Wróć do katalogu

Kiedy rośnie poroże

Dojrzewanie...

kylo189, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedy rośnie poroże. Prolog Łoś porusza się wolno, niezgrabnie, zwykle inochodem. Po bagnach stąpa głośno chlapiąc, ale na suchym lądzie potrafi skradać się niczym gepard czyhający w wysokiej trawie na małą antylopę albo jak wytrawny kieszonkowiec w zatłoczonym autobusie. Wbrew pozorom jest bardzo zwrotny. Żeruje w dzień i w nocy, ale największą aktywność wykazuje wczesnym rankiem i wieczorem. Wiosną i latem starsze samce żyją samotnie, zimą grupują się w niewielkie stada. Okres godowy łosi nazywany jest bukowiskiem. Łoś nie, gromadzi haremu! Dorosła łosica, wchodząca w okres rui wywołuje samca głośnym, płaczliwym porykiwaniem. Wtedy nic nie jest w stanie zbić łosia z pantałyku. Znajdzie ją na końcu świata, tak jak w tej piosence Czerwonych Gitar. Jak ona się nazywała? A już wiem! „ Płoną dziury i szałasy.” Kiedy tak naprawdę zostałem łosiem? Nie pamiętam. Czasami wydaje mi się, że jestem nim od urodzenia, ale łosiem nie da się urodzić, żeby się nim stać, trzeba wchłonąć wiele ważnych zasad. Samuraj poluje na łosia. Była piękna jesienna sobota, w powietrzu czuć było zapach palonych liści. Na moim łosiedlu domków, w październiku wszyscy palą liście. Starsi mieszkańcy palą te żółte i brązowe, młodsi wolą te zielone. Dzięki tym zielonym, te żółte są jeszcze bardziej żółte, a te brązowe są… dalej brązowe. Kroczyłem szybko chodnikiem, podjarany niczym kopa siana. Tak, to dziś pierwszy raz będę uprawiał seks! Na myśl o tym wydarzeniu jeszcze bardziej przyspieszyłem kroku. Jak zawsze potknąłem się o tę samą wyrwę w chodniku, jebanej chyba nigdy nie załatają! Jak zwykle mijam też monopolowy, a pod nim te same twarze, czerwone jak rozgrzana blacha, a nad nimi napis: „wstąp na metę po setę!” Staram się przemknąć niezauważony, bo zaraz będą sępić o szluga albo o pięćdziesiąt groszy. Udało się! Naprawdę musieli być dobrze załatwieni, że mnie nie zauważyli. Zaraz zniknę za rogiem i będę miał ich z głowy. Teraz błyskawicznie rodzi się myśl – kogo tam spotkam? Pierwsza opcja to sąsiadka, której powiem dzień dobry, ona mi i tak nie odpowie więc pójdzie gładko i bez zbędnych ceregieli. Druga opcja to dwaj panowie PE, którzy zawsze przy swych bokach mają panie PE. Jeżeli dziś spisali tyle osób ile trzeba, też nie powinno być problemu. Trzecia i najlepsza opcja to pusta ulica i totalny spokój. Wypadam więc zza rogu i boom! Katastrofa. To jeden z nich. Stał naprzeciw jakieś pięć metrów ode mnie. Nasze spojrzenia spotkały się w połowie drogi. Już wiem, że on wie, że ja wiem, że on wie, ale i tak nie rezygnuje i pędzi w moją stronę. Widzę nawet jak zmarszczył czoło obierając taktykę. Kurwa! Byłem pewny, że pod sklepem stali wszyscy, że siedmiu samurajów broni wioski, że siedmiu wspaniałych czyści rewolwery! Tak dać się zaskoczyć! Dobra, stało się! Teraz trzeba będzie walczyć. Mam jednego papierosa i dziesięć złotych w papierku. Nie oddam mu przecież ostatniego szluga. Pod żadnym pozorem nie mogę mu też powiedzieć, że nie mam drobnych, bo będzie chciał żebym poszedł rozmienić. Najgorsze jest jednak to, że z siedmiu samurajów trafiłem na ich wodza. On, nigdy nie odpuszcza i zawsze walczy do utraty tchu. W walkę oddaje całe serce, a przynajmniej wątrobę. Sytuacja nie wygląda za dobrze. Co robić? Spierdalać czy gadać? Już słyszę jego: „siemasz młody.” Dobra, nie mam szans, trzeba uciekać. Spojrzałem aktorsko na zegarek, odpowiadam szybko: siemasz spieszę się na autobus i zaczynam biec. Biegnę co sił w nogach. Wygrałem, byłem sprytniejszy. Jednak nie! Skurwiel biegnie za mną! Jak to możliwe? Przed chwilą ledwo co stał na nogach. Minąłem nawet po drodze jego bełta. Odwracam się i nie wierzę – dogania mnie. Już po mnie!

Samuraj. Z daleka

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych