Wróć do katalogu

1, czyli tak zwany Początek

Moja opowieść, moja przyszłość i przemyślenia, czyli wszystkiego po trochu. Albo jak to woli, „od zera do bohatera”.

Dingo2, opublikowano , 27 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Dingo, daj z siebie wszystko! -Bądź wytrwały i sprytny! Wołali na pożegnanie moi bracia. Nie sądziłem, że pożegnania mogą okazać się aż tak wzruszające. Nie przypuszczałem, że rozpłaczę się na ich oczach. Serce waliło mi jak szalone, ponieważ moje marzenie zaczęło się spełniać. Mogłem wreszcie opuścić rodzinną okolicę w poszukiwaniu przygód. Nabrałem powietrza, by móc swobodnie odetchnąć. Brnąc przed siebie rozmyślałem o wielu spaniałych, ciekawych przygodach, które mogłyby na mnie czekać, gdzieś za dalekim horyzontem. Co najważniejsze, nikt za mną nie szedł, więc mogłem nareszcie samotnie, w spokoju opuścić rodzinną okolicę? Nie czułem się obserwowany, więc nie miałem powodów do zmartwień. Odważnie kroczyłem przez ciemny las wdychając zapach wiatru unoszącego się nad moją głową, w uszach słyszałem szum, co było rzeczą naturalną. Nie obchodziło mnie, co kryje się za konarami drzew, ponieważ nie odczuwałem zagrożenia ze strony lasu, ani tym bardziej jego mieszkańców. Wszędzie panowała ta sama, uboga cisza. Niegdyś w lesie było tak wesoło, natura tętniła życiem, a teraz wszystko ostatnio ucichło. Niegdyś drzewa się zieleniły, na nich rosły owoce, a teraz te same drzewa nie wyglądają już tak ładnie. Las, jako las jest teraz ruiną, uschniętą ruiną. Wszelkie żyjące istoty opuściły to miejsce już dawno temu. To ponure miejsce wydaje się takie przerażające! Przechodząc miałem wrażenie, jakby przestał z jakiegoś powodu płynąć czas. -Dlaczego odczuwam lekki niepokój?! -spytałem sam siebie. –Co się ze mną dzieje?!.. Dlaczego moje ciało drży?! Dlaczego moje serce bije jak szalone? Dlaczego odczuwam ciarki na plecach? Co zawisło w powietrzu? Co mnie tak ciągle przeraża?!.. -Spokojnie… -usłyszałem cichy szept, lecz w pobliżu w nikogo nie było. –Czuwam nad tobą. -Co? Że jak?!... Kto to powiedział?.. –spytałem uważnie się rozglądając, lecz w dalszym ciągu nie zauważyłem nikogo w pobliżu. Ktoś chyba najwyraźniej jaja sobie ze mnie robi. I dobrze mu to wychodzi. –Pokażże się poczwaro! Nie ma-mam zamiaru tracić czasu bawiąc się z tobą w chowanego?!!?!.. Gadaj, kim jesteś… -Ja? Ja się nie ukrywam –odrzekł wyskakując nagle jak filip z konopi. –Tobie się tak wydaje! Jestem wędrownym Pichu, obserwowałem cię od dłuższego czasu!.. Możliwe, że ty mnie nie znasz. Wystarczy, że ja cię znam! Pewnie teraz sobie myślisz; „mały, to wie niewiele mniej ode mnie”. Jesteś w błędzie. Również spodziewam się twojej reakcji jak ci powiem, że potrafię w pewnym sensie czytać w myślach. -Okej, skąd tyle wiesz o mnie? –spytałem. -Wiedziałem, że wcześniej? Czy później oto zapytasz? -zaśmiał się. –Jak już mówiłem?.. Nie jestem zwyczajnym Pichu! I tak prawda musi kiedyś wyjść na jaw, jestem szybki, co pozwala mi ułożyć sto! Różnych dopowiedzeń w ciągu jednej sekundy. To nie jest dosłowne czytanie w myślach, nic z tych rzeczy. Mówię przecież, że jestem niesamowicie szybki! Nie jest mi wstanie zagrozić żaden Pokemon, iż moja zwinność i szybkość poprzedza ruch napastnika. Zanim ten zdąży się zorientować, zostaje przeze mnie trafiony kilkanaście razy w ciągu jednej sekundy… Tak samo jest podczas każdej rozmowy. Zanim zdążysz dopowiedzieć kończąc