Wróć do katalogu

JAKIE TE ZIEMIANKI SĄ PIĘKNE

Kobiety mają w sobie porażającą moc

rilen, opublikowano , 12 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

JAKIE TE ZIEMIANKI SĄ PIĘKNE

R-600, przedstawiciel obcego gatunku istot rozumnych od kilku dni przebywał w powłoce człowieka. Początkowo nie mógł się przyzwyczaić do tak dziwnego w dotyku i wyglądu ciała. Miało przecież tyle ograniczeń i tak bardzo było nie doskonałe. Męczyło się przy tym i wciąż potrzebowało napływu nowej energii. Z godziny na godzinę z dnia na dzień jego umysł zespalał się coraz bardziej z organizmem i czuł coraz większą z nim jedność. Na początku bardzo go to zaniepokoiło a nawet przestraszyło, gdyż jeszcze nie tak dawno nie wyobrażał sobie zupełnie istnienia w takim kształcie i formacie. Kiedyś, na samą myśl o istnieniu w innej formie doznawał niebezpiecznych zawirowań własnej psychiki. Okazało się jednak, że ludzie mimo swoich tak wielkich ograniczeń mieli w sobie coś, co powodowało, że coraz bardziej skupiał na nich swoją uwagę. Skoro jego umysł zaczął się przyzwyczajać znaczyło to, że rozum we wszechświecie jest zjawiskiem tak bardzo bliskim sobie, że nie ważne to, w jakim ciele będzie przebywał. Istotne jest to, by powłoka, jaką się okrywa odpowiadała środowisku, w którym się żyje. Czy zatem mógł w pełni stać się człowiekiem? Czy jego umysł próbował dokonać pełnej przemiany? Myśli i obawy tego typu nurtowały go od chwili kiedy odnalazł ten świat i skupił na nim swoją uwagę. Najbardziej przeraziło go to, że kiedy spojrzał na swój hologram tego, kim był nie tak dawno, to po jego ciele przechodził zimny dreszcz strachu. Ciało, którym rozporządzał nie akceptowało widoku, który zobaczyło. Był dla niego odrażającą formą bytu, niemogącą liczyć na akceptację. Przestraszył się wtedy tego, że w ciele, w którym przebywał pozostała jakaś cząstka poprzedniej osobowości, która chwilami okazywała jeszcze swoje uczucia. Przecież człowiek w umysł, którego się wdarł i którego ciało zmienił w organizm spełniający o wiele więcej funkcji w rozumieniu ludzkim już przecież nie żył. Znaczyło to chyba tylko to, że nie udało im się do końca poznać złożoności ludzkiego mózgu. Nie miał jednak czasu na dokładne poznanie życia, jakie napotkał. Czas był tym, co zmuszało go do pośpiechu i zajmowania się jedynie najbardziej potrzebnymi sprawami. Jako swojego żywiciela wybrał ciało młodego mężczyzny, który w oczach innych postrzegany był jako przystojny i inteligentny. Gdy w końcu poczuł w nim swoją odrębną osobowość, zaczął odczuwać wiele wcześniej nieznanych przez jego rasę uczuć. Okazało się, że ciało mężczyzny reaguje w sposób niepojęty dla niego w zbliżeniu z kobietami. Nie były one dla nich jedynie środkiem w celu przedłużenia gatunku. Sprawiały, że mężczyźni zmieniali zupełnie zachowanie w ich pobliżu starając się wywrzeć na nich pozytywne wrażenie, aby w konsekwencji doszło do zbliżenia fizycznego. Zauważał już podobne zachowania wśród gatunków niższych na planecie, i nie mógł zrozumieć, dlaczego u istot myślących dzieje się podobnie. Nigdzie we wszechświecie nie występował ten kult rozrodczy, jaki występował na Ziemi. Tutaj ludzie czerpali przyjemność z chwili stwarzania nowego człowieka. Przecież w ich świecie podobny cykl wiązał się z akceptowanym cierpieniem. Nie rozumiał jeszcze tego, ale próbował zrozumieć tą przyjemność jakiej zaznawali. Dla mężczyzn, którym on sam był kobiety były czymś, co uznawali na obiekt wszechobecnego uwielbienia. Wodzili za nimi wzrokiem, oceniali ich kształtne ciało i powabne ruchy. Starali się swoim wzrokiem zajrzeć tam, gdzie ciało okryte było odzieżą. One były harmonijne i było to jedyne słowo, jakie mógł określić w swoim zbiorze porównań. Jakie było to dla niego niezwykle dziwne i wręcz chwilami śmieszne i odrażające. Lecz wszystkie dodatkowe wrażenia jego misji nie miały istotnego znaczenia dla celu, który miał przed sobą.. Jego posłannictwo miało przecież określone zadanie do wykonania i musiał wyselekcjonować najbardziej okazałe samice, które mogą zrodzić im własne potomstwo. Miały niezwykłe zdolności w tym kierunku i natura niezwykle hojnie je obdarowała. Nie tylko wdziękami, których jeszcze nie rozumiał, ale i tym, że rodziły tak doskonałe istoty, w które można było wszczepić ich planetarne istnienie. Potomstwo, które wydawały na świat, były wyjątkowym cudem wszechświata. Wiedział, że wiele z nich już niedługo będzie spełniać tą samą rolę dla nich. Dlatego właśnie wybrał ten świat a nie żaden inny, który napotkał podczas swojej wędrówki. Najpierw jednak musiał sprawdzić, przekonać się, czy ich komórki właściwie się zespolą i czy one są w stanie dokonać tego, po co tutaj przybył. Miał w swoim ludzkim ciele drugi organ własnego gatunku, który wypełniony po brzegi miliardami komórek życia miał zapłodnić wiele samic na planecie. To była ich jedyna szansa na przetrwanie, na to by ocalić świat, z którego przybył. Ale od chwili, kiedy częściowo stał się człowiekiem, zrozumiał, że nie uczyni tutaj jedynie dobra i nie sprawi, że ten świat stanie się lepszym. I ta świadomość sprawiła, że na pewien odcinek czasu poczuł sympatię do ludzi i zrobiło mu się ich trochę żal. Wiele obaw, wiele wątpliwości, które pojawiały się w nim, nie mogły niczego zmienić w programie jego poczynań. Nie mógł już szukać nigdzie indziej we wszechświecie, nie miał już czasu na dalsze wędrowanie. Tylko tutaj mógł dokonać aktu transmisji własnego d.n.a. Obserwując z ukrycia innych ludzi, którzy w akcie miłości tworzyli potomstwo, nie mógł się nadziwić temu, co się w takiej chwili działo. Był zdumiony, ale wolno docierało do niego wszystko, co widział. I posiadał coraz większą ochotę by zespolić się z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych