Iluminele
Bajka dla dzieci powstała dawno temu na jednym z wykładów... Akcja dzieje się w krainie elfów...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dawno, dawno temu była sobie mała dziewczynka. Jej twarz okalała burza złocistych loków, które doskonale współgrały z pięknymi, dużymi, jasnozielonymi oczami. Dziewczynka miała na imię Iluminele. W języku pradawnych elfów oznaczało ono „blask poranka”. Miała ona wielu przyjaciół i zawsze była uśmiechnięta. Lubiła bawić się z innymi elfiątkami i niewiele czasu spędzała w domu z rodzicami. Nigdy nie interesowały jej sprawy państwa i w ogóle świata dorosłych. Każdego ranka zrywała się ze swojego hamaka splecionego z mocnych lian, zawieszonego pod sufitem, wpadała do kuchni, całowała matkę w policzek i w biegu łapiąc grzankę wypadała na dwór. Państwo elfów zapierało dech w piersiach każdemu, kto widział je po raz pierwszy. Ogromne drzewa dawały schronienie setkom, a może nawet tysiącom istot. Przez gęste, zielone liście przeświecały złociste promienie słońca, gładząc ciepłymi dłońmi twarze bawiących się dzieci. Wokół pełno było kwiatów, które bogini Semia obdarowała soczystymi, pełnymi kolorami. Wejścia do elfich mieszkań znajdowały się pod koronami drzew. Dla zwykłego śmiertelnika były one niewidoczne, ponieważ tylko elf czystej krwi mógł ujawnić drzwi. Wszystko w Królestwie żyło ze sobą w zgodzie. Każde stworzenie i roślina współgrały ze sobą, dając z siebie to, co najlepsze, upiększając świat. Na środku Królestwa, porośnięty bluszczem rósł ogromny dąb. Nie było to jednak zwykłe drzewo. Jego kora była nieskazitelnie biała, a gęste, duże liście barwy bezchmurnego nieba nie dawały cienia. W drzewie tym mieszkali Król i Królowa świata elfów – Merion i Temira. Utrzymywali pokój, opiekując się swoim ludem tak, aby nikt nigdy nie zaznał nieszczęść i bólu. Władcy byli kochani przez swój lud i każdy członek elfiej społeczności oddałby za nich życie. Tak właśnie wyglądał świat elfów – Selfilia. Cały świat był jednak nieważny dla Iluminele. Wszystko zaczynało się i kończyło na zabawie.
Któregoś dnia Iluminele wraz z przyjaciółmi wybrała się nad jezioro. Święte jezioro położone na obrzeżach Królestwa było najbardziej czczonym miejscem. Nikt nigdy nie ośmielił się zaczerpnąć z niego wody, ani nawet zbliżyć na mniej niż kilka metrów. Legenda głosiła, że mieszka tu bogini Birtis – opiekunka niebios i władczyni żywiołów. Dzieci poszły tam z ciekawości, pragnąc odkryć tajemnicę tego miejsca. Gdy zobaczyły połyskujące w oddali lustro wody, Noni, największy rozrabiaka spośród grupy, zawołał: - Założę się, że nikt nie podejdzie bliżej Świętego Jeziora ode mnie! I pobiegł, zostawiając zdziwionych przyjaciół za sobą. Śmiejąc się i wymachując rękami Noni podbiegł na odległość około trzech metrów od brzegu. Jego przyjaciele nie odważyli się podejść aż tak blisko, więc obserwowali go z pewnej odległości. Podekscytowany chłopiec dumny ze swojej odwagi i zadowolony z pełnych podziwu min grupki dzieci, szczerzył zęby w uśmiechu i przechwalał się: - Nikt nie podejdzie tak blisko jak ja! Jestem z was najodważniejszy. Jestem z was najlepszy. Nikt nie jest tak dobry jak ja. Boicie się podejść do zwykłego jeziora. Jeżeli tam naprawdę jest bogini, to dlaczego pozwoliła mi podejść tak blisko? Jestem najodważniejszy. Ale Iluminele nie sądziła, że Noni jest odważny. Przecież w końcu nie podszedł tak blisko. Dając się ponieść chwili, nie myśląc o tym co robi, ruszyła w jego stronę. Gdy stanęła naprzeciw Noniego jego mina zrzedła, a w oczach pojawiło się zdumienie. Dziewczynka minęła go bez słowa i robiąc jeszcze kilka kroków znalazła się niemal na krawędzi jeziora. Odwróciła się gwałtownie i wybuchnęła śmiechem: - No i co Noni? Nikt nie jest tak odważny jak Ty? Co Ty na to? Noni jednak nie odpowiedział. Przerażone spojrzenie miał utkwione gdzieś na wysokości jej kolan, a z jego otwartych ust wydobywał się świst przyspieszonego oddechu. Tak samo wyglądały twarze reszty przyjaciół. Nikt nie patrzył na Iluminele, tylko na to, co działo się za jej plecami. Czując na swoim kręgosłupie zimne palce strachu, dziewczynka powoli odwróciła głowę. Powierzchnia jeziora wrzała, jakby gdzieś głęboko na samym dnie spał ogromny potwór, który przy każdym oddechu wyrzucał z siebie całą masę baniek powietrza. Dziewczynka zesztywniała ze strachu. Chciała uciec, ale nie panowała nad ciałem. Patrzyła na wodę i stała. A może czekała aż wydarzy się coś strasznego? Gdzie są wszyscy? Dlaczego nikt jej nie uratuje? I właśnie wtedy usłyszała śpiew. Ciepły i łagodny jak zefir. Wydobywał się z jeziora. Głos pełen miłości i tęsknoty, który ją wołał. Rozum podpowiadał, by go nie słuchać, ale ciało zbuntowało się. Powoli i ciężko noga dziewczynki uniosła się i zrobiła krok naprzód. Za jej przykładem poszła druga noga i tak Iluminele nieuchronnie zbliżała się do kipieli. Strach pulsował jej w skroniach, ale gdy woda obmyła jej bose stopy, wszystko ucichło. Ogarnął ją cudowny spokój. Już bez żadnych obaw dziewczynka powoli wchodziła coraz głębiej. Gdy woda sięgnęła jej pasa, zatrzymała się, odwróciła w stronę przyjaciół i spokojnie pomachała im ręką. W oczach miała pustkę, ale uśmiechała się. W oddali zobaczyła nadbiegające elfy. Im również pomachała i zdążyła tylko pomyśleć „Niepotrzebnie” i zniknęła. Gdy chwilę później rodzice Iluminele zapytali Noniego, co się stało, usłyszeli, że: - Stała tam w jeziorze. Woda bulgotała, a ona tam stała. Pomachała, a potem już jej nie było. Coś ją złapało za nogi i wciągnęło. Bogini ją zabrała…
Nikt nie odważył się zbliżyć do jeziora po tym, co się stało. Nikt nie próbował odnaleźć Iluminele. Cała społeczność elfów pogrążyła się w żałobie. Mijały miesiące, ale smutek nie znikał. Merion i Temira nie wiedzieli jak ukoić ból ludu. Modlili się do bogów o łaskę.
Minęło kilkanaście lat. Rodzice Iluminele ciągle żyli w smutku, ale reszta elfów pogodziła się z tamtymi tragicznymi wydarzeniami. Wrócili do swoich zwykłych obowiązków i ciesząc się każdym dniem, czerpali z życia ile się tylko dało. Noni wyrósł na pięknego, mądrego młodzieńca. Długie, proste, jasnobrązowe włosy nosił luźno związane na plecach, a spojrzeniem swoich fiołkowych oczu przyprawiał o dreszcze niejedną dziewczynę. Niewielu wiedziało, że tak naprawdę w głębi duszy nosi smutek i poczucie winy. To przez jego głupi pomysł Iluminele zniknęła. Nie miał odwagi myśleć, że umarła. Wierzył, że jest teraz w innym świecie, ale nie umarła. Któregoś dnia pracował w ogrodzie, pielęgnując warzywa. (Elfy nie jadły mięsa, ponieważ wierzyły, że zwierzęta posiadają duszę i nie można ich krzywdzić.) Podlewał właśnie krzew pomidorów, gdy poczuł mrowienie w stopach. Spojrzał na nie spodziewając się, że to jakaś maleńka istota wybrała sobie skrót przez jego stopę zamiast obchodzić ją dookoła. Nie dostrzegł jednak żadnego stworzenia. Zamiast tego mrowienie nasiliło się. Młodzieniec ukucnął i z bliska przyjrzał się ziemi. Zauważył, że jej drobinki poruszają się, tańcząc jakiś dziwny taniec. Po chwili drżenie podłoża było już bez problemu wyczuwalne. Noni chciał wstać, ale w tym samym momencie, ziemia zadrżała tak mocno, że stracił równowagę i runął na plecy pomiędzy krzaki pomidorów. Potem wstrząsy ucichły. Nie czuć było również mrowienia. Przekręcił, się na bok z zamiarem wstania, ale zamarł w połowie ruchu. Wzrok utkwił w pobliskim krzaku pomidorów. Powoli od nasady rośliny wszystko usychało. Liski kurczyły się i marszczyły, by po chwili smutno zawisnąć na suchych, żółtych gałązkach. Owoce opadały na ziemię i gdy tylko jej dotykały gniły. W tym samym czasie przed domem rodziców Iluminele pojawiła się złotowłosa dziewczyna.
Noni wybiegł z ogrodu i co sił w nogach pognał przez Królestwo. Po drodze zdążył tylko zauważyć, że wszystkie rośliny, oprócz drzew zniknęły. Wszystkie piękne, kolorowe kwiaty, zastąpiły brzydkie, pożółkłe badyle. Biegł co sił w nogach w kierunku białego dębu, ale nigdy tam
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Hitomi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…