zdanie?! Z biegiem czasu zaczyna się to robić nudne, ponieważ jestem zmuszony w ciągu „jednej sekundy” dopasować brakujące zdanie by zebrać wszystko do kupy! Czasem nie jestem nawet wstanie zrozumieć słów w trakcie ważnej rozmowy, po prostu! Słyszę bełkot zamiast słów. I tak jest za każdym razem?!! Ktoś uprzedzał, że „wynikną z tego konsekwencje”. Miał rację. Chciałbym żeby wszystko powróciło do normalności! Wiem. Popełniłem błąd! Teraz chciałbym w jakiś sposób to naprawić... -Cóż –mruknąłem. -Jeżeli kiedyś… -Sam tego chciałem?.. –poprzedził pytając. -Zatem musisz, wypić ten różowy eliksir, Pichu… -szepnął tajemniczy Pokemon wręczając syrop. –Sam sporządzałem! Więc dla własnego bezpieczeństwa pij pomału, ponieważ ma wyjątkowo gorzki smak, wręcz ohydny. Nie pij, jeżeli odczuwasz wstręt?!.. Możesz połknąć bezpośrednio butelkę wraz z zawartością, bez konieczności wypijania!.. Sam się przekonaj, jakie to łatwe! Połknij!.. W twoich enzymach trawiennych butelka natychmiast się rozpuści ulegając strawieniu, to lipne szkło! Prawie sam cukier z paroma dodatkami… -Mniam! Uwielbiam słodkie jedzonko – zawołał w odpowiedzi maluch rozdziawiając szeroko pysk. Następnie umiejętnie podrzucił butelkę, która natychmiastowo wpadła mu do gardła. Chociaż nie raz widziałem jak kochany, mój starszy brat, Raichu zjadał w całości jedną z dwóch połówek placka babuni niesamowicie podniecając mnie!? To jednak dzisiejsze show bardziej mnie podnieciło. Cukrowa butelka z naparem, która ledwo zmieściła się w gardle Pichu to jedno. Drugą rzeczą jest to, że malec pomimo rozmiaru naczynia, połknął je z taką zdumiewającą łatwością. Wystarczyła chwila skupienia i butelka spłynęła wraz ze śliną, i z tym! Ociężałym połknięciem! Zaś mały Pichu odetchnął z ulgą. -To! Niesamowite –wypaliłem bez jakiegokolwiek specjalnego zastanowienia. –Nigdy wcześniej! Nie widziałem, Pichu, który z taką determinacją zdołałby połknąć sporawych rozmiarów butelkę. Jesteś pierwszym, śmiałym dzieckiem Pokemon, które za pomocą jednego, zdecydowanego odruchu pochłonęło; sporych rozmiarów i sporej grubości cukrową butelkę. -To nic takiego –uśmiechnął się wstydliwie. –Ta butelka, którą połknąłem nie była znowuż taka duża. Może trochę większa od dłoni. To tylko butelka, nic wielkiego. A propos, gdzie zwiał ten tajemniczy zielony Pokemon? Nie powiesz mi chyba, że dał nogę i odleciał? Dziwak, chciałem mu podziękować!!... -Spikey, jeszcze zdążysz mu podziękować –rzekłem zerkając na plakietkę na obroży. -Spikey? Nie, tak naprawdę nazywam się Prince –oświadczył śmiejąc się. –Mam głupie wspomnienia związane z imieniem Spikey, nie nazywaj mnie tak! Moja była właścicielka mnie często tak nazywała nieznośnie przytulając. To mnie wkurzało!... Dlatego mając powyżej uszu tego, ciągłego ściskania, dałem nogę!... -I uciekłeś?!.. Tak po prostu, ładne rzeczy –stwierdziłem przewracając oczami. -Ucieczka powoduje zmartwienie. Pewnie twoja trenerka, właścicielka musi czuć się teraz okropnie. Nie obchodzi cię to, że zamartwia się wylewając z tego powodu słone łzy? Nie obchodzi cię to? -Jakoś nie –prychnął w odpowiedzi. –Zrobię wszystko, by przetrwać. A tą całą trenerką nie będę się przejmował! Gdybyś, na co dzień miał do czynienia z kimś takim, szukałbyś sposobu, by uciec od właścicielki, która codziennie, cały czas zajmowałaby się tobą. Pielęgnowałaby do przesady dokarmiając, spryskiwałaby różnego rodzaju sprejami o ostrym zapachu lawendy i nie tylko... Robiłaby z ciebie panienkę wiążąc kokardki na uszach i ogonku? I kazałaby na scenie pokazów tak występować?!! To jakieś nieporozumienie!! I upokorzenie! Nie dam z siebie zrobić pajaca kolejny raz!.. Tak samo głupie jest całowanie przeciwników podczas walki. Nie wyobrażam sobie walk, w których występują pocałunki! Ohyda!.. Nikt mnie do tego nie zmusi, bym kogoś pocałował i lizał podczas jakiegoś pojedynku!... Mam swoją godność, której nie radziłbym naruszyć!... W wolnych chwilach rozmyślam interesując się wieloma ciekawymi rzeczami i tym skąd się biorą. Od czasu do czasu zadaję sobie pytania, skąd biorą się małe Pichu? Czy one faktycznie wykluwają się z jaj, czy ktoś je musi urodzić? Czasem też inne pytania sobie zadaję dotyczące znalezienia odpowiedniego dla siebie partnera? Lub partnerki. Jednak tym razem możliwe, że znalazłem. Lecz czy tylko przyjaźń, czy coś więcej?!.. Chyba to drugie? Och!!… Tak strasznie cię kocham, Pikachu! Ja naprawdę cię kocham! Bardzo chciałbym poprzytulać się do ciebie i… -Jestem twój!... Pokaż mi, czego się nauczyłeś podczas swojej wędrówki -rzekłem czekając na jego ruch. A on jak na zawołanie bezpośrednio wtulił się we mnie wydając pisk. Ja w podzięce objąłem czule spoglądając przed siebie. Chyba coś we mnie jednak zaiskrzyło?! Takie miałem wrażenie. W pewnej chwili poczułem wilgotny, lepki dotyk i łaskotanie w okolicach szyi. Nie spodziewałem się tego. Dopiero po fakcie się zorientowałem jak Pichu polizał mnie po raz drugi w tym samym miejscu. –Och! Prince, jaki z ciebie niegrzeczny... Pichu... O raju! -Wiem! I oto chodzi –roześmiał się liżąc z rozkoszą jeszcze w kilku?! Miejscach. Chyba naprawdę zakochał się we mnie, ponieważ w zabawie począł nawet podgryzać ucho. Chyba za bardzo wczuł się w role. –Pikachu, kocham cię! I będę kochał już zawsze! Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie!... -Okej! Okej! Przestań mnie już lizać –warknąłem starannie wylizując ociekającą ślinę, która spływała wzdłuż mojej szyi i nie tylko. –Mmm! Znakomite, twoja ślina jest w zupełności wyjątkowo słodka. Bardzo mnie podnieciła również twoja namiętność. Taki niesamowity masz potencjał? Niebywałe, z jakim zapałem zabrałeś się za miłosny stosunek ze mną. Skąd czerpiesz tą siłę? Jesteś naprawdę wyjątkowym Pichu! To niesamowite!.. Jesteś pierwszym malcem, który tak strasznie mnie podniecił, dając porządnego, miłosnego kopa! Jesteś taki słodziutki, że strach się bać. To było jak marzenie, czuję się podniecony!… -Klasyka –wypalił puszczając oczko. – Najważniejsza jest zabawa!… Bez niej nie obędzie się. To podstawa! Pamiętaj o tym zawsze!! Jeżeli ktoś kiedykolwiek będzie próbował zaprząc cię do ciężkiej pracy? Zapytaj; „czy zasługujesz na chwilowy odpoczynek”, by zregenerować siły! To przydatne podczas skomplikowanych, trudnych bitew!… -Oto chodzi –zaśmiałem się. – Uwielbiam wyzwania! I zacięte bitwy!… -Doprawdy? Taki z ciebie kozak?... Zatem z pojedynkami nie będziesz miał problemu –oświadczył podziwiając. –Pewnie odwagi ci nie brak, ale czy dasz radę pokonać w prawdziwej walce, chociaż jednego przeciwnika? Chyba za wysoko mierzysz, mistrzu brawury, wybierając sobie ryzykowne zadania?!.. Na twoim miejscu zacząłbym od czegoś prostszego. Pomyślałbym dwa razy wybierając na początek przeciwnika na tyle, by można było go pokonać. Warto na to zwrócić szczególną uwagę! Najlepiej trochę porozglądać się po okolicy i poszukać kogoś takiego o zaniżonym poziomie inteligencji. W każdym bądź razie powinien być najlepszym głupkiem… I właśnie! Najlepszym głupkiem jest Rattata, szczur polny, z którym można rozprawić się na dwa sposoby. Pierwszy z nich jest łatwiejszy od drugiego, ponieważ wystarczy użyć combo-elektrowstrząsu i porazić dotkliwie Rattata! Drugi sposobem jest pożarcie żywcem naszego przeciwnika, lecz… Jest mały haczyk, jesteśmy zmuszeni ogłuszyć naszą ofiarę, a to wymaga od nas cierpliwości, zaangażowania, sprytu i sprawności fizycznej. Po co? Otóż, po to żeby móc wykiwać małe gryzonie, jakimi są, Rattata! Te małe szubrawcy pomimo swojego bardzo niskiego poziomu inteligencji, potrafią zaskoczyć!.. Są utalentowane w podkradaniu jedzenia innym. Mimo udawanego idiotyzmu, są bardzo chytre! I niezwykle zwinne. Te małe, złośliwe bestyjki tak naprawdę są genialnymi, prawdziwymi mistrzami w sianiu zamętu. Nie jest łatwo rozgryźć, co w danej chwili planują zrobić, skoro ich inteligencja jest zaniżona w dosłownym znaczeniu!! A jednak ich pamięć przerasta wszelkie oczekiwania, ponieważ z doświadczenia wynika, że te gryzonie są do przesady pamiętliwe!.. Któżby normalny w takie dziwy uwierzyłby?! Szczury potrafią zapamiętywać każdy szczegół na podstawie kasety video, dzięki temu łatwiej odnajdują powrotną drogę do wyjścia! Taki długi film może okazać się przydatny. Jak można się wydostać z potrzasku? Sięgnij pamięcią do przedostatniego momentu! I po krzyku… -Hem! I sądzisz, że w to uwierzę –prychnąłem w odpowiedzi robiąc głupie miny. –Jeżeli masz zamiar bawić się w eksperta, to najpierw zwróć uwagę na to, co wygadujesz! Głupku! Najpierw śmiesz twierdzić, że te małe, tchórzem obszyte trampki, Rattata są durne jak taczki, a potem zaczynasz je wychwalać? Przypisując im parę pozytywnych cech?!!... Mam wrażenie jakbyś wygadywał głupoty nie znając prawdziwych faktów! To jest błędna teoria!!… -Błędne? Brednie? Brednie?!... –spytał zmartwiony. –Aha, czyli według ciebie Rattata to głupie?.. Naiwne stworzenia, które stanowią ulubiony przysmak wielu, wielu Pokemon? Dla mnie są czymś więcej!... Ponieważ to one mnie wychowywały! Przebywałem w ich środowisku ucząc się od podstaw wszystkiego po trochu i jakoś sobie z tym radziłem, jadłem to, co one dzieląc się jedzeniem z innymi. One mają w swoich podziemiach jadłodajnie, w których można codziennie zamówić obfity posiłek w postaci kilku owoców na wynos! Naumiałem się ich szczurzych umiejętności i przetrwania w trudnych warunkach, poznałem ich sposób bycia i życia w codzienności. Przesiadując, na co dzień w ich podziemnej, szczurzej kantynie, mogłem zamówić śniadanie w postaci dobrego, towarzyskiego Raichu. Został on uprowadzony przez grupę dostarczycieli jedzenia, którzy tak jak nakazywał im kodeks? Schwytali młodego Raichu i uwięzili go wraz z innymi apetycznie wyglądającymi więźniami w strefie więzienia, którą pilnowało bacznie dwóch klawiszy. Na wszystko mieli oko!... Więźniowie dostawali skromny posiłek w postaci jednego, dwóch dużych jabłek na dzień. Ten młody Raichu miał szczęście, ponieważ spotkał jedynego Pichu, czyli mnie! Wyobrażasz to sobie, w karcie zamówień nie było wspomniane, o jakiego Raichu chodzi. A tu masz! Mały, karłowaty Raichu, którego natychmiast przyprowadziła grupa strażników. Taki wyjątkowy i apetyczny... Widząc jak nim…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych