Wróć do katalogu

"Dziękuję"

Anka zaczęła tracic apetyt, ciągle kręciło się jej w głowie...Tylko dlaczego...?

pippi, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wsiadłam do tego samochodu. Czułam się jak kretynka. W dodatku egzaminator siedzący na miejscu pasażera był cholernie przystojny, szkoda tylko, że miał ze trzydzieści dwa lata i na pewno był żonaty. Uśmiechnęłam się nie znacznie, odetchnęłam głęboko i włączyłam silnik. Zaryczał głośno, po czym zdechł... Poczułam jak robie się czerwona niczym buraki w ogródku mojej babci. Instruktor uśmiechnął się do mnie i powiedział, że nic nie szkodzi, poprosił bym spróbowała jeszcze raz. Przełknęłam głośno ślinkę i przekręciłam kluczyk w stacyjce. Wolałam trochę dłużej potrzymac nogę na sprzęgle, by miec pewnosc, że tym razem uda mi się ruszyc. Lekko spuszczałam nogę z lewego pedału, jednocześnie wciskając gaz. Na moje szczęście umiałam prowadzic samochód i to od dawna, ponieważ kiedyś tata nauczył mnie tej sztuki. Bezbłędnie minęłam wszystkie przeszkody, a na końcu dałam wspaniały popis hamując, jak to mawiał mój brat w „wielkim stylu”. Niestety dośc nie w porę przypomniało mi się, że jestem na szkoleniu w nie swoim samochodzie, a nie na dziurawej drodze obok domu, w starym fiacie tipo należącym do mojego ojca. Instruktor był jednak bardzo wyrozumiały i zwrócił się do mnie tylko z uprzejmą prośbą o łagodniejsze hamowanie. Po raz drugi zaczerwieniłam się. Egrazminator znów uśmiechnął się do mnie i podziękował mi za jazdę. Ja zrobiłam to samo. Nie mogłam jednak uwierzyc, że tak szybko minęła mi lekcja. Było dośc wcześnie, ale jakoś nie chciało mi się wracac do domu... Cieszyłam się, że nie miałam przy sobie telefonu. Tata nie mógł dzownic mi natrętnie z rozkazem, który brzmiał:”WRACAJ NATYCHMIAST DO DOMU!”, no i nie musiałam czytac błagalnyh sms-ów od tego palanta, z prośbą o powrót do niego, od których robiło mi się już nie dobrze... Myślałam o zmianie numeru, ale w końcu ponad pół szkoły nim dysponowało więc postanowiłam przy nim zostac. Porzuciłam owe myśli i udałam się do sklepu. Tak bardzo pragnęłam zaopatrzyc się w nowe dżinsy. Długo nie miałam na nie kasy, aż w końcu trafiła mi się ta pieprzona robota w sklepie z zabawkami. Co prawda miałam serdecznie dośc obcowania z dwu-, trzy- i czterolatkami, ale nie źle płaciłi, więc nie było sensu z niej rezygnowac. Chwyciłam, więc spodnie mierzone miesiąc temu i ruszyłam z nimi do kasy. Nie było sensu ich przymierzac i tak nie wiele jadłam, przez co raczej nie przytyłam, więc na pewno będą dobre... Oddałam kasjerce ciężko zarobione dwieście dwadzieścia pięc złotych, po czym uszczęśliwiona udałam się do domu. Rzuciłam w kąt nowy nabytek i szybko zabrałam się do zadania. Musiałam jeszcze napisac wypracowanie dla Zośki i Piotrka. W końcu zapłacili mi już za domniemaną robotę, no a wszystko co miałam oddałam dziś w sklepie. Po około dwóch godzinach skończyłam pracę dla Piotrka, o teatrze romantycznym. Zaczęło mi się dziwnie kręcic w głowie. To pewnie przez natłok dzisiejszych wydarzeń i nadmiar stresu. Położyłam się do łóżka, pragnęłam chwilę odpocząc. Po dziesięciu minutach usiłowałam wstac, ale nie byłam w stanie tego zrobic. Obraz wirował mi przed oczyma, w najróżniejszych kierunkach. Próbowałam się skupic na dojściu do biurka. Miałam przed sobą jeszcze zadanie dla Zośki. Musiałam je wykonac! W końcu tak nie dawno się z nią pogodziłam, nie mogłam jej zawieśc... Nie chciałam nawet myślec o tym co stało, by się ze mną gdyby ta laska nie dostała swojego wypracowania... Spadłam z łóżka, nie dałam rady iśc, więc postanowiłam doczołgac się do stolika. Jakoś mi się to udało. Rozsiadłam się wygodnie na krześle i poczęłam myślec nad następną pracą. Teraz było mi o wiele trudniej. Nie miałam już pomysłu na napisanie kolejnego wypracowania na ten sam temat, a w dodatku wszystko w głowie wirowało mi bezustannie. Było pewne rozwiązanie, owszem, jednak... Nie! To plagiat, nie zrobię tego, chocby nie wiem co! Samodzielnie to dla niej napiszę! Chwyciłam za długopis. Przede mną leżała biała kartka. W głowie nadal wszystko ostro mi pulsowało. Przycisnęłam długopis do arkuszu i z trudem strowrzyłam pierwsze zdanie. Jeśli dalej tak mi będzie szło nie skończę tego nawet do rana! Gorączkowo zaczęłam szukac telefonu. Przerzuciłam stosy papieru. Nigdzie go nie było! Kuźwa mac! Gdzie ja go znowu wsadziłam?! Wtem usłyszałam głośne pikanie. Dochodziło z szafy na ubrania. O nie! Jak ja się tam dostanę? Byłam zrozpaczona, ale przynajmniej znalazłam komórkę...…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych