Niezwykła przygoda
Komedyjka a'la Alicja w krainie czarów, czytaj jeśli chcesz sprawdzić swoja znajomość bajek ;]
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Renata obudziła się wyjątkowo wcześnie. To pewnie przez sen, który nękał ją już od kilku dni. Śniło jej się, że biegnie przez jakiś niekończący się tunel a do tego goni ją jakiś psychol. Tego dnia doszedł nowy szczegół. Ów "psychol" zaczął krzyczeć za nią niecenzuralne wyrazy oraz swoje imię. Zwał się jakoś dziwnie, jednak teraz dziewczyna nie mogła sobie przypomnieć jak. Przetarła oczy i usiadła na łóżku. Już po kilku minutach była ubrana, najedzona i umyta. Były wakacje i sama się sobie dziwiła po co tak wcześnie wstaje skoro mogłaby pospać przynajmniej do dziewiątej. Rodzice wyjechali na wczasy a ona została sama. Nie chciała jechać z nimi. Miała dość ciągłych kłótni. Jej rodzice nieustannie na siebie krzyczeli. Nie mogła już tego znieść. Ostatnio wpadli na pomysł, żeby gdzieś wspólnie wyjechać. Myśleli, że dzięki temu znów będzie dobrze. Ale Renata w to nie uwierzyła. Nic nie będzie dobrze. Dojdzie do rozwodu. A ich życie wciąż będzie przepełnione problemami. Bo z kim ona będzie mieszkać? I oczywiście doszło do kolejnej kłótni. "My chcemy abyś była szczęśliwa a ty tu nam będziesz takie numery robiła?! Masz jechać z nami i już!" - krzyczała mama. Wtedy wstawił się za nią tata. "Może jak będziemy sami, to przypomnimy sobie jak to było jeszcze przed ślubem..." - mówiąc to patrzył na mamę Renaty jakby naprawdę cofnęli się w czasie. Renata wtedy pomyślała, że może jeszcze nie wszystko stracone, ale potem i tak się pokłócili. Aż dziwne, że ten wyjazd w ogóle doszedł do skutku. Dziewczyna chwilę zastanawiała się, co robić. Jej koleżanki jeszcze spały, a do tej pory pamiętała, jaką Martyna zrobiła jej awanturę, kiedy zadzwoniła do niej o dziewiątej. Co by było, jakby zadzwoniła o siódmej? Renata wolała tego nie wiedzieć. W pewnej chwili wpadła na genialny pomysł. "Mogłabym posprzątać na strychu! Może znajdę jakieś stare zdjęcia rodziców?" W całym domu nie było ani jednego zdjęcia jeszcze sprzed ślubu. Jakby jej rodzice poznali się dopiero przed ślubnym kobiercem. Gdy tylko weszła na strych poczuła, że jeśli nie chce się udusić powinna szybko otworzyć okna. Było ciemno i duszno, a na dodatek wszystko było zakurzone i brudne. Nie narzekałaby na to gdyby nie fakt, iż jest uczulona na kurz. A tak to z jej ust padło kilka niezbyt grzecznych wyrażeń, których jednak nie będę tu wypisywać ze względu na Wasz wiek, drodzy czytelnicy. Renata zabrała się najpierw za otwieranie okien. Gdy tylko poczuła woń świeżego powietrza od razu poczuła się lepiej. Mogła już wziąć się za przeszukiwanie strychu. Właściwie wraz z otworzeniem przez nią okien w całym strychu zrobiło się jakoś jaśniej. Dopiero teraz mogła się rozejrzeć. Środek był pusty natomiast po bokach znajdowały się stare pudła. W kilku mieściły się jej zabawki z dzieciństwa ale nie miała pojęcia co było w pozostałych. Otworzyła najbliższe i zaczęła je przeglądać. Było w nim pełno starych ciuchów jej matki. Większość była nie do użytku, ale znalazła także ze dwa, które po upraniu nadawałyby się jeszcze do noszenia. Ostatnio wróciła bowiem moda na ubrania sprzed lat. Renata schowała niepotrzebne rzeczy do pudła po czym zabrała się za przeszukiwanie następnego. Było w nim pełno różnych dupereli. Pamiątki z wycieczek, jakieś pluszaki, własnoręcznie robione lalki. Na dnie pudełka znalazła coś, co wyglądało na pozytywkę. Miało kształt czerwonej róży. Dziewczyna stwierdziła, że obejrzy je porządnie na dole, po czym odłożyła je na miejsce, gdzie wcześniej położyła ubrania, które jej się spodobały. W następnym pudle znalazła stare rzeczy taty. Nie było tam jednak nic, co zwróciłoby jej uwagę. Kolejne kartony były natomiast zaklejone taśmą a ona nie wzięła ze sobą nożyczek. Wzięła więc na ręce odłożone wcześniej rzeczy i wróciła się po nożyczki. Ciuchy rzuciła na łóżko a pozytywce zaczęła się przyglądać. Otarła ją w łazience z kurzu a następnie spróbowała otworzyć. Wieczko odskoczyło w górę. Usłyszała cichą muzykę. Maleńka postać, znajdująca się wewnątrz kwiatu, zaczęła się poruszać w rytm. Renata patrzyła na jej taniec jak zahipnotyzowana. Podobało jej się. Calineczka - bo tak nazwała ją w myślach dziewczyna - skończyła tańczyć i Renata już chciała zamknąć pozytywkę, kiedy nagle coś zaczęło się dziać. Z początku dziewczyna myślała, że ma przywidzenia, jednak już po chwili doszła do wniosku, że ta Calineczka naprawdę się powiększa. Stała jak głupia aż przed nią wyrosła postać tylko odrobinę niższa od niej samej. Dziewczynka miała krótkie, blond włosy, błękitne oczy oraz dziwny, zielony strój. Wyglądała jak postać wycięta z jakiejś baśni. Spojrzała Renacie w oczy po czym przemówiła: - Nazywam się Jeen i jestem tu aby spełnić Twoje... - jej oczy zatrzymały się na zegarze. Dochodziła dziesiąta. - Och! O rety! Na pewno się spóźnię! - Po czym Jeen na oczach zszokowanej Renaty wybiegła z pokoju. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Spróbowała nawet się uszczypnąć, jednak nie zadziałało. Pobiegła więc szybko za nieznajomą z nadzieją, że jak ją dogoni wszystko się wyjaśni. Wybiegła na ulicę, jednak to, co ujrzała, zrobiłoby wrażenie chyba na wszystkich. Po ulicy kręciło się pełno ludzi. Niby nic, ale z jakiegoś powodu (chociaż kto wie, może dla samej rozrywki) wszyscy chodzili do góry nogami. Albo raczej skakali. Rękami odbijali się od ziemi i o dziwo nawet im to wychodziło... jakieś dziecko uderzyło się niechcący w głowę. Renata podeszła doń i już chciała je pocieszyć, kiedy usłyszała znajomy głos: - O, na moje włosy i piękne oczy, robi się strasznie późno! Był to głos Jeen. Renata nie myślała lecz wprost rzuciła się w stronę, z której dochodził ów głos. Przez chwilę nawet wydawało jej się, że widzi swoją "calineczkę", kiedy akurat zniknęła za zakrętem. Jednak kiedy i Renata skręciła nigdzie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aneshia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…