Wróć do katalogu

Dni pełne tajemnic - Rozdz. I

Wypadek, co dalej?

MartaG, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I

Coś uciskało jej ciało, które co chwila przejmował okropny ból. Nie mogła się poruszyć. Nogi miała bezwładne, zaś górną część ciała ledwo czuła. Powieki ciążyły jej niczym kamienie, a w ustach miała pustynię. Nie była w stanie myśleć o niczym innym, jak o szklance wody. Próbowała zawołać, ale nikt nie przyszedł. Z gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Chciała przekręcić głowę, ale na szyja spętana była czymś sztywnym, co skutecznie zapobiegało jej poruszaniu. Nie pamiętała, co się stało i nie rozumiała, gdzie jest i dlaczego nie mogła się ruszać. Przez powieki przedostawało się światło, a więc był dzień. Do uszu zaczęły dolatywać pojedyncze dźwięki, zamykanych drzwi, przysuwanego krzesła i w końcu rozmowy. - Co jej powiemy? – Usłyszała głos ojca. - Nie wiem – odpowiedziała mama. Cisza. Powiedzcie coś. Chciała wiedzieć, co się dzieje. - Może lepiej nic jej nie mówić – znowu ojciec. Miała wrażenie, że mama wzrusza ramionami. Próbowała wyobrazić sobie jej niezdecydowaną minę. - Może tak będzie lepiej. O czym nie mówić? - Wody – wyszeptała. Usta zostały zwilżone życiodajnym płynem. Oblizała wargi. - Jeszcze – poprosiła uchylając powieki. Szybko zamknęła oczy, odwykłe od światła i zaraz ponownie otworzyła. Nie pomyliła się, przy łóżku siedzieli rodzice. - Nie można za dużo na raz – powiedziała mama. Uniosła głowę. - Leż spokojnie, kochanie. Nie wolno ci się ruszać. Podsunęła jej poduszki pod głowę i mogła rozejrzeć się po pokoju. Była w szpitalu. - Ola? – Zapytała. To była ostatnia myśl Agaty, która powróciła niczym torpeda. - Cicho, kochanie – uspokajała ją mama. – Nie wysilaj głosu. Miałaś poważny wypadek. Zabrzmiało to niczym wyrok. Głos uwiązł jej w gardle i powróciły wspomnienia. - Czerwony samochód – chciała wytłumaczyć. – Jechał tak szybko. Ojciec wstał gwałtownie, przewracając taboret. Widziała jego zdenerwowanie, był bardzo rozbity. - Nawet go nie drasnęło – oburzył się, pewnie nie po raz pierwszy od tamtego czasu. Matce trzęsły się ręce. - To był okropny wypadek – wyjaśniła. – Samochód do kasacji, ale najważniejsze, że nic ci się nie stało. Pogłaskała ją po głowie. Poczuła się taka senna. - Co z Olą? – Zapytała zanim zasnęła.

Obudziła się ponownie, kiedy pielęgniarka robiła jej zastrzyk. - Dzień dobry – przywitała Agatę radośnie. - Wody – poprosiła. Tym razem dostała kilka łyków w szklance. Siostra miała taki dobrotliwy wyraz twarzy. - Gdzie moi rodzice? - Nie nadwerężaj sił, kochana – przytrzymała ją na łóżku. Niepewnie dotknęła kołnierza. - Czy może mi to ktoś zdjąć? Bardzo mi przeszkadza. Obmacała szyję Agaty, ale kołnierza nie zdjęła. - Przyjdzie doktor, to zadecyduje. Opadła na poduszki. Nadal nie czuła nóg. Przez moment zastanawiała się czy jeszcze je ma, bo nad dolną częścią ciała postawiono jakiś namiot. - Mam nogi, prawda? – Spytała, kiedy pielęgniarka zamierzała opuścić salę. Gwałtownie odwróciła się od drzwi ze współczującym wyrazem twarzy. - Ależ oczywiście kochana. I już jej nie było. Głowa jej pękała i znowu ogarnęła ją obezwładniająca senność. Wiedziała, że to przez leki. Pomyślała, że może chcieli, by poprzez sen nabierała sił. Jednak coś było nie tak. Nie mówili jej wszystkiego. Postanowiła dowiedzieć się tego, kiedy tylko znowu przyjdą do szpitala.

Pojawili się następnego dnia. Agata pragnęła, żeby uwolniono od okropnego kołnierza, ale doktor powiedział, że mogłoby jej to zaszkodzić. Kiedy zapytała, dlaczego nie czuje nóg, odpowiedział, że to przez zastrzyki, ale objawy powinny ustąpić, jak tylko przestanie je dostawać. Kręgosłup poważnie ucierpiał w wypadku i chwilowo sparaliżowało to dolną część ciała. Na pytanie, kiedy zacznie chodzić, nie powiedział nic, tylko z zamyśloną miną podszedł do drugiej pacjentki. Rodzice powitali Agatę ze łzami w oczach. - Kochanie – mama rzuciła się w jej stronę, żeby uściskać córkę. – Jak się czujesz? - Nie czuję nóg – odpowiedziała zgodnie z prawdą. – I chce mi się pić. Tata podał jej szklankę. Oboje wyglądali, jakby sami przeżyli wypadek. Mama na pewno nie przespała ostatnio żadnej nocy, a i widok taty nie pozostawiał zbyt wiele do życzenia. Usiedli na taboretach i nie odzywali się. Anna wpatrywała się w paznokcie, jakby nagle dojrzała w nich coś bardzo ciekawego, zaś Marcin odwrócił twarz do okna i zasępił się. - Co słychać? – Zaczęła niepewnie. Obydwoje podskoczyli na dźwięk jej głosu. Zmarszczyła brwi. Chyba powinna w końcu spytać, co się dzieje z Olą. - Dlaczego Ola nie przyszła? Mama nagle zaczęła płakać, a ojciec mocno się przygarbił. - Co się dzieje z Olą? – Nie dawała za wygraną. - Kochanie – załkała mama. – Och, kochanie. Zamrugała. Pod powiekami poczuła łzy, które spływały do gardła. - Gdzie Ola? – Nalegała, ale czuła, że to niepotrzebne. - Na cmentarzu – usłyszała suchy głos ojca. Zacisnęła pięści na poszewce kołdry. Anna spojrzała na męża z wyrzutem. Jej łzy obeschły. - Mogłeś być trochę bardziej delikatny – zwróciła mu uwagę. Więcej słów nie słyszała. Zemdlała.

Tylko jedno mogło wyrwać ją z szoku, w jakim znajdowała się, po otrzymaniu informacji o śmierci Oli. Moment ten nastąpił na krótko przed wyjściem ze szpitala. Przez cały miesiąc robiono jej szereg badań i próbowano ruszać nogi. - Będę chodzić? – Po raz setny spytała doktora. Uśmiechnął się do dobrotliwie. - Nie widzę przeciwwskazań. Zapatrzył się w wyniki badań. - Tak – mruknął pod nosem. Wygodniej usadowiła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych