Biografia · 5 min czytania
Żyletka i ja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
4 kwietnia 2008 rok W domu wszystko się psuje. Nie mam na kogo liczyć. Jestem sama ze wszystkim. Nawet nie mogę liczyć na swoją matkę. Ciągle mnie ignoruje, nie chce mnie słuchać. Nie rozumie, że nienawidzę jej „najcudowniejszego” ukochanego. Nie widzi, że mnie krzywdzi! Nie widzi jak mnie poniża i bije! Widzi tylko to, co chce widzieć! Nie jestem dla niej „idealną córką”. Chciałaby żebym nie robiła akcji. Ale ona nie słyszy mojego wołania! Nie słyszy mojego rozpaczliwego krzyku o pomoc. Co to za matka, która nie słyszy wołania własnego dziecka! Nienawidzę ich!
8 kwietnia 2008 rok No i w końcu stało się. Skopał mnie jak psa! Jestem cala poobijana, nie chce mi się żyć. Bo po co? Nie mam w nikim wsparcia, nikt mnie nie chce. Oczywiście mama jak zwykle mi nie uwierzyła. Bo niby po co? Cały ten świat, całe życie jest jednym wielkim koszmarem. Więc może to wszystko przerwać, skończyć te gehennę i się zabić? Ciągle nad tym rozmyślam, lecz chyba jeszcze nie czas. Może wszystko się jeszcze zmieni. Mam taką nadzieję.
20 kwietnia 2008 rok Długo nie pisałam. Nie miałam czasu. Uczyłam się itd. Bo oczywiście ukochany mojej mamy, który jest kompletnym palantem stwierdził, że oceny typu „4” są złymi ocenami. Więc od rana do wieczora zakuwałam. W szkole też nie jest za pięknie. Prawie każdy się ze mnie nabija, uważają mnie za idiotkę i brudasa. Smutne. Jednak jest kilka osób, które tak nie uważają. To miłe, ze mimo wszystko są takie osoby. Mam nadzieję, że nagle nie zmienią zdania i będą ze mną mimo wszystko…
25 kwietnia 2008 rok Dziś są urodziny mojej mamy. Niestety nie miałam pieniędzy by jej coś kupić, więc napisałam dla niej wiersz i coś narysowałam. Oczywiście, zostałam wyśmiana przez mojego „najdroższego ojczyma”. Jak to stwierdził, mogłam się bardziej wysilić i kupić jej chociaż czekoladę. Ale za co? Nie mam w ogóle kieszonkowego. Mama, wręcz przeciwnie, doceniła mój gest. Zarówno i wiersz i rysunek jej się bardzo podobał. I jak to stwierdziła: „Stanowczo wolę taki prezent z głębi serca, niż jakikolwiek inny”. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ myślała po raz pierwszy inaczej niż on. I po raz pierwszy doszło między nimi do kłótni. Z jednej strony, nie powiem, ucieszyło mnie to- z drugiej jak zawsze „ja byłam wszystkiemu winna”. I znów mnie uderzył. Pięścią w twarz. Krew się polała, a on jeszcze zaczął mnie wyzywać od najgorszych. I zapowiedział mi, że za tą…