Ogień wymierzy sprawiedliwość (cz. 1)
Błekitne morze zostaje zastępione lawą, na plażach pojawiają się tajemnicze pochodnie. Dlaczego ludzie giną? Czy rzeczywiście jest to kara za ich postępowanie? Pierwsza część mojego opowiadania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czerwone słońce powoli zanurzało się w otchłań oceanu. Po chwili plaża rozświetliła się od tysiąca pochodni, które pojawiły się z nikąd. Tworzyły one dziwny wzór. W pewnym miejscu dało się wyróżnić litery, słowa. Lecący nad plażą paralotniarz westchnął z zachwytu i począł je odczytywać. Po chwili twarz jego wykrzywiła się w wyrazie zdumienia i przerażenia. Oddech zwolnił, by ponownie przyśpieszyć. Dłonie zaczęły go piec, stracił panowanie nad maszyną. Upadł w samo serce płonącego symbolu, niszcząc kilkanaście pochodni. Otrzepał się z piasku i wstał. Rozejrzał się wokoło. Pomiędzy płomieniami dostrzegł w końcu zieleń lasu. Chciał tam pobiec, uciec, jednak coś go zatrzymywało. Przerażony zobaczył jak zatapia się w piasku. Próbował wyjść, ale wraz z każdym gwałtownym ruchem zatapiał się coraz bardziej. Jego maszyna już zniknęła. Na jej miejscu pojawiły się kolejne pochodnie. Młody paralotniarz zaczerpnął ostatniej dawki powietrza. W końcu jego głowa zniknęła pod złotym piaskiem, a na jej miejscu pojawiła się pochodnia uzupełniająca przeklęty napis ‘Ogień wymierzy sprawiedliwość’
Rok później.
Agnieszka stanęła na rozpalonym od słońca piasku. Podbiegła do ostatniej pochodni. Wyjęła zapalniczkę i ją zapaliła. Delikatnie pocałowała bukowy kijek. Gdy tak stała obok niej, pochylona w poddańczym geście, ogień przeszedł na jej włosy. Jasnozłote kosmyki powoli zamieniały się w proch. Dziewczyna nie zwracała na to uwagi, przytuliła się bardziej do pochodni, szepcząc jakąś formułkę. Błękitne oczy zerknęły w stronę spalonego lasu. Nawet on nie uciekł przed sprawiedliwością. Nikt nie uciekł. - Byłam dobra – szepnęła do pochodni, jednak ogień nadal parzył. Agnieszka nie czuła bólu, nawet się nie bała. Zginęła jako ostatnia. Zginęła przy swojej pochodni. Wokoło był tylko proch pozostały z pochodni, lasu, wioski i jej mieszkańców. Wyspa Eldorado umarła, stała się jedynie pustkowiem.
Gdzieś nad Bałtykiem.
Ludzie kryli się jak najdalej od plaż, na których pojawiały się tajemnicze pochodnie. Drogi były zapełnione pojazdami, które jechały powoli w stronę gór. Pomiędzy nimi biegli przerażeni ludzie. Najgorzej było na wybrzeżu. Monika należała do jednej z pierwszych osób, które zobaczyły jak słona woda morza ustępuje miejsca rozgrzanej lawie. Dziewczyna patrzyła wtedy na zachód słońca. Pojawiły się pochodnie. Widziała jak niektórzy ludzie zapalali się od nich, widziała jak zamieniają się w proch. Biegła celowo omijając ogień, biegła do domu. Bez słowa chwyciła brata za rękę i wyszła na ulicę. Wystawiła rękę i zatrzymała pierwsze lepsze auto. - Jak najdalej od morza! – krzyknęła do kierowcy. Ten, o nic nie pytając, szybko ruszył. Monika przytuliła brata do piersi. Mały chłopczyk patrzył zdziwiony na siostrę. Monika uparcie milczała, w głowie analizowała sytuacje. Pobudzona przeczuciem wyjrzała przez okno. Zobaczyła mały, zapewne prywatny, samolot na którego ogonie ktoś wywiesił napis ‘Pochodnie głoszą, że ogień niesie sprawiedliwość!’ Samochód wyjechał z miasteczka. Kierowca nie zwracał uwagi na dziewczynę, która wygląda przez okno i na jej zmartwionego, młodego towarzysza. Filip, bo tak miał na imię właściciel auta, patrzył ze spokojem na drogę. Z zawodu był taksówkarzem i pewnie nawet nie zauważył, że ma urlop i nie siedzi za kierownicą czarnego volkswagena z napisem taxi. Jednakże, gdy ta brunetka weszła do samochodu z tak uroczym zamówieniem, ruszył z kopyta wcale nie dbając o szczegóły. Filip bowiem żałował, że pojechał na ten urlop. Brakowało mu naprawdę dużego miasta i ludzi, z których każde miało inne zachcianki i historię. - Gazu! – krzyknęła dziewczyna, a on nie zareagował. - Jest ograniczenie – odrzekł tępo. Dziewczyna popatrzyła na niego ze wściekłością. - Dawaj gazu inaczej zginiemy!- krzyknęła mu prosto do ucha. - Mońka? Co się dzieje? – spytał mały Jacek, trącając siostrę palcem. Jego oczy patrzyły na rozwścieczoną siostrę, która zawsze była taka opanowana. Monika nie zwróciła na niego uwagi i cały czas krzyczała do kierowcy. Filip całkowicie ją olał. Niestety nie tylko dziewczyna chciała by przyśpieszył. Dobiegły go głośne okrzyki kierowców znajdujących się za nimi. Filip niemalże kipiał ze złości. Zerknął w lusterku i zobaczył ognisty deszcz. Bez ostrzeżenia wcisnął gaz. Monika z zadowoleniem przytuliła brata i cichutko zaczęła mu śpiewać ich ulubiona piosenkę.
Benzyna skończyła się w okolicach Łodzi – rodzimego miasta Filipa. Na szczęście deszcz ustał. Filip zajechał do pobliskiej stacji benzynowej. - Nikogo nie ma – stwierdził cicho. Nie chciał wywołać kolejnego ataku szału u dziewczyny. Zerknął na nią. Wydawała się być opanowana. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest od niej tylko kilka lat starszy. - Też problem. Sami się obsłużymy i ewentualnie zostawimy opłatę, chociaż powinniśmy skorzystać z tego, że nikogo tutaj nie ma. Pieniądze mogą się przydać do czegoś pożyteczniejszego – odparła sucho. Chwyciła brata za rękę i otworzyła drzwi. – Załatw wszystkie sprawy. Muszę porozmawiać z bratem. Filip popatrzył z podziwem na dziewczynę, była niezwykle zdecydowana i opanowana.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Neige
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…