Kruchość ludzkiego życia
Opowiadanie pokazujące, jak kruchy jest ludzki żywot...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Każdego dnia spoglądając w słońce, Ania szukała prawdy życia. Wyglądała na świat przez cieniutką warstwę szklanej płaszczyzny, która ukrywała się w ramie okiennej. „Dziwny krajobraz, zawierający wiele tajemnic, wręcz pełny niezwykłej siły życia” – myślała dziewczyna. Czasem widziała białą siatkę śniegu na gruncie, kiedy indziej łąkę upstrzoną różnobarwnymi kwiatami i trzeba było się nieźle namęczyć, by ominąć stopą te jedwabiste płatki i zielone liście. Odwróciła wzrok i jej oczom ukazał się ponury obraz szarego pokoju. Gdzieniegdzie przebłyskiwały odcienie różnych kolorów tęczy, jakby na siłę chciały rozjaśnić szarość świata... Miała zaledwie piętnaście lat i każdego dnia zbierała owoce swojej pracy. Nie miała zbyt wielu przyjaciół, bo całe społeczeństwo zamykało się przed jej drobną osobą, gdy tylko pojawiała się w towarzystwie. Interesowały ją losy ludzi z wcześniejszych epok: znała imiona większości filozofów i ich poglądy. Nie było żadnego mitu greckiego, który uszedłby jej uwadze. Podeszła do jednej z prostopadłych do okna ścian. Zerknęła w lustro w starej mahoniowej ramie. W odbiciu ukazała się postać o długich, jasnych włosach, które sztywno snuły się wzdłuż twarzy, nie zasłaniając w pełni zielonych oczu. Były to oczy o mądrym spojrzeniu, które nigdy jej nie zawodziły w krótkich rozmowach z kolegami i koleżankami w szkole. - Jutro znów szkoła – powiedziała z goryczą w głosie. Nie lubiła jej ze względu na uczniów, którzy codziennie obdarzali ją swoimi szyderczymi uśmiechami i z błyskiem w oku głośno rozmawiali na jej temat. Niedzielny wieczór już miał się ku końcowi. Siedziała samotnie przy stole i powtarzała ostatnie wersy wiersza: „Chmura odsłania Księżyc, srebrzyste, zimne światło pada na mą twarz. Srebrny Władca...”. Nagle przerwała. Dlaczego „Srebrny Władca”? Przecież księżyc jest biały, a kratery na jego powierzchni powodują, iż z Ziemi widnieją na nim szare bruzdy; jakby rany. Minuty wlokły się niemiłosiernie, kiedy stała w milczeniu i zastanawiała się nad rozwiązaniem swojego problemu, który jest przecież taki prosty, że nikt nie zwraca na to uwagi. Może są osoby, które kompletnie zwariowały, badają każdy szczegół każdej z planet Układu Słonecznego. Zaniechała kolejnych prób. Postanowiła, że przewertuje wszystkie dostępne jej podręczniki astronomii, kiedy będzie miała więcej wolnego czasu. Do olbrzymiej tablicy korkowej w swoim pokoju przyczepiła kartkę: „Dlaczego Srebrny Władca?” Nastał poniedziałkowy ranek. Ania zwlokła się z łóżka i w pośpiechu zjadła skromne śniadanie. Nie wiedziała, że ten dzień bezpowrotnie zmieni jej życie. Z dużą granatową torbą na prawym ramieniu dobiegła do bramy swojej szkoły. Budynek przypominał wielkie żółte pudło z licznymi dobudowanymi korytarzami i segmentami. Dziewczyna westchnęła i przekroczyła próg. Miała tutaj spędzić całe siedem godzin. - Tak jak przypuszczałam – rzekła widząc te twarze, o których z niesmakiem myślała poprzedniego dnia. Zły humor nie był uczuciem, które często gościło w jej umyśle. Prawdę mówiąc nie znała go. Zwykle zachowywała powagę. Nikt tego nie potrafił zrozumieć: dlaczego taka jest? Początek lekcji zapowiadał się tak, jak każda lekcja o wczesnej godzinie: cała gromada niewyspanych i zewsząd ziewających osób, a w tym jedna – siedząca prosto, ubrana w czarny żakiet z białym kołnierzykiem przy szyi – Anna. Zwykle aktywna, a teraz nawet nie zgłaszała się by wyrazić swoją opinię lub wyciągnąć wnioski. Zastanawiała się nad Srebrnym Władcą. Nie chciała się z nikim podzielić swoim problemem, bo czuła, że inni nie dadzą jej odpowiedzi i do tego wyśmieją. Czas jakby płynął dwa razy szybciej. Ania wracała sama do domu pogrążona w kolejnej książce; była nieobecna. Przechodziła na pasach przez ulicę, ale nie przeszła na drugą stronę. Straciła przytomność... Obudziła się po kilku godzinach. Zobaczyła pochylające się nad nią twarze. Leżała w szpitalnym łóżku. Dookoła było pusto, a okna zasłonięto śnieżnymi parawanami, dającymi lekki cień. Odczuwała straszliwy ból w lewym boku. Nie mogła podnieść głowy, bo każda próba przynosiła jej cierpienie. Leżała w bezruchu, nawiedzały myśli: „Jak długo tutaj przebywam? Co się stało?” To pytanie dręczyło ją najbardziej. - Czy coś ze mną źle? – zapytała wysokiej pielęgniarki o miłej twarzy. Ta zaś rzuciła na Anię badawcze spojrzenie i z ponurym wyrazem znów zabrała się za zamiatanie podłogi. Prawdopodobnie została wytrącona z równowagi. Ania nie chciała dłużej czekać. - Proszę pani! – krzyknęła ochryple – Czy może mi pani wyjaśnić dlaczego tutaj jestem i czemu boli mnie lewy bok?! Kobieta zatrzymała się i kładąc na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ana Silver
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…