Wróć do katalogu

Marzycielka

Czy marzenia się spełniają a może nie...?Jeśli jesteście ciekawi sprawdżcie...

Kate, opublikowano , 37 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 1

Był piątkowy wieczór właśnie siedziałam i przeglądałam gazetę gdy usłyszałam: - Aniu telefon do ciebie Gdy podeszłam usłyszałam głos Agi mojej przyjaciółki. Była moim przeciwieństwem, nigdy nie zabiegała o przyjaciół a mimo tego znali ja wszyscy była niewysoką szczupłą dziewczyna o wspaniałych długich kasztanowych włosach. A jej uśmiech rozbrajał każdego. Bił z niej optymizm i pozytywna energia. - Cześć powiedziała Idziemy jutro do "Stokrotki"! Bądź gotowa o 16 wpadnę po ciebie - Jak to idziemy? -Zapytałam zaskoczona - Przecież wiesz ze musze się uczyć na klasówkę -stwierdziłam załamana - Oj przestań pouczysz się później nie możesz wiecznie siedzieć w domu. Będą wszyscy Pati, Olka, Grzesiek, Aśka, Paweł, Marcin, Aneta no i Michał- na dźwięk ostatniego imienia serce mi zadrżało. Michał był niezbyt wysokim szatynem z wspaniałymi niebieskimi oczami i zniewalającym uśmiechu, za którym szalało mnóstwo dziewczyn. - Dobrze - odpowiedziałam niby ze spokojem - Chyba masz racje z tym wyjściem - Ania ja zawsze mam racje - powiedziała śmiejąc się- to zobaczenia jutro - Na razie- i odłożyłam słuchawkę. Poszłam do pokoju myśląc co ja jutro ubiorę i zaczęłam się denerwować na sama myśl zobaczenia Michała. Co prawda nigdy nie zwracał na mnie szczególnej uwagi ale gdy to już zrobił zawsze wpadałam w popłoch, i odpowiadał krotko i zwięźle. Z czasem wszyscy uznali mnie za nudną kujonkę nie wartą zainteresowania, która zawsze ma prace domową i pomoże w razie potrzeby na klasówce. Tak! zawsze na klasówkach bardzo dużo osób chciało ze mną siedzieć. Z reszta trudno się dziwić nie byłam szczupła miałam krótkie ciemne włosy i nosiłam okulary. A poza tym nie miałam wielkiego poczucia humoru i zawsze bałam się konsekwencji szaleństw jak np. uciekanie z lekcji. Ale w głębi duszy marzyłam o wielkiej miłości, szaleństwach, beztroskim życiu. Miałam 16lat chciałam mieć dużo przyjaciół zauważalną i lubianą w szkole . Z ciężkim sercem wzięłam się za lekcje, gdy skończyłam poszłam spać. Zasypiając marzyłam o swojej wielkiej miłości. Obudziłam się dosyć wcześnie. Była ładna pogoda jak na listopad świeciło słonce ale było chłodno. Leżałam jeszcze w ciepłym łóżku gdy do pokoju wsunął się mój pies max -czarny sznaucer miniaturka to znaczyło ze wszyscy już wstali. Pogłaskałam psa po czym wstałam. Poszłam do kuchni na śniadanie. - Kochanie jak się spało?- powiedziała mama gdy weszłam do kuchni - Dobrze mamo- odpowiedziałam-mam pytanie- Mogę iść dzisiaj z Agą i z paroma osobami do stokrotki?- zapytałam pijąc herbatę. - Tak - powiedziała- o ile nie masz dużo zadane, żebyś ze wszystkim zdąrzyła.-powiedziała robiąc kawę dla taty. Nie wiedziałam co mam robić poszłam do sklepu po małe zakupy. Wyszłam z psem na bardzo długi spacer. Uwielbiałam chodzić i obserwować naturę z moim psem. Gdy wróciłam zjadłam obiad i zaczęłam się przygotowywać co prawda nie zajęło mi to dużo czasu, bo przecież i tak mnie nie zauwarzaja. Ale jednaki delikatny makijaż na usta błyszczyk bezbarwny. Byłam ubrana w dżinsy i czarny golf a do togo małe kolczyki. O 16 przyjechała Aga jak zwykle wyglądała kapitalnie miała bluzkę "łódkę" w błękitnym kolorze, granatowe dżinsy a na to narzuconą miała dżinsową spódnice podobną do odcieniem do spodni, buty na niewielkich obcasach. Do tego niezbyt mocny makijaż i srebrne dodatki. - Hej! gotowa możemy iść? zapytała z uśmiechem zarezerwowanym tylko dla niej - jeśli to można nazwać gotowością- powiedziałam patrząc ze smutkiem w lustro - Jak widzę humorek dopisuje! - Chodź zanim się rozmyślisz- pociągnęła mnie za rękaw kurtki która wkładałam.- cześć mamo będę nie długo!- krzyknęłam po czym wyszłyśmy pospiesznie. Po 30 minutach byłyśmy pod "Stokrotką" Większość już była oprócz Michała ale on zawsze się spóźniał . - Cześć dziewczyny!- krzyknęli wszyscy gdy podeszłyśmy do stolika - Aga wyglądasz super! -powiedział Grzesiek. Na to Aga uśmiechnęła się słodko. Znałyśmy się od dziecka, wiedziałyśmy o sobie wszystko. Gdyby Grzesiek jej się nie podobał zareagowałaby zupełnie odwrotnie, pomyślałam gdy nagle usłyszałam znajomy głos za sobą - Siema! sorry za spóźnienie autobus mi zwiał- powiedział Michał zadyszanym od biegu głosem - Siema stary myśleliśmy, ze już nie przyjdziesz - powiedział Grzesiek - Ja! - zawołał- przecież wiesz, że nie przepuszczam żadnej możliwości wyrwania się z domu. - O kogoż to ja widzę- Aniu a co się stało ze przyszłaś, nie musisz się uczyć, przecież na pewno masz klasówkę w poniedziałek? - powiedział po czym spojrzał na mnie z rozbawieniem w oczach wyczekując co odpowiem. Zamurowało mnie nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, ale na szczęście Aga mnie uratowała mówiąc -Michał nie masz lepszych tematów do rozmowy, niż szkoła mam jej dosyć przez cały tydzień! - Racja sorry Aga już zmieniam temat- powiedział. Reszta wieczoru była już spokojna gdy wracałyśmy z powrotem do domu maja przyjaciółka zagaiła do mnie: - Aniu w ten sposób nie zwrócisz jego uwagi- Kogo masz na myśli?- zapytałam udając, że nie wiem o co jej chodzi - Oj nie udawaj widzę, przecież jak robisz za Michałem maślane oczy. Znam Cię nie zapominaj- powiedziała - Nawet jeśli mi się podoba to i tak nie mam u niego najmniejszych szans Za to ty tak i to spore - odpowiedziałam - Co ty wygadujesz gdybyś rozmawiała tak ze wszystkimi jak rozmawiasz ze mną nie miałabyś żadnych problemów ze zwróceniem uwagi kogokolwiek to po pierwsze a po drugie ty masz bardzo niską samoocenę, która Ci bardzo przeszkadza. A co do Michała to on mi się nie podoba ani odrobinę, za to... - Grzesiek bardzo - powiedziałam - No właśnie- wyjęłaś mi to z ust Doszłyśmy właśnie do mojego domu - do zobaczenia! w poniedziałek krzyknęłam - Pa i pomyśl o tym co Ci powiedziałam - po czym pomachała mi i odeszła w twoją stronę . - Łatwo mówić zmień się trudniej to zrobić - pomyślałam - No nic trudno się mówi widocznie tak miało być - po czym poszłam do domu W niedzielę nie miałam najlepszego humoru od samego rana nic nie wychodziło. Najpierw wylałam herbatę, później nie mogłam rozwiązać zadań z matmy i o mało nie zbiłam mojego lusterka . Po tym wspaniale rozpoczętym dniu postanowiłam wziąć Maksa i iść na spacer do parku. Ale tam jak się okazało też nie było najlepiej. Rano padał deszcz, w parku były kałuże szłam sobie właśnie alejką gdy za zakrętu z duża prędkością wyjechała dziewczyna na rowerze i ... ochlapała mnie wjeżdżając centralnie w kałuże, która była nie daleko mnie - no nie jeszcze i to dzisiaj - powiedziałam spoglądając na moją jasna kurtkę, która była cała brudna. Dziewczyna właśnie kierowała się w moją stronę - Sorry - powiedziała - nie zauważyłam Cię - No to w takim razie musisz kupić sobie okulary bo nie zauważyć mnie to nie lada wyczyn - odpowiedziałam wściekła - Naprawdę nie chciałam - powiedziała ze skruchą widząc moją minę Złość mi odeszła, gdy na nią spojrzałam naprawdę czuła się winna. Była niezbyt wysoką , szczupłą , szatynką o dużych, piwnych, marzycielskich oczach, gdy się uśmiechnęła przypominała mi kogoś. - Wiem przepraszam miałam dziś niezbyt udany dzień -uśmiechnęłam się - Właśnie widzę - jaki śliczny piesek- powiedziała, kucnęła i podrapała mojego psa za uchem - Wabi się max - powiedziałam jej - jeszcze raz Cię przepraszam mam na imię Anka i wyciągnęłam rękę do nieznajomej - Nic nie szkodzi a ja Karolina - odwzajemniła mi uścisk -Może się przejdziemy i pogadamy- zaproponowała - Chętnie- odpowiedziałam Spacerowałyśmy długo okazało, się że jest ode mnie starsza o rok, ma brata i nie dawno zmieniła szkołę, ponieważ nie odpowiadało jej towarzystwo i bardzo często jeździ w tym parku na rowerze. Wróciłam do domu późnym popołudniem rodziców nie było na szczęście bo inaczej by mi się dostało. Powtórzyłam sobie materiał na następny dzień jak również posłuchałam radia, po czym zjadłam kolacje i niedługo potem poszłam spać.

Rozdział 2 Spałam sobie smacznie gdy nagle usłyszałam znienawidzony dźwięk budzika, wstałam i wyłączyłam go po czym prawie nieprzytomna skierowałam się do łazienki. Ubrałam się w czarne spodnie i kurtkę sztruksową a do tego szary półgolf. Użyłam naturalnego podkładu czarnego tuszu i bezbarwnego błyszczyka. Potem poszłam do kuchni i zanim zdążyłam usiąść mama zapytała: - O której wczoraj wróciłaś martwiliśmy się z tatą o Ciebie? - Przepraszam później niż zwykle miałam drobny wypadek w parku dziewczyna mnie ochlapała a potem rozmawiałyśmy trochę- wyjaśniłam zaniepokojonej mamie - Aha- stwierdziła- siadaj i jedz śniadanie bo się spóźnisz i nie zapomnij o Maksie - Dobrze- odpowiedziałam Po 15 minutach wzięłam psa i poszliśmy na spacer zdążyłam wrócić gdy zadzwoniła Aga chwyciłam plecak krzyknęłam - Miłego dnia!- po czym wyszłam - Hej! Aniu jak tam minęła niedziela - powiedziała - Okropnie, ale poznałam dziewczynę kogoś mi przypominała... - Tak? - zapytała zaskoczona Agnieszka- A kogo? Jeśli można wiedzieć - Nie wiem- powiedziałam - A zmieniając temat bądź dobrą koleżanką i wykaż cierpliwość tłumacząc Mi matmę bo to dla mnie czarna magia- uśmiechnęłam się do niej - Jak zawsze do usług a ty w rewanżu wytłumacz mi anglika - Zgoda umowa stoi - powiedziałam W szkole nie było najgorzej klasówka dobrze mi poszła, a matmę przeżyłam a to już sukces, lecz niestety znowu miałam zetknięcie z Michałem. Szłam korytarzem i nagle usłyszałam za sobą głos - hej Aniu odpowiesz mi na pytanie?- odwróciłam się to był Michał wyglądał ja zwykle wspaniale miał dżinsy i granatowa bluzę adidasa - Czy ja ci się podobam?- zamurowało mnie - n -nie- odpowiedziałam zachrypniętym głosem i błagałam, żeby się na to nabrał - To dobrze bo musiałbym zmienić szkołę - usłyszałam - po czym wybuchł śmiechem A ja stałam i nie wiedziałam co mam zrobić, doznałam dziwnego uczucia w stosunku do Michała- złość odwróciłam się i poszłam w kierunku swojej klasy. Gdy szłam ktoś mówił do niego - daj już jej spokój - domyśliłam się to był Grzesiek. - Obrońca się znalazł-i więcej nie usłyszałam. Wiedziałam, że robi to tylko przez wzgląd na Agę , omijałam ją przez cały dzień ,ze szkoły prawie wybiegłam. Wchodząc do domu, nie wytrzymałam łzy leciały mi ciurkiem. Nic mnie nie pocieszało nawet Maks, który chciał na moje ręce i cieszył się na mój widok. Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi. W końcu usnęłam, ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu: - cześć dlaczego na mnie nie poczekałaś- usłyszałam głos Agi - cześć musiałam coś załatwić- skłamałam - Aniu płakałaś? Co się stało? - zapytała z niepokojem - Nie płakałam spałam Agnieszka nie przejmuj się Pa - odłożyłam słuchawkę Poszłam do pokoju, usiadłam przy biurku, otworzyłam książki i... nic nie mogłam się skupić po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam stanęłam jak wryta. Przede stała Agnieszka: - Co się wydarzyło dzisiaj w szkole może mi powiesz? - zapytała - Nic - odpowiedziałam -Nie mów bzdur nigdy nie mówiłaś do mnie Agnieszko ktoś ci coś zrobił- powiedziała jeśli można tak to nazwać. - Wejdź - powiedziałam poszłyśmy do mojego pokoju. Zrobiłam herbatę, usiadłyśmy na łóżku i nie wiedziałam jak zacząć. - No wiec... co się stało? - gdy to usłyszałam nie wytrzymałam słowa same ze mnie wychodziły a Aga tylko słuchała w końcu kiedy skończyłam odparła: - Dlaczego mi nie powiedziałaś niech ja go tylko spotkam ja już mu powiem co o nim myślę - Nie!- odpowiedziałam - pogorszysz tylko sytuacje. Sama to rozegram po swojemu. Obiecaj mi to proszę! - Dobrze jak chcesz.- powiedział dosyć niechętnie - I jeszcze coś nie obrażaj się na Grześka on stał po mojej stronie nie chce żebyś ty była nie szczęśliwa- powiedziałam - Naprawdę? czy ty, aby nie mówisz tego co ja chcę usłyszeć -zapytała nie dowierzając - Naprawdę- powiedziałam Pogadałyśmy jeszcze trochę już na weselsze tematy i Aga wyszła. Lecz tej nocy nie mogłam usnąć cały czas miałam całą sytuację przed oczami. Ze snu wyrwał mnie głos mamy: - Aniu wstawaj bo się spóźnisz - powiedziałam - Co? - powiedziałam zaspanym głosem- aa już wstaje- po czym poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro i przeraziłam się swojego odbicia. Byłam blada jak ściana, miałam worki pod oczami i wyglądałam jakbym całą noc gdzieś balowała. A na domiar złego źle się czułam bolała mnie głowa. Pośpiesznie wykonałam resztę czynności i poszłam do szkoły. Nie spotkałam Agi, ale gdy zjawiłam się pod szkołą moja przyjaciółka już tam stałą i w najlepsze rozmawiała z Grześkiem. Nie wiem, które z nich śmiało się bardziej ona czy on. Kiedy mnie zauważyła podeszła do mnie: - część sorki, ze nie przyszłam rano, ale w drodze do szkoły spotkałam Grześka i jakoś tak wyszło - powiedziała. - Nie przejmuj się dzisiaj i tak nie miałabyś ze mnie kompanki do rozmowy - stwierdziłam i dodałam - jak widzę posłuchałaś mnie i kiwnęłam głową na powitanie w stronę Grześka, bo właśnie mi machnął. - A teraz zmykaj do niego spotkamy się później - po czym weszłam do szkoły a Aga wróciła do swojego towarzysza. Pierwsze lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na długiej przerwie znalazła mnie aga byłą cała rozanielona: - no jesteś wszędzie cię szukałam musze ci coś powiedzieć - powiedziała a raczej piszczała - Grzesiek się z tobą umówił- stwierdzałam i spojrzałam na nią - Skąd wiedziałaś?- zapytała - Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby to odkryć- stwierdziłam- a z resztą znamy się od małego- nie zapominaj - Jakbym śmiała!- udała obrażoną - Ania chodź ze mną do bufetu musze coś zobaczyć - Ok.- i poszłam za nią Zdążyłam wejść do bufetu i zamarłam. Stał tam Michał z całą paczką i jakaś dziewczyna - zobaczyć tak.... - powiedziałam Do Agi rzucając jej zabójcze spojrzenie - nie wiedziałam ze tu będzie... - odpowiedziała z miną niewiniątka - Jasne już w to wierze - pomyślałam Wtem Michał zawołał do nas - Hej! Patrzcie kto nas zaszczycił swoją obecnością - chodźcie przedstawię wam kogoś Dziewczyna się odwróciła a ja pomyślałam - to niemożliwe!- stałą przede mną feralna rowerzystka z parku. - to moja siostra Karolina - cześć - powiedziałam- nie wiedziałam, że jesteś siostrą Michała - i uśmiechnęłam się smutno - Hej! mówiłam, ci przecież o moim młodszym braciszku- tu spojrzała na Michała i uśmiechnęła się zawadiacko - a dlaczego nie powiedziałaś mi, że chodzisz do tego liceum nie marzyłam nawet o tak rychłym spotkaniu- powiedziała - Chwila! może mi ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi- powiedział zniecierpliwiony chłopak- znasz ją ? - i spojrzał wymownie na siostrę - Naprawdę jaki ty spostrzegawczy jesteś a jak myślisz ? -zapytała z ironią - sorry za mojego brata czasami nie myśli - Jakoś trudno mi w to uwierzyć wróżę mu światową karierę w talk showaw. Sztukę upokarzania ma opanowaną do perfekcji. Nieprawdaż i spojrzałam na Michała A on zrobił się czerwony i zaniemówił ja za to posłałam mu uśmiech triumfu. - O czyżbyś pierwszy raz padł ofiarą własnej broni...- zakpiłam widząc jego minę- Karolina posłała mu pytające spojrzenie. Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcję, które upłynęły szybko i przyjemnie. Gdy wychodziłam ze szkoły Karolina dogoniła mnie i spytała: - Co miałaś na myśl? w bufecie- zapytała - przepraszam nie powinnam cię w to wciągać - powiedziałam - wyrównałam rachunki z twoim bratem- dodałam - właśnie zauważyłam Michał nigdy tak nie zareagował przy dziewczynie pierwszy raz go takiego widziałam. Jeśli miał o tobie niezbyt przychylną opinie to pewnie ja już zmienił - tak uważał mnie za nudną kujonkę z reszta jak wszyscy a teraz za wredną, no cóż ostatnio przegiął, ale niech to sam Ci wytłumaczy- wyjaśniłam jej. - Hmmm naprawdę wiele mogłabym o tobie powiedzieć lecz na pewno nie "nudna kujonka" a co do wrednej to nie wiem, jeśli rzeczywiście miałaś powód to popieram cię w 100-u % - powiedziała - Bo poznałaś mnie w dość nie typowej sytuacji musisz przyznać - dodałam i przypominając sobie pierwsze spotkanie wybuchnełyśmy śmiechem. Po południu wpadła do mnie Aga - nie myślałam ze się tak zmienisz może jednak Michał uczynił coś czego ja nie dokonałam- powiedziała - Nigdy nie widziałam żebyś kiedykolwiek tak zareagowała a tak na marginesie to skąd znasz jego siostrę - dodała zaciekawiona - Pamiętasz jak ci opowiadałam, feralnej niedzieli i rowerzystce, którą jakbym znała - powiedziałam jej- tą osobą jest właśnie Karolina wiedziałam ze skądś znam te twarz - stwierdziłam - Niebywałe że też mi się nigdy nie przytrafiają takie historie- stwierdziła - Za to ty masz szczęście do innych spraw np. sercowych- stwierdziłam - no powiedz jak tam się mają sprawy z Grześkiem. - Już myślałam ze nie zapytasz- udała z przekąsem - wspaniale z resztą sama widziałaś dzisiaj rano - Kiedy się z tobą umówił - zapytałam - W piątek to już nie długo w co ja mam się ubrać w ogóle nie wiem jak to będzie. Czy z najdziemy wspólny język- zaczęła wyliczać - Aga nie wierze ty się naprawdę denerwujesz chyba pierwszy raz w życiu spokojnie- stwierdziłam i wpadłam w śmiech. - Łatwo ci mówić ale ja naprawdę mam obawy a z resztą on mi się podoba od dłuższego czasu- powiedziała - Ty mu tez się podobasz na pewno znajdziecie wspólny język szybciej niż myślisz- dodałam - Może masz rację - stwierdziła i zapatrzyła się w okno. - Hej! ziemia do Agi wracaj!- zawołałam - Co!? Sorry jestem dziś trochę rozkojarzona- powiedziała - Zauważyłam ty się naprawdę zakochałaś uważaj bo będziesz jeszcze większą romantyczką ode mnie - Aniu w tej dziedzinie jesteś nie do pokonania - w tej chwili zadzwonił telefon- poszłam odebrać - słucham - powiedziałam - cześć tu Karolina co porabiasz w piątek może byśmy się spotkały?- zapytała - czemu nie - w parku?- zaproponowałam - nie spotkajmy się w "Misiu" 0 17.30 zgoda?- powiedziała Na tą propozycje się zdziwiłam nie miałam pojęcia dlaczego Karolina chce spotkać się w kawiarni. - jesteś tam? - usłyszałam - yhm zgoda to zobaczenie w piątek- na razie- powiedziałam - Pa - usłyszałam i odłożyłam słuchawkę wróciłam do przyjaciółki i podzieliłam się wątpliwościami - nie szukaj wszędzie spisku - powiedziała - pójdź tam na pewno chce cię lepiej poznać i dowiedzieć się czegoś więcej o twoim konflikcie z Michałem- dodała - o boże! jak późno musze uciekać obiecałam ze będę wcześniej w domu- zawołała Aga - Pa pa - powiedziała - cześć- odpowiedziałam- do jutra.

Rozdział 3 Nadszedł Piątek w szkole moja przyjaciółka coraz bardziej się denerwowała nigdy nie widziałam jej tak spiętej. Lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na dużej przerwie zaczepił mnie Grzesiek - cześć słuchaj mogłabyś mi pomóc mam problem i myślę, ze ty go możesz rozwiązać?- powiedział. Spojrzałam na niego i nie mogłabym przysiąc, iż jest zdenerwowany - jak ci mogę pomóc? - zapytałam- domyślam się ze twój…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych