Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Życiowe dziwaki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Lubiła żyć. Nie tylko być, ale żyć, tak naprawdę, jak nigdy wcześniej nikt nie żył. Anka nie ograniczała się do zasad, do żadnej z nich, od savoir vivre poczynając, a na rodzinnych tradycjach kończąc. Nie chodziła do kościoła co niedzielę, chociaż była gorliwą katoliczką. Swoje zachowanie tłumaczyła księdzu przy spowiedzi tym, że nie wypada iść do kościoła z nieprzygotowanym sumieniem i sercem, bo przecież nie będzie rozmawiać z samym Bogiem, kiedy jest zajęta rozmyślaniem o nowych butach, przystojnym Grześku czy wkurzającej Anicie. I tym sposobem, potrafiła nie przyjść do kościoła nawet w Wielką Sobotę. Ania wolała śmiać się niż płakać, bo śmiechem można pokolorować cały świat. I tak, pewnego wyjątkowo szarego dnia na pogrzebie wujka Józka, z którym Ania budowała domki z piasku mając dziesięć lat, zaczęła się głośno śmiać. Płacząca w niebogłosy Józkowa z oburzeniem zbeształa Anię, lecz ona, jak zwykle, miała gotową odpowiedź: „Temu to dobrze, wreszcie ma Święty Spokój”, powiedziała i wyszła z kaplicy, wcześniej oczywiście się przyżegała. Ania nie lubiła Świąt Bożego Narodzenia, bo… Bo krzyczała głośno: „komercja” i zamykała się w swoim pokoju. Ale nikt nie wiedział, nie wiedział tato, nie wiedziała mama, że Anka skrycie te święta w sercu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Życiowe dziwaki — czytnik · opowiadania