeczoną, co na lata dało mu powód do smutku. Od kiedy poznał Angelikę poprzedniego lata czekał ze z niecierpliwością jej powrotu i kiedy w końcu przyjechała wyglądał jej przechodzącej drogą widoczną z jego domu. Wyjeżdżał po nią jednym ze swoich samochodów i zapraszał na piwo, czego dziewczyna nie odmawiała, bo szukała okazji do rozmowy po włosku i towarzystwa, którego jej tak brakowało. Czasem jechali do miasta oddalonego o kilka kilometrów, położonego nad jeziorem, gdzie jedli lody i spotykali sławnych ludzi, którzy unikali bardziej znanych miejsc i woleli spędzić wakacje w mieście nie tak sławnym jak Cannes czy St. Tropez, gdzie nikt ich nie znal. Pewnego wieczoru spotkali żonę Paula McCartney’a – Heather Millis McCartney. Kiedy Angelika zobaczyła ją z małą dziewczynką zapominając, że ma w ręku loda chciała koniecznie spytać czy ta potrzebuje niani. Claudio spoglądając na krótkie szorty Angeliki złapał ją za rękę i siłą odciągał tłumacząc, że nie jest to najlepszy pomysł. Claudio stał się jej adoratorem pomimo, że ona oczekiwała od niego tylko przyjaźni i starała się, żeby nie płacił za wszystko sam. Mężczyzna zdawał się stracić zdrowy rozsadek i często odwiedzał dom, w którym przebywała, do którego dostarczał siano dla koni czyniąc jej komplementy i dziękując za jej towarzystwo i za to, że jak mówił czyniła go szczęśliwym. Nie było to jednak koniec jej listy narzeczonych. Także i Leonardo często zabierał ją nad jezioro i czynił zaproszenia na kolacje, na które nie mogła odmówić. Mogła wtedy próbować oberżyny i jej ulubionych ravioli con carne, ale częściej bardziej wymyślne potrawy. Gotowali często razem, ona stosując się do jego poleceń, żeby potem wsłuchiwać się w cisze dookoła i podziwiać widok na rzekę przed nimi, bo mieszkał z dala od miasta. Zapalali wtedy świece i siedzieli na tarasie słuchając rytmów Afryki, a białą firaną zawieszoną w futrynie drzwi poruszał mało odczuwalny na skórze wiatr.
We Włoszech najpopularniejsze słowa jakie można usłyszeć to – Come sei bella (jaka jesteś piękno), albo czy masz narzeczonego? Jeśli odpowiedź jest negatywna to prawie sto procent, że już wkrótce wiedzą to wszyscy sąsiedzi, którzy sprowadzą kuzynów i znajomych, żeby ci mogli poznać samotną dziewczynę w celu prób swatania. Wszystko odbywa się w żartach, ale jest sprawą na serio. Angelice wydawało się, że dla Włochów swatanie stanowiło sens istnienia i dlatego zyskiwała zaproszenia na pizze, którą zresztą bardzo lubiła. Tak jak lubiła rodzinność i otwartość Włochów. Jedyne czego nie mogła tak jak oni, było jedzenie koniny, bo za bardzo kochała konie, tak jak Anglicy - myślała. Angelika wyszła na zewnątrz przed dom i wdychała świeże powietrze. Zanosiło się na deszcz. Ku jej zaskoczeniu w Trebisondzie nie było żadnych gości pomimo, że był szczyt lata, a więc i sezonu. Wszystkie domki stały puste i na drodze z małych białych kamieni nie stał żaden samochód, oprócz tych należących do Marco i Antonelli. Lekki wiatr chłodził twarz i kołysał łagodnie drzewami dookoła. Kiedy wróciła do domu usłyszała podniesione glosy dochodzące z sypialni jej gospodarzy. Wyglądało na to, że mają wielką kłótnie, którą Angelika słyszała pierwszy raz. Zmartwiła się tym i miała nadzieje, że ich problemy są przelotne i nie są poważne. Kolejnego dnia kiedy sprawdziła swój email nie mogła wyjść z zaskoczenia po tym co przeczytała. Oto okazało się, że jej siostra w przeddzień wyjazdu do Anglii odkryła, że jej wieloletni przyjaciel od miesięcy spotykał się z inną dziewczyną. Angelika żałowała jej bardzo, bo wiedziała jak mogło ją to zranić. Nie mogła uwierzyć, bo dobrze znała chłopaka od lat i bardzo go lubiła.
Popołudniu padało tak, że nie było widać świata. Przy kolacji o ósmej kiedy było jeszcze jasno jak za dnia Marco i Antonella zdawali się zawrzeć pokój, bo obdarzyli się nawzajem pocałunkiem przy stole. Po skończonym jedzeniu Angelika wyszła znowu, żeby się przejść i ku jej zdziwieniu trawa nie była bardzo mokra. Rozejrzała się dookoła po dobrze utrzymanych trawnikach i żywopłotach. Nie opodal rósł wielki krzak jaśminu, którego kilka gałązek przyniosła wcześniej do swojego pokoju i który potem mógł pachnieć przez kilka dni. Wprost na przeciwko rozciągał się przed nią widok na padoki dla koni i pole z piękną wysoką kukurydzą należąca do Raffaella. Ponieważ dom był na wzgórzu, jeśli teraz byłby dzień widziałaby ich pracujących pomiędzy niskimi drzewkami po jej prawej stronie. Miałaby ich na wyciągnięcie ręki. W oddali dżety do nawadniania pól rozpryskiwały wodę jak fontanny zataczając wielkie koła wydając przy tym specyficzny odgłos. Daleko za nimi rozpoznała wyraźnie sady kiwi, przykryte siatką, która chroniła owoce od gradu, który mógł zmarnować nawet cały zbiór. Dziewczyna kochała wieś i ciszę dookoła. Przypominało jej to własne dzieciństwo. Angelika zawsze myślała o swoim domu jako o szczęśliwym miejscu. Jej dzieciństwo było wesołe i lubiła wracać myślami do dawnych czasów. Zachowywała w pamięci tylko to co było dobre. Dlatego kiedy od niedawna uświadomiła sobie wpływ jaki jej ojciec miał na nią i jej siostry i jak bardzo jej życie było od tego uzależnione była zła i rozczarowana. Czasem w nocy rozpacz targała jej sercem i jej bezsilność i niemożność odwrócenia czasu i tego co się już wydarzyło powodowały, że czuła się jak na dnie rozpaczy. Miała wrażenie, że oto wszyscy pochodzą z dobrych i spokojnych domów, tylko ona jedna miała taki, któremu daleko było do perfekcji, a nawet jej siostry były w lepszej sytuacji niż ona, bo to ona była najstarsza i to ona dźwigała największą odpowiedzialność. Bywały chwile kiedy jej uczucia do jej własnego ojca mogła porównać do nienawiści, zła na jego egoizm. Potem znowu widziała go jako ofiarę własnego nałogu, jako kogoś kto potrzebuje pomocy i żałowała go głęboko. Widziała go wtedy jako dziecko, które nie jest świadome tego, co się z nim dzieje i potrzebuje kogoś kto mu uświadomi, że gdzieś w oddali jest światło i pomoc i ponieważ ona była zawsze najbardziej odpowiedzialna za wszystko – czuła się w obowiązku mu jej udzielić. Ojciec Angeliki nie zawsze był pod wpływem alkoholu i dlatego tak późno się zorientowali, że jednak jest to nałóg, a nie tylko nieodpowiedzialne nadużywanie piwa. Przyzwyczaili się do tego, że czasem przychodził do domu nietrzeźwy. Przez kilka ostatnich lat jednak jego momenty powtarzały się coraz częściej, nie wspominając o jego nieodpowiedzialności w stosunku do żony, której nie wspomagał finansowo. Nigdy też nie wspierał swoich córek w sprawach pieniędzy nawet kiedy były w największej potrzebie, bo chodziły do średniej szkoły. Rzadko też bywał w domu, nie mogąc skupić swoich myśli na codziennych sprawach i nie poświęcał dzieciom czasu jakiego mogły potrzebować. Angelika pamiętała swoje chwile przerażenia wkraczaniem w dorosłość i jak się bała tego, że życie jest ciężkie i że nie podoła stresowi ani zwykłym sytuacjom życiowym. Miała wtedy chwile zwątpienia tak wielkie, że porównywała je do depresji. Patrzyła jak matka sama pracowała na nich wszystkich usiłując zapewnić im wykształcenie i dbając o dom tak jak mogła. Ojciec kiedy pił zdarzało się również, że podnosił głos, szczególnie za czasów kiedy matka miała jeszcze siłę na walkę i na to, żeby upominać się o wsparcie.
W swoich wyobrażeniach o życiu w myślach Angeliki nigdy nie było miejsca na mężczyznę. Podświadomie dziewczyna przypisywała mu małą rolę adekwatnie do tego jakie miejsce zajmował jej ojciec – prawie go nie znała i nie pamiętała żadnej rozmowy jaką z nim mogła przeprowadzić, która trwałaby dłużej niż kilka minut. Ojciec wzbudzał w niej strach, bo jego próby rad brzmiały jak krytyka i właściwie rzadko usłyszała od niego coś konstruktywnego. Nawet kiedy bawił się z nimi kiedy były małe zdarzało się, że unosił głos poirytowany kiedy zrobiły coś nie po jego myśli. W kontaktach z matką zdawał się być słabym człowiekiem kiedy był trzeźwy. Raczej wzbudzał współczucie kiedy ta krytykowała go za to, że nie był człowiekiem sukcesu. Ojciec Angeliki nie posiadał nic. Właściwie to nawet samochód i mieszkanie należało do jej matki. On albo właśnie spłacał długi po okresie bezrobocia, albo zaciągał nowe. W jego zobowiązaniach brakowało miejsca na córki i żonę, które pomimo to nie miały siły, żeby się go pozbyć i odtrącić od rodziny. Dzięki temu, że od zawsze nie miały oparcia w męskim autorytecie Angelika i jej siostry były niezależne i potrafiły same o siebie dbać bez liczenia na czyjąś pomoc. Potrafiły przewidzieć, że muszą same się o siebie troszczyć i tym samym był to powód, dla którego mężczyźni, którzy grali jakąś role w ich życiu przypominali ich ojca – nie musieli być silni, albo nadzwyczaj odpowiedzialni – dziewczęta nie wiedziały jak może wyglądać na prawdę dobre partnerstwo. Podążały za tym co było im znane, a nie za tym co było dla nich dobre. A co było dla nich dobre – tego nie wiedziały.
To Angelika odkryła, że ma problem, bo była zafascynowana tymi, którzy nigdy nie byli dla niej, nie spędzali z nią wystarczającą ilość czasu i zostawiali ją z wielką pustką emocjonalna tak, że była właściwie w ciągłej tęsknocie za czymś co tak na prawdę nie istniało. Mężczyźni w jej życiu nie mieli zdolności dawania miłości, a ona ciągle miała nadzieje, że może to się zmieni... Miała wielki żal do swojego ojca za to, że być może pozbawił ją szansy na udany związek, że już zawsze będzie gonić za nieosiągalnym i wiecznie będzie nieszczęśliwą. Nie mogła mu wybaczyć, że w przeciwieństwie do niej sam miał rodzinę i nie chciał dostrzec wartości jaką stanowiła. Kiedy uświadomiła sobie także, że jego zdrowie nie zawsze pozostanie w dobrej formie przez swój nałóg, próbowała się odgrodzić emocjonalnie od myśli o nim, tak żeby nie grał w jej życiu żadnej roli, żeby strata po nim była jak najmniej odczuwalna. Kiedy przebywała poza domem podróżując po tych wszystkich krajach, nie mając swojego miejsca czuła, że jej dom jest w Polsce – tam gdzie go zostawiła. Ale zawsze towarzyszył jej strach, kiedy ktoś do niej telefonował z kraju, że o to wydarzyło się coś złego, że dotyczy to jego...bo nie mogła mu ufać, tak jak on nie mógł ufać sobie. To ona wykonywała całą prace szukania rozwiązania ich rodzinnego problemu, pytania specjalistów, surfowania po Internecie, żeby pomoc im sytuacji rodzinnej, żeby mogli być szczęśliwi i wspierać się nawzajem, tak jak myślała, że jest w innych rodzinach. Dowiedziała się, że jest możliwość zgłoszenia osoby z problemem alkoholowym do organizacji, która pomagała ludziom uzależnionym, tak że wzywano osobę i starano się z nią rozmawiać. Ona sama nie miała siły i odwagi, żeby zaproponować ojcu tzw. leczenie i wolała, żeby zrobił to ktoś inny, ktoś kto się na tym zna i nie był bezpośrednio związany z uzależnionym.
Część 22 / 3
Jej matka wcale nie pomagała. Kobieta po latach życia z problemem nie miała siły na zmianę, a także nie widziała szansy, którą chciała dostrzec Angelika. Matka dziewczyny miała też tą wadę, że kiedy ta dzwoniła do niej z problemem nigdy nie potrafiła dać jej wsparcia jakiego wszyscy czasem potrzebujemy, tylko jeszcze bardziej pogarszała sytuacje nie umiejąc wskazać córce pozytywnego rozwiązania. Miała cechę widzenia wszystkiego jako porażkę. Zawsze powtarzała, że życie jest ciężkie i że tak już musi być. W Angelice wzbudzało to złość i uporczywie zaprzeczała takim poglądom. Chciała wierzyć w to, że świat jest dobrym miejscem, a nasz sukces zależy od nas samych, a nie o losu czy nawet Boga. Bóg nie miał nic wspólnego z naszymi wyborami i nie chciał się mieszać w nasze sprawy – myślała Angelika. Tym samym dawała sobie szanse na polepszenie sytuacji, bo jeśli ona była tą, co miała na nią wpływ to wszystko zależało tylko od chęci, ciężkiej pracy i przychylności przyjaciół, którzy dawali nam siłę kiedy nam jej zabrakło. Kiedy Angelika uświadomiła sobie jaki wpływ miała na nią matka postanowiła napisać jej emaila, który jednak przynajmniej początkowo nie poprawił sytuacji. Dziewczyna myślała jednak, że po jakimś czasie matka zaakceptuje prawdę, bo tylko wtedy była szansa, że coś się zmieni w ich życiu. Dla Angeliki jej rodzina była najważniejsza. Nie miała innej i postanowiła o nią walczyć. W liście do matki napisała;
Droga Mamo, Nasz ojciec, a Twój mąż jest alkoholikiem. Ja jako dziecko nie mogłam tego zmienić. Nie mogłam zmienić swoich rodziców i nie miałam wyjścia - musiałam się przystosować. Jako dziecko chciałam Ci pomoc, ale jako dziecko nie mogłam nic zrobić. Miałaś depresje z powodu swojej bezsilności, a ja słuchając ciebie wierzyłam, że wszystko jest czarne, bo dziecko uczy się od rodziców. Często robiłaś to co robi alkoholik - nie dotrzymywałaś słowa. Nazywa się to współ-uzależnieniem i dlatego ty również pozwoliłaś, żeby alkohol zniszczył nam tamto życie i pogłębiał się w nas chaos emocjonalny. Bałaś się tego co warta jest kobieta skoro ma męża alkoholika, ale skąd mogłaś wiedzieć, że problem alkoholu dotyka wielu, ale niewielu sobie z nim radzi. Ale o mnie nie musisz się martwic - ją się rozwijam, jestem świadoma swojego życia i tego co się ze mną dzieje. Byliście zagubieni w alkoholu i popełnialiście błąd wychowawczy razem z ojcem taki, że nie umieliście nauczyć mnie, żebym miała zaufanie do siebie i tego co czuje. Ale jak mogliście mnie tego nauczyć kiedy w domu rządził alkohol? A wiele rzeczy było ukrywane i udawane, że nic się nie stało. W mojej rodzinie to ja będę wspierać swoje dzieci, a nie tylko domagać się od nich wsparcia i pomocy. Chyba uzależniłam się od ciebie i myślę, że jak ty się zmienisz to ja też. Ale tak na prawdę nie mam prawa oceniać czy ty zmarnowałaś swoje życie czy nie, co jest dobre dla ciebie, a co nie. Każdy musi brać odpowiedzialność za swoje wybory, ja za swoje, ty za swoje. Dlaczego ja wciąż oczekuje od ciebie wsparcia - kiedy jest to coś co ci się nie bardzo udaje? Współ-uzależniłam się od twoich emocji, bo chciałam ci pomoc, ale teraz kiedy to sobie uświadomiłam wiem, że nie zrobię niczego za ciebie. Teraz rozumiem jak bardzo jesteś uzależniona od swojego męża i ze chciałaś mu pomoc, ale tak na prawdę to on nie może sobie poradzić ze swoim piciem, a dałaś sobie wmówić, że to Ty jesteś odpowiedzialna za jego picie. On umiał się przymilić, a ty krzyczałaś więc wyglądało na to, że to on jest ofiarą, bo wzbudzał współczucie. Przejmowałaś odpowiedzialność i scalałaś rodzinę, a powinnaś pewnie podać o rozwód i oznajmić, że masz dość opiekowania się nim i jego podejścia do rodziny. Nie umiałaś się uszanować i pogubiłaś swój honor, aby utrzymać i stworzyć rodzinę i nadal próbujesz. My siłą bierzemy to na co się nie zgadzamy, a on sobie dobrze żyje i za nic prawie nie musi odpowiadać. Uzależniłaś mnie od siebie, abym to ja Ci pomagała, bo Twój mąż tego nie potrafi, a ją się o Ciebie martwię i wciąż próbuje Ci pomoc...
Email ten był zaskoczeniem dla matki dziewczyny. Kiedy Angelika rozmawiała z nią przez telefon wyczula dystans i jeszcze raz brak wsparcia kiedy usiłowała opowiedzieć o swojej sytuacji z Antonellą i że nie jest szczęśliwa. Matka tym bardziej milczała pomimo, że wiedziała czego córka od niej oczekuje - że usłyszy, że wszystko pójdzie dobrze. Angelika była gotowa poświecić wiele dla swojej rodziny. Ofiarowała niejednokrotnie swoje wsparcie w przypadku kiedy matka postanowiłaby zacząć nowe życie bez męża. Ponieważ miała oszczędności, bo nigdy nie musiała płacić żadnych rachunków, chciała zapewnić jej mieszkanie, a nawet dom, w którym mogłyby zamieszkać i pomoc w zorganizowaniu wszystkiego. Dziewczyna była zdeterminowana zmienić na lepsze sytuacje jej najbliższych, nawet jeśli oni sami jeszcze nie wiedzieli co jest dla nich dobre. Wierzyła, że jeśli pomoże losowi sprowokuje działania, które pomogą i zmienią sytuacje choć w niewielkim stopniu i uczyni to różnice odczuwalną nie tylko dla niej samej, a to sprowokuje dalsze wydarzenia tak jak efekt domina.
Życie z alkoholikiem nie jest łatwe. Nigdy nie wiadomo w jakim stanie wróci do domu wieczorem po pracy, albo co gorsza w jakim humorze. Może się zdarzyć, że za swoje picie wini innych tak, że nie mają przeciwko niemu żadnych argumentów. W domu Angeliki nie wszystko było jasne od razu. Zdarzały się epizody, po których jej ojciec był trzeźwy nawet przez miesiące. Był też człowiekiem bardzo uczciwym i chętnym do pomocy kiedy Np. sąsiad jej potrzebował. Miał też poczucie humoru, za które był lubiany. Jego rodzina go uwielbiała, a największą fankę miał w swojej matce, do której był bardzo przywiązany. Zarówno do babki jak i ojca była podobna Angelika. Matka Angeliki przez lata starała się walczyć z nieodpowiedzialnością męża, któray według niej, nie dbał wystarczająco o rodzinę. Na swoje żale składane do teściowej z prośba o ‚przywrócenie syna do porządku’ spotykała się zawsze z niedowierzaniem i krytyką, a czasem z zarzutami, że to ona przyczyniła się do picia męża, bo przed ich ślubem był wzorem do naśladowania. Pomimo wyraźnej niechęci oraz odmowy pomocy w problemie ze strony rodziny, kobieta była wystarczająco silna, żeby odpierać ataki nie tylko teściowej, ale także sióstr męża, a nawet żon jego braci, a swoich szwagierek. Z latami incydenty przychodzenia do domu pod wpływem alkoholu nasilały się. Zdarzały się też awantury prowokowane przez żonę w nieodpowiednim momencie kiedy mąż był nietrzeźwy, które prowadziły rzadko do obelg słownych, częściej do prób rzucania przedmiotami zdenerwowanego mężczyzny. Okres kiedy incydenty te się wzmogły był również najtrudniejszym w życiu Angeliki – miała wtedy piętnaście lat i przyszedł czas na rozpoczęcie nowej szkoły i chłopców. Był to również czas kiedy jej ojciec stracił pierwszą prace. Było jej wtedy wstyd za niego i jednocześnie za wszystko winiła matkę uważając, tak jak wszyscy, że nie ofiaruje wystarczająco wsparcia dla męża, który znalazł się w trudnej sytuacji. Wtedy jeszcze nie mogli go nazwać alkoholikiem. Nie upijał się codziennie, był zadbanym i wesołym mężczyzną na co dzień. Różnił się od podstarzałych przesiadujących w barach ‘prawdziwych pijaków’. Przyzwyczaili się do myśli, że to matka jest głową i szyją i to ona dbała o dom, o to, że płacą komitet na szkole i że to ona robiła zakupy - także te codzienne. Ojciec zaczął miewać momenty kiedy był bez pracy – ale w końcu były ciężkie czasy kiedy wielu ją straciło. Kiedy z kolei zdołał znaleźć jakieś zajęcie cały dochód szedł na zaciągnięte długi w sklepie u swoich znajomych. Niestety był także palaczem i miał wielką słabość do swojego ulubionego piwa. W domu nie był częstym gościem, nie mogąc usiedzieć na miejscu. Kiedy w nim bywał zdawał się być pogrążony w swoich myślach i szczególnie do Angeliki odnosił się z dystansem, a kiedy był pod wpływem alkoholu – z wrogością. Widział w niej obrońcę żony, kiedy razem prowadzili kłótnie, a ona się bała, że może skrzywdzić matkę rzucając w nią jakimś przedmiotem. Wzajemna niechęć rosła z czasem pozostawiając mało miejsca na chwile kiedy byli na prawdę rodzina nie podejrzewając, że winę za wszystko ponosi alkohol.
Angelika nie mogła uwierzyć własnym oczom – oto jedna z agencji castingowych w USA oferowała jej pomoc w zdobyciu wizy. Nigdy nie spodziewała się, że sprawy potoczą się tak szybko i musiała przeczytać email kilka razy, żeby w to móc uwierzyć. Teraz miała o jeden więcej powód, żeby opuścić Antonellę wcześniej i jednak wyjechać do Polski, za która zresztą bardzo tęskniła. Nadchodził sierpień i nie mogła się doczekać, żeby poczuć polski klimat, pójść do jej małego kościoła, spotkać jej najlepszą przyjaciółkę, która trzymała dla niej kurs francuskiego, którego nie zdołała wysłać poczta, bo nie wiedziały gdzie Angelika może się znaleźć następnego dnia. Teraz była szczęśliwa. Otwierały się przed nią nowe możliwości i szansa na zmianę, na robienie czegoś co sprawiałoby jej przyjemność, na prace z interesującymi, może nawet sławnymi ludźmi! Nareszcie widziała przed sobą drogę ucieczki, która byłaby zarazem wytłumaczona nową szansą – nie do odrzucenia! Antonella nie traktowała jej dobrze. Kobieta nie sprawiała wrażenia chętnej do rozmowy. Pomimo starań Angeliki, która czuła, że oboje z Markiem musza mieć problemy i jej chęci pomocy, nie udało jej się złamać dystansu pracodawczyni. Angelika czuła się osądzana i obserwowana. Antonella zadawala jej czasem pytania, Np. związane z jej poprzednimi zajęciami, które powodowały, że czuła się niepewnie. Wiedziała też, że jej wyprawy nad jezioro nie spotykały się z aprobatą. Właściwie nie było do tego żadnego powodu – nie robiła nic złego. Był to raczej rodzaj walki kobiety z młodą dziewczyną i usiłowanie pokazania, że to ona jest szefową i trzeba robić tak jak nakazuje ona. Zdarzały się dobre chwile – Antonella nie chciała jej stracić, bo była wielką pomocą. Swoją taktykę prowadziła więc dyskretnie wycofując się szybko kiedy wyczuła zbytni opór Angeliki.
Kiedy nadszedł weekend zdawało się jakby nie istniał świat i cisza ogarniająca Trebisondę była nie do zniesienia. Angelika usiadła przed domem i obserwowała co się działo w dole na polu trzymając w dłoni małą lornetkę. Kiedy zza rogu wynurzyła się Antonella, Angelika podskoczyła z zaskoczenia. Udały się w stronę stajni, w której w jednym z pomieszczeń były poustawiane rowery. Antonella pomogła zdjąć dziecięce siodełko z kierownicy tak, żeby Angelika mogła się udać na rowerowy spacer. Kiedy dziewczyna spytała;
Część 33 / 3
- Czy to O.K, że wezmę lornetkę ze sobą? – usłyszała oschły ton; - Spytaj najpierw Thomaso.
Zmartwiło to ją i kiedy wyjeżdżała zza bramy nie spojrzała za siebie, żeby krzyknąć ‘ciao’ na pożegnanie. Pedałowała powoli oddychając ciężko z głową spuszczona w dół, kiedy z poprzednio obranej drogi w stronę mostu postanowiła zmienić kierunek jazdy i udać się do domu Carmen. Kiedy ta otwierała jej drzwi wiedziała, że znowu musiało się coś stać skoro Angelika odwiedzała ją tak niespodziewanie. Carmen poczęstowała ją piwem i pocieszała, że być może kolejny dzień będzie inny. Było przed ósma kiedy udała się w drogę powrotna. Pokonała już połowę trasy, zjeżdżając z asfaltu na polną drogę – będąc jeszcze daleko od domu kiedy ujrzała zwalniający znajomy srebrny samochód. Domyślając się, pomimo zdziwienia, że znalazł się na drodze, na której się go nie spodziewała, powiedziała:
- Ciao Raffaello. - Ciao. Gdzie masz dzieci? – spytał. Kiedy zobaczył, że zbladła dodał; - A więc znowu nie jest najlepiej? - Tak. Nie chce jednak za dużo na ten temat rozmawiać. Nie chce cię stawiać w sytuacji kiedy ich spotkasz i nie będziesz wiedział co powiedzieć. Zauważył w jej koszyku trzy czerwone róże jakimi obdarował ją mąż Carmen na drogę. - Skąd masz te róże? - Teraz byłam w domu Carmen i dał mi je jej mąż. Angelika miała wrażenie, że nie zdążyła dokończyć zdania kiedy odpowiedział; - Ją jadę do domu. Cześć.
Po czym ruszył szybko w dalszą drogę. Dziewczyna zdziwiona jego gwałtowną reakcją także ruszyła. Jechali powoli starając się uspokoić emocje jakie wzbudziła w niej jego gwałtowna reakcja. Pomyślała, że być może był zmęczony i chciał jak najszybciej dostać się do domu. Potem znów, że poczuł się winny, że rozmawia z nią mając narzeczoną, ale wtedy pożegnałby się w bardziej przyjacielski sposób – w końcu tylko rozmawiali i to on się zatrzymał pierwszy. Nie wierzyła także w to, że był zazdrosny o to, że ktoś podarował jej róże. Miała wrażenie, że sposób w jaki mówiła, albo patrzyła na niego gwałtownie nim wstrząsnął i nagle zdecydował odjechać. Pogrążona w swoich myślach zobaczyła zbliżający się samochód Claudio, któremu także zwierzyła się, że ma ochotę odjechać po tym jak potraktowała ją Antonella. Odpowiedział jej, że nie powinna być zła za taką małą rzecz. Kiedy mu powiedziała pół żartem, że jest egoista, bo chce żeby została we Włoszech podczas gdy jest nieszczęśliwa powiedział, że oczywiście, że nie chce, żeby go opuściła. Odpowiedziała, że i tak prędzej czy później będzie odjeżdżać. Na co on dodał, że lepiej, że go opuści później niż wcześniej. Kiedy dotarła do domu jej gospodarze mieli znowu gości i zdołała z nimi zjeść makaron w sosie pomidorowym, żeby wrócić do swojego pokoju i leżąc na łóżku powrócić myślami do rozmowy z Raffaellem. Angelika pomyślała, że nie chce go więcej widzieć. Jeśli ma powodować, że czuje się źle, jeśli nie chce mieć z nią żadnych kontaktów, jeśli się czuje przez nią osaczony – w porządku, nie będzie się mu narzucać. Wygląda też na to, kontynuowała Angelika w swoich myślach, że ma udany związek ze swoją narzeczona i ostatnia rzeczą jakiej chciała to zaburzać harmonie, jaka miedzy nimi panowała. W takim razie nie będzie się wtrącać, zostawi ich w spokoju, niech będą szczęśliwi i żyją w spokoju. Na chwile jednak nawiedziła ją myśl, że jeśli będzie unikać konfrontacji i nie spyta go, dlaczego się zatrzymał, a potem gwałtownie odjechał i czy jest szczęśliwy to coś będzie stracone na zawsze i nigdy nie dowie się prawdy. Myśli te odgoniła jednak szybko – myśląc, że jest naiwna i szuka dla niego usprawiedliwienia. Chciała wierzyć, że się przed nią otworzy i powie jej swoje marzenia i plany, ale rzeczywistość mogła okazać się daleka od jej pobożnych życzeń.
Przypomniała sobie to co powiedział do niej doktor Mohammed;
- Attention Deficyt dotyczy kobiet, które szukają poczucia bezpieczeństwa, niestety wybierając ludzi którzy nie są w stanie im tego zapewnić. Są to zwykle mężczyźni z Bordeline Personality Disorder. Maja oni strach przed wszystkim co oznacza ciepło, miłość. Nie potrafią utrzymać związku, bo mają przed nim strach. Najprawdopodobniej w dzieciństwie przeżyli dramat, w wyniku którego miłość kojarzy im się z bólem, dlatego na pewnym szczeblu będą unikać uczucia bliskości. Mówiąc krótko nie potrafią oni odwzajemnić uczuć. Pani brakowało ojca w domu, bo nigdy go tam dla Pani nie było, ma strach przed utratą. Robiąc nie to co dla Pani dobre, ale to co dla Pani znajome, podąża Pani za miłością myśląc, że może jednak się zmienia, może w końcu dadzą Pani to, czego Pani potrzebuje. Tak zaczyna się błędne kolo. I przypomniała sobie radę jaką jej wtedy dał, że jedyna osobą na jaką mamy wpływ jesteśmy my sami i możemy zmienić siebie i pattern swojego postępowania. I to, że to już wiedziała było już sporym sukcesem. Raffaello teraz nie wydawał już się jej łatwy we współżyciu i tak nieskomplikowany jak był wcześniej. Gdzieś zatraciła także wizerunek jego jako osoby chętnej do pomocy – jeśli taki był, dlaczego grał z nią w grę zwaną zabawą w kotka i myszkę myśląc przy tym mylnie, że to on jest myszką? Dlaczego nie dawał jej szansy na to, żeby go poznała i przyjrzała się z…