Wróć do katalogu

WANDA SŁOWIAŃSKA KSIĘŻNICZKA

Bajka napisana na podstawie legendy o Wandzie co nie chciała Niemca. Można w niej odnaleźć wierzenia i zwyczaje Słowian.

bsm1972, opublikowano , 25 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na dalekiej północy nad wielką rzeką- żył kniaź, którego zwano Krakiem. Był wysokim, szczupłym człowiekiem o długiej siwej brodzie. Miał on dwóch synów Kraka i Lecha oraz piękną córkę Wandę. O jego odwadze i męstwie śpiewano pieśni. Brał udział w niejednej wojnie. Po zwycięskiej walce z Galami w Panonii został wybrany przez Wiślan kniaziem. W ciężkich czasach Krak musiał rządzić krajem Wiślan, bowiem zagrażał mu Rydygier król Alemanów, który rościł sobie prawo do jego ziem. Poza tym w jednej z jaskiń zwanej Smoczą Jamą nieopodal grodu z pomocą rozbójników zagnieździła się przerażająca bestia. Na czele rozbójników, którzy wywodzili się z plemienia Awarów stał Jugurus. Awarowie czcili swego smoka jakby był istotą nadprzyrodzoną. Każdego dnia składali mu ofiary ze zwierząt lub z ludzi. Wielka brązowa jaszczura o masywnej głowie i szerokiej wielkiej szczęce, w której znajdowały się zęby cała pokryta była łuskami. Potwora trzy razy większa od wielkiego tura była bardzo żarłoczna. Zbóje trzymali ją na dnie jaskini, gdzie zrzucali swe ofiary. Wanda bardzo martwiła się o swego ojca. Wiedziała, że jest już zbyt stary na walkę z Awarami i ich smokiem. Bała się również o swoich braci, którzy byli bardzo młodzi i niedoświadczeni w bojach, a właśnie ich Krak postanowił wyprawić do Smoczej Jamy. Przechadzała się właśnie po Świętym Gaju. Zauważyła w oddali obok wielkiego dębu swoją przyjaciółkę Adarę, która siedziała w kuckach zwrócona ku słońcu. Miała zamknięte oczy. Wanda podeszła do niej bardzo powoli. Adara otworzyła oczy. -Przeszkadzam ci? –zapytała Wanda. - Nie. Już skończyłam- odpowiedziała Adara. -Rozmawiałaś ze swoimi Bogami? –spytała kniaziówna. - Wyobrażamy sobie inaczej swoich Bogów, ale zapewniam cię, że wierzymy w tego samego Boga- odpowiedziała dziewczyna i zapytała.- Cóż cię trapi? - Ojciec wysyła Kraka i Lecha do Smoczej Jamy. Martwię się o nich-odpowiedziała. - Przecież sama możesz zabić smoka i przepędzić zbójów- stwierdziła Adara. -Nie. Nie mogę. Przecież wiesz, że nie mogę- odpowiedziała Wanda.- Ojciec mój nie wie, że nauczyłaś mnie walczyć. Lepiej żeby nie wiedział. Zresztą nie chcę zabijać. - Nie trzeba od razu zabijać. Nie nam dane przecież odbieranie życia - powiedziała Adara i dodała- Życie jest świętością. - A co z Lechem i Krakiem?- zapytała Wanda. - Twoi bracia nie znają tak dobrze sztuki walki i pewnie zginą. Jak chcesz mogę iść za nimi i trochę im pomóc. - Nie wiem, czy to dobry pomysł- zastanawiała się kniaziówna. -Obiecuję, że mnie nie zauważą- mówiła dziewczyna. - To oni muszą zabić smoka. Może jest na to jakiś inny sposób? – zapytała Wanda. -Smok to tylko zwierzę, a rozbójnicy nie są tacy niebezpieczni jak się o nich mówi. Zapewniam cię- powiedziała Adara i dodała.- Naprawdę mogę pomóc. - Dobrze więc. Pomóż moim braciom, ale tak aby o tym nie wiedzieli-poprosiła Wanda. - Wanda – powiedziała Adara pokazując dłoń, na której miała jakieś nasiona- niech twoi bracia dadzą to bydlęciu. Ziarno spowoduje szybką śmierć zwierzaka. Później niech to bydlę rzucą jaszczurowi. Tak ukryta trucizna zabije smoka. - A co ze zbójcami?- zapytał Wanda. - Pójdziemy do jaskini i podrzucimy im beczkę z piwem. Dosypiemy do niej ziół, które sprawią, że Awarowie będą senni i słabi- oznajmiła dziewczyna. Adara była piękną kobietą o czarnych włosach i bardzo śniadej karnacji. Odziana była nieco inaczej niż pozostałe dziewczyny. Miała krótką spódnicę ze skóry barana. Na luźnej koszuli z płótna nosiła dopasowaną kamizelę. Zawsze nosiła przy sobie łuk i mały miecz przypasany do pasa. Była córką przyjaciela Kraka, który wraz z ojcem Wandy walczył przeciw Galom.

Wanda dała braciom nasiona i poradziła im co mają zrobić. Sama wraz z przyjaciółką ruszyła do jaskini, tocząc dużą beczkę piwa. Było już ciemno. Nad dziewczętami rozpościerało się gwiaździste niebo. Szły dosyć długo pośród drzew. W pewnym momencie znalazły się nad stromym stokiem u podnóża którego siedzieli wokół ogniska Awarowie. Dziewczęta spuściły powoli beczkę i czekały co będzie dalej. - Jakie dzisiaj piękne niebo- spojrzała Wanda do góry. - To są światy z których przyszliśmy. Po śmierci znów gdzieś tam pójdziemy- stwierdziła wojowniczka. - Jak to? – zapytała kniaziówna. - W naszych ciałach są duchy, które wędrują pomiędzy światami i namacalnymi ciałami. Wędrują po niewidzialnych strunach jak w tunelach- powiedziała dziewczyna. - Powiedz mi Adara- spytała Wanda.- Jak to jest? Świat jest taki piękny a jednocześnie taki zły. - To nie świat jest zły, to ludzie są źli- odpowiedziała dziewczyna. - Jak to można zmienić? – pytała dalej Wanda. - Świata nie zmienimy, raczej świat zmieni nas- mówiła wojowniczka.- Świat jest ogromny, a my jesteśmy bardzo mali, więc możemy go tylko zmienić w niewielkim stopniu. Wtem usłyszały głosy rozbójników. Awarowie o krępej budowie ciała i uplecionych dwóch warkoczach na głowie właśnie znaleźli beczkę i zaczęli się rozkoszować jej zawartością. Było już późno. Dziewczyny zauważyły nadchodzących wojowników Kraka i Lecha. Mężczyźni zaskoczyli rozbójników i rozprawili się z nimi wszystkimi . Związali ich grubymi sznurami. Później zanieśli zatrutego cielaka do jaskini i rzucili go smokowi. Dziewczęta podeszły bliżej. Wówczas zdarzyło się coś dziwnego. Lech zadał cios bratu. Uderzył go w tył głowy. Krak upadł. -Co on...- nie dokończyła Wanda, kiedy usta zakryła jej Adara. - Ciszej. Stało się- szeptała dziewczyna. - To się nie dzieje-uklęknęła Wanda trzymając się za głowę. - Ci... –szepnęła Adara i pociągnęła ją za ogromne drzewo, które rosło obok jaskini.- Twój brat z pewnością nie chce mieć świadków tego zdarzenia. Jeżeli zranił śmiertelnie brata, może również chcieć usunąć ciebie ze swojej drogi. W tym czasie smok zaczął się krztusić i biegać wokoło goniąc swój długi ogon. Uderzał przy tym w kamienne ściany jaskini. Z jego nozdrzy wylatywał biały dym. Potem przewrócił się i wydał ostatnie tchnienie. Lech patrzył na to z góry, stojąc obok konającego brata. Po chwili wyszedł z jaskini. Podszedł do związanych zbójów i zaczął ich uśmiercać. Później ruszył w kierunku grodu. Dziewczyny podeszły do Kraka. Wanda uklęknęła przed bratem, który był nieprzytomny. - Musimy zabrać go do zamku-zdecydowała księżniczka. - Pójdę sprawdzić co ze zbójami- rzekła Adara i podeszła do leżących mężczyzn. Wojowniczka zauważyła, że coś porusza się w krzakach. Podeszła bliżej. Wtem wyskoczył na nią z mieczem jeden z Awarów. Adara uskoczyła i stanęła naprzeciw młodego mężczyzny. - I co teraz panienko?- zapytał ironicznie. -I kto to mówi? Człowiek z warkoczykami - odpowiedziała i wymachując mieczem skoczyła ku niemu. Po chwili walki Adara obezwładniła rozbójnika i zaprowadziła go do Wandy. Popychając Awara rzuciła go pod nogi swojej przyjacółce. - Lubię takie ostre dziewczynki- powiedział zalotnie mężczyzna. Wojowniczka przycisnęła go nogą do ziemi i zapytała Wandę. - Co z nim zrobimy? Może się nad nim trochę poznęcamy? - Dziewczyny pieszczoty w takim miejscu?- zażartował mężczyzna. - Jaki żartowniś z niego- stwierdziła Adara. - Pomoże nam zanieść Kraka do grodu- powiedziała poważnie kniaziówna i zapytała.- Jak masz na imię? - Bajan- odpowiedział. - Jesteś Awarem? – dalej przesłuchiwała Wanda. - Jestem- przytaknął. - Przyznajesz się, że byłeś zbójem?- wtrąciła Awara. - Aż tam od razu zbójem. Sługą smoka- odrzekł Bajan. - Nękałeś Wiślan?- dalej pytała kniaziówna. - Nikogo nie nękałem- odparł chłopak. - Dlaczego nie brałeś udziału w walce z synami Kraka?- zadawała kolejne pytania Wanda. - Byłem na schadzce z pewną damą, której nie wyjawię imienia- odparł Bajan. - Z damą?- pokiwała głową Adara- Stchórzył i uciekł, a kiedy zobaczył kobiety wrócił. - Przysięgam, że nie jestem tchórzem!- krzyknął mężczyzna. - Rozstrzygniemy to później. Zostaniesz sługą Adