Niewyjaśniony 1
Pisałem sobie na nudych wykładach ;p
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Piękny sobotni poranek - Cichy głos stłumiły równo ustawione bladoniebieskie ściany, które tworzyły bardzo dobrze znany mi pokój na siódmym piętrze. - Nie zgodzisz się ze mną?- Myśli kłębią mi się pod czarną kopułą gęstych włosów. Znów odpowiedziała mi cisza. - Wyglądnij przez okno. Spójrz tylko jak złociste promienie słońca przebijają się przez przerwy w mlecznych, kłębiastych chmurach. Lśnienie delikatnej rosy osiadłej na ostrej trawie i krwistoczerwonych lekko powiewających w letnim, chłodnym wietrze płatkach róż. Widok ten niemal zmusza do przymknięcia powiek i wyobrażenia sobie wdechu świeżego powietrza. Spójrz tylko. W latających owadach i rosnących roślinach dostrzec można jak tętni i rozwija się życie. To wszystko jest tak cudowne. Spójrz tylko przez okno i zachwyć się. - Nie czuję kontynuacji monologu. - Dlaczego się nie odzywasz? Tak bardzo chciałbym usłyszećtTwój głos. - Spuściłem wzrok, który z zachwytu przeobrażał się w smutek. - Jednak dalej do mnie mówisz? - Odezwał się czysty, piękny kobiecy głos, kojąc me uszy. - Nigdy nie miałem zamiaru przestać - Powiedziałem. Jak mógłbym choć o tym pomyśleć. - Wiesz czym może to grozić? - Tym razem to jej odpowiedziała cisza, która rozlegała się głośniej niż wypowiedziane słowa. - Zdajesz sobie sprawę, że to odmieni całe twoje dotychczasowe życie? - Tak wiem, ale dokonałem wyboru nawet przed tym jak zacząłem wątpić w twoje istnienie. Byłem zagubiony, bez chęci do dalszego funkcjonowania i pojawiłaś się ty. Najpiękniejsza zarówno na zewnątrz jak i w środku. Kochająca cały świat. Czułem jak przy tobie odradzam się na nowo i zaczynam przeprowadzać się w inny lepszy wymiar rzeczywistości. Zaraziłaś mnie wspaniałą chorobą, z której nie chcę się leczyć i zostać wyleczony. Każdy kolejny dzień uznaję za cudowny, ponieważ mogę cię zobaczyć, dotknąć i poczuć twoją dobroć, która mnie wypełnia. Byłbym głupcem gdybym cię opuścił z jakiegokolwiek powodu bądź co gorsza w ciebie zwątpił. - Mój stan błogiego upojenia ustąpił przed mocnymi emocjami wyznania. Odwróciła wzrok. - Pomyśl o tym. Stracisz wszystko. Jesteś o krok od porażki życiowej. Nie naprawisz zaufania ludzi gdy dojdzie do tego, że zamkną cię może nawet do końca twoich dni. - Słyszałem jak z bólem wypowiada słowa, które mogły pozbawić jej szczęścia. - To prawda. Jestem o krok, ale nie od porażki a od zwycięstwa. Nie mógłbym normalnie żyć z myślą, że już cię nie ma. Jaki byłby w tym sens. Już nigdy nie poczułbym się tak wspaniale jak teraz gdy jesteś obok. Nie byłbym w stanie pokochać tak bardzo kogoś innego. - Wypowiadane przeze mnie słowa brzmiały tak niewiarygodnie prawdziwie. Byłem ich pewny. - Kocham Cię. Będę z tobą po wieczność jeśli ty będziesz ze mną - Najpiękniejsze słowa wypowiedziane z ust mojej ukochanej były spełnieniem moich marzeń. Właśnie to chciałem usłyszeć. Siedziałem milcząc, wpatrując się prosto w jej niebiańskie oczy i delektując się jeszcze przez chwilę brzmieniem wypowiedzianego zdania, by za moment poczuć jak całe moje szczęście ląduje w mych ramionach.
- Czy pan insynuuje, że moja jak pan to nazywa "choroba" pogłębia się? - Nie mogę znieść ludzi, którzy choć im tłumaczę bezcelowość ich zadania próbują mi pomóc, robiąc ze mnie co raz to większego wariata. - Czuję się wspaniale, śmiem uważać, że wyglądem nie odstraszam. W zachowaniu nie odczuwam najmniejszych zmian. Z wyjątkiem tego, że czuje się nadzwyczaj dobrze, dzięki mojej ukochanej. - Odwracam wzrok od psychologa zerkając z uśmiechem w kierunku niebieskich zatroskanych oczu mojej wybranki - Powiedz najdroższa. Czy nie wyglądam jak okaz zdrowia? Psycholog wtrąca się łagodnym spokojnym głosem. - Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków. Jestem tylko człowiekiem, a to, że próbuję panu pomóc należy do moich obowiązków przez wzgląd na to, że obejmuję takie stanowisko. Nie widzę potrzeby... - - Robicie ze mnie psychicznie chorego i wpieracie mi, że chcecie mi pomóc. Myślicie, że nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Jestem niewygodny. Byłem za dobry w tym co robiłem. Zniszczyliście moją karierę bo było wam nie na rękę, że byłem bliski udowodnienia waszych pieprzonych zbrodni. Teraz wszystko zdołaliście zatuszować wpychając wszystkim skorumpowanym pracownikom koperty do kieszeni. Wygraliście tę rundę ponieważ nie mam takich wpływów by nadal oskarżać was o to o co powinienem, ale tego życia nie pozwolę wam zrujnować. Nie nabiorę się na wasze manipulatorskie sztuczki, bo za dobrze je znam. - Zazwyczaj jestem spokojnym człowiekiem, lecz w tym przypadku górę wzięły nerwy. Nie mogłem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sarenu
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…