Stoję w oknie...
Reminiscencje...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stoję zamyślony w oknie i spoglądam gdzieś daleko przed siebie, jakbym chciał sięgnąć wzrokiem za horyzont czasu, ale chociaż biją stamtąd refleksy światła, nie dostrzegam swojej przyszłości. Za to przeszłość krzyczy do mnie przeraźliwie, kiedy przypominam sobie, jak wiele wycierpiałem przez wódkę i jak wiele cierpienia sprawiłem innym. Boooliiii... Nie do końca pogojone rany. Stoję zapłakany w oknie, potrząsam trzymanym w ręku różańcem lat i z żalem patrzę na te okaleczone paciorki, na których po pijanemu nie potrafiłem się modlić. Zmarnowane, przepite lata, sponiewierane chwile, czy Bóg mi taką przeszłość wybaczy?! - Proooszę o wybaczenie – wołam bezgłośnie i wycieram oczy ręką. Za chwilę wycieram znowu i znowu, nie mogę przestać płakać. - Nakarm mnie, Panie, chlebem płaczu i napój łzami obficie - powtarzam za Prorokiem i staję się coraz mocniejszy. - Moja moc w uznaniu własnych słabości, siła w uznaniu własnych ograniczeń. Stoję zapatrzony w oknie, trwa najbardziej czarodziejska noc w roku, świętojańska noc dziwów. Przez otwarte okno widzę tańczące w ogrodzie rusałki, wirują w zmysłowym tańcu i osuwają się omdlałe na trawę. Nogami zahaczają w spazmach o drzewa i drzewa zaczynają płonąć. Zapalają się przestrzenie i mroki i po chwili płonie już wszystko. I moje serce też płonie, wyrywa się z piersi i biegnie do ogrodu w poszukiwaniu miłości... Roztańczone rusałki w ogrodzie, o samotne serca nie dbają, samolubne w zwodniczej urodzie, tylko własną namiętność kochają. Płoną ognie i płoną ciała, w wyuzdania orgie spowite. Hej, Kupała, pogańska Kupała, pokazałaś, co miałaś zakryte. Stoję roztęskniony w oknie, wyciągniętą ręką zasłaniam twarz, tak straszny żar bije od rozpalonej trawy. Kielichy kwiatów paproci wyrzucają w moją stronę strumienie białego ognia. - Proś o co zechcesz - zachęcają czarodziejskie kwiaty. - Pragnę miłości dla swojego serca - szepczę spieczonymi wargami. - Nie, możesz prosić tylko dla siebie. - Nie chcę takiej kalekiej miłości. - Nie damy ci innej - mówią kwiaty i płoną zimnym ogniem. - To niech moje serce wróci do domu. - Przecież ty jesteś bezdomny. - Nieprawda! - Prawda, przecież ty nie masz domu. - To niech spadną gwiazdy! – wołam zrozpaczony i spoglądam w niebo. Zadrżały ciemności i pobladły wystraszone mroki, zafalowało zwycięsko światło. Najpierw spadła jedna gwiazda i wtedy poprosiłem o ciszę. I…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Voyager
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…