Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

Zyggi.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zygmunt był hożym,przystojnym mężczyzną, jednym z tych , na widok których panny w jednej chwili pąsowieją. Nosił sie w eleganckich frakach,zawsze czysto i schludnie.Był wręcz pedantycznie uczulony na punkcie porządku.Prezentował nienaganne zasady savoir-vivru,aczkolwiek czesto budziła sie w nim natura psotnika.Niezważał,wtedy, na konwenanse,obierając sobie za cel rozbawić,wymuszając tym u panien wymowny rumieniec.Otrzymał gruntowne wykształcenie, był niezmiernie oczytany,potrafił na każdą okazję znależć cytat ,a to Szekspira,a to Byrona innym razem Goethego.Posiadał bajeczną rezydencje i tak samo bajeczny zasób portfela.

Należał do najbardziej pożądanych partii w mieście.Panny wręcz histerycznie za nim szalały, a swoją dialektyką wzbudzał podziw i nie kończące się westchnienia.Damy prześcigały sie w sprawianiu mu radości,nadskakiwały bardziej niż służba.W jednej chwili ich dystynkcje, zastępowała lubieżna chęć zdobycia.Niestety, on nie należał do typu statecznych mężczyzn,wręcz przeciwnie,upatrywał jakąś niewysłowioną sympatię do igrania z kobietami.

Próbowały one przeróżnych fortelów.Zdarzały sie anonimowe listy,serenady przed balkonem,wypychanie stanika chusteczkami i pokazywanie kolanek.(które w tamtych czasach powinny być zasłonięte).Starały sie jak mogły,niezniechęcone porażkami,gdyż zwycięsto gwarantowało bogactwo i sławe w objęciach mężczyzny ich marzeń.

Ulubionym zajęciem Zygmunta były weekendowe wypady do teatru.Wskakiwał ,wtedy, w dorożke,mając ją tylko dla siebie,po czym zajeżdzając przed gmach teatru,wysiadało z niej oprócz niego z 10 podrózniczek na gapę.Publiczność w teatrze była, w miarę, jednolita - same spódnice i jeden wąs.

Już w wieku 13 lat sypnoł mu sie mieszek pod nosem,wzbudzając zazdrość wśród kolegów , a nie przespane noce wśród koleżanek.Rok pózniej miał już tak okazałego wąsa,że mógłby spokojnie pracować w fabryce,a nawet korzystać z towarzystwa pań usłużnych.

Parę minut przed końcem spektaklu, udawał sie do toalety,po czym w podskokach opuszczał teatr.Tym sposobem gubił ogonek wielbicielek ,udając sie na salony,gdzie czekały kolejne absztyfikantki.Tam tworzyły sie dwie grupki,w jednej on wśród zacnych mężatek,wdówek i panien na wydaniu-w drugiej byli mężowie,wdowcy i kawalerowie.W pierwszej grupce dało się słyszec słowa zachwytu i szacunku,natomiast w drugiej były same knowania i szkalowania-wiadomo kogo.

Mężczyzni perorowali, jak to pozbyć sie wrednego konkurenta.Padały różne idee ,począwszy od połamania gnatów ,poprzez porażenie prądem ,a skończywszy na zabójstwie.Niestety, nie bylo to możliwe do zrealizowania,gdyż ich honor nie pozwalał im na tak barbarzyński czyn.Wreszcie co rezolutniejszy ,wpadł na pomysł sprowokowania pojedynku,ale żeby doszło do pojedynku ,najpierw trzeba było go obrazic i czekać , aż zażąda zadośćuczynienia lub być obrażonym przez niego i samemu żądać satysfakcji.Gorzej było z wykonaniem,alebowiem nikt nie chciał stanąć w szranki z Zygmuntem ,wiedząc że ukończył elitarną szkołe wojskową,jedną z najlepszych na świecie.Po wtóre nie łatwo było sprawić,aby wyzwał kogoś z nas na pojedynek.Miał tak jowialne usposobienie,że każdą bure obracał w żart,bawiąc tym całe towarzysto.Uradziliśmy,zatem, w sposób prokrustowy doprowadzić do utarczki.Zamierzenie było proste, podejść,samemu potrącić ręką,nogą lub głową i zażadać satysfakcji.

Podczas jednej z takich narad,postanowiliśmy zagrać w butelkę o to,kto ma zgładzić Zygmunta, oczywiście w pojedynku.Szyjka wskazała hrabiego Zole,który słynny był z nieśmiałej kompleksji.W towarzystwie dam,każdorazowo palił raka,wystawiając się przy tym na pośmiewisko.Niezniechęcał sie porażkami,alebowiem wstydliwość powetował sobie ambicją,której brakowało niejednemu arlekinowi.Gdy sobie coś postanowił,realizował to

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zyggi. — czytnik · opowiadania