Aktualności · 3 min czytania
Życzliwość...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziałam prawie obok niego, no może dwa metry dalej. Ale w autobusie dwa metry to dość dużo. Mężczyzna siedział na jednym z foteli, trzymając zmarznięte dłonie w dziurawych kieszeniach. Obróciłam głowę w jego stronę. Z fotela kapały krople uryny parującej w chłodny zimowy poranek. Plama powiększała się dość szybko. Krople zamieniły się w cienki ciurek lądujący na gumowej podłodze autobusu. Ludzie patrzyli na mężczyznę, później spoglądali po sobie robiąc głupie miny. Wreszcie zdobywane z takim zacietrzewieniem wolne miejsca pozostały puste, a oni wszyscy stali odrzuceni przez mdlądo-słodki zapach potu, alkoholu i moczu.
Obróciłam głowę przykrywając usta i nos wełnianym pachnącym szalikiem. Spojrzałam na niego z profilu; był pięknym mężczyznom, naprawdę pięknym. Miał ciemną ogorzałą twarz, na której rzucały się jednak w oczy ciemnoczerwone plamy, ciemne kręcone włosy, mimo iż mocno przetłuszczone wyglądały jak u greckiego boga, płynnie opadające na kołnierz wytartej i dziurawej dżinsowej kurtki. Trzydniowy zarost i zgrabny, niewielki nos podkreślał koci profil. Kiedy wstał i chwiejnym krokiem ruszył w stronę drzwi ludzie…