SZTUKA PATRZENIA WZWYŻ
kontynuacja
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
1. drewniana podłoga
Jeśli się zacznie, jakkolwiek ale się zacznie – w tramwaju, na poczcie, w sali kinowej; od „ale”, „więc”, od „bo” – to trzeba powiedzieć, że już nie chce się skończyć. Mówię. Na początku było ładne słowo, za nim świat, jedna wielka przestrzeń, jeden czarno – biały kolor, który nie może teraz tak w jednej chwili się skończyć, ani stać się nagle ciepłą barwą. I dobrze, bo takie zdjęcia to tylko amatorskie oranże i inne cytrusy kupowane na wagę. Są bardziej puste, powierzchowne, jak tradycja choinek, wielkanocnych baranków, serc dostępnych na aukcjach internetowych, a my żyjemy w końcu w profesjonalnym świecie. Ja tym to tłumaczę. Tym tłumaczę moje miejsce na ruchomej fotografii i miejsce wszystkich tych, którzy też chcieli mieć coś na pamiątkę - profesjonalizmem świata. Zatem jeśli się zacznie, tak jak my – na paryskiej uliczce, idealnie wybrukowanej przedwojennymi brukami – skończyć jest niezwykle boleśnie, cholernie ciężko. Ciężej niż mówiłaś, Magdo i niż ja sama przypuszczałam.
Zwracam się do ciebie, bo wydaje mi się, że ty to zrozumiesz, że może ja dzięki temu lepiej zrozumiem. to wszystko. wszystko, co udało mi się zobaczyć. usłyszeć, a patrzyło i słyszało się zupełnie samo. lekko jakby od niechcenia. światło wpływało do źrenic i zwężały się na trzy cztery. wszystko zgodnie z fizyką, kątami padania. upadania.
To nieważne, że dziś jest takie późne w porównaniu z przeszłością, która wydarzała się tak powoli. Dziś jest w miarę ciepłą wiosną o 9:57 i już po kawie, a wtedy mieliśmy lato. Nie wiem czy to coś zmienia, ale wdaje mi się ważne, żeby o tym napisać, żeby określić tę przeszłość. Należy się przyzwyczaić do zaimków wskazujących, bo mam taką nieposkromioną ochotę używać zaimków wskazujących i to chyba głównie dlatego, że pozwalają mi dotykać palcem i mówić, że „to niebo”, „te oczy u tego człowieka”. O nie właśnie mi chodzi. o nie dokładnie. Nie wiem, może to faktycznie naiwne, ale mam, jak dziecko, które chce, żeby każdy widział, żeby każdy wiedział, co ma na myśli – wtedy tworzy wizualną reprezentację,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LUMIERE
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…