Słoneczny starszy pan
Radość, szcząście, zakochanie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szliśmy powoli do przystanku autobusowego trzymając się za ręce. Delikatnie ale pełnymi dłońmi. Specjalnie wyszliśmy dużo za wcześnie. Żeby jeszcze więcej nacieszyć się tym dniem. Mieliśmy dzięki temu naprawdę mnóstwo czasu. Tylko dla siebie. Wcale nie pamiętam gdzie i po co chcieliśmy wtedy jechać. Chyba na spacer. Bodajże do Łazienek. Tak mi się zdaje. Albo na Starówkę, lub Powiśle. A może jeszcze zupełnie gdzie indziej. Teraz to już całkiem nieważne gdzie.
Był sam środek gorącego lata. Sierpień. Niedziela. Dzień jasny, słoneczny, upalny. Niebo niebieskie, prawie bezchmurne, leciutko przymglone z ledwo dostrzegalnym odcieniem stalowej szarości. Słońce stojące nieomal w zenicie grzało i oślepiało radośnie. Wiał lekki, ciepły wietrzyk. Jednolicie, bez porywów, w sam raz. Tak, że nie czuło się duszącego nieznośnego upału tylko cudowne, rozkoszne ciepło przenikające na wskroś całe nasze ciała. Ludzie dokoła nas, mijani i idący razem z nami wydawali się wszyscy szczęśliwi i uśmiechnięci. Wysoko nad naszymi głowami jak opętane szalonymi pętlami ganiały jerzyki przekrzykując się wrzaskliwie, piskliwie, przenikliwie. Nawet budynki, na co dzień szare, brudne i odrapane jakby pojaśniały i wypiękniały. Wszystko dokoła nas było słoneczne, szczęśliwe i radosne. A najbardziej my sami.
Jola w białej, powiewnej, letniej sukience w duże, czerwone, jaskrawe maki wyglądała prześlicznie, uroczo i zachwycająco. A ja niezmiernie szczęśliwy, zupełnie jak małe dziecko gdy dostanie najbardziej na całym świecie wymarzony i wyśniony prezent, spoglądałem w jej wielkie, błękitne, błyszczące oczy i widziałem w nich tę samą radość, to samo szczęście, to samo zauroczenie, to samo zaczarowanie. Rozumieliśmy się bez słów. Wystarczały tylko spojrzenie, uśmiech, uścisk dłoni, gest a nawet wymruczane „mhmm”. Wszystko czuliśmy i przeżywaliśmy razem. Byliśmy jednym. Myślą, uczuciem i duchem. I do obłędu cieszyliśmy się cudowną bliskością i delikatnym zapachem naszych rozgrzanych w słońcu ciał. Zapowiedzią przyszłych, kolejnych rozkoszy.
Ludzie idący z naprzeciwka patrzyli na nas uśmiechając się delikatnie i wcale nie odwracali wzroku gdy śmiało spoglądaliśmy im prosto w oczy. A poprzez te spojrzenia, zupełnie bez umiaru, szczodrze dzieliliśmy się z nimi naszą radością i naszym szczęściem. I widzieliśmy, że przyjmowali je do siebie. Od nas. Szliśmy przed siebie. Razem. Promienni. Zakochani. Sobą i światem zauroczeni.
W oddali przed nami zauważyłem eleganckiego, szczupłego, starszego pana. Szedł wyprostowany, spacerkiem, powoli, drobnymi krokami, miękko stawiając stopy. W tym samym kierunku co my. Zapewne też do przystanku. Ubrany był w jasny, dobrze skrojony, letni, płócienny garnitur przylegający do ciała i równo wyprasowany w kant. Na głowie miał mały cylindryczny, bardzo płaski, także płócienny kapelusz z okrągłym, niewielkim rondkiem. Zupełnie jak na starych fotografiach z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Wszystko razem w kolorze słomy. Już z daleka wyraźnie było widać radość zaklętą w tej postaci. W pewnym siebie, rytmicznym stawianiu kroków. W delikatnym kiwaniu głową z boku na bok w ich rytm. W energicznym, zamaszystym i fantazyjnym wymachiwaniu cienką, lakierowaną,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bonifacio
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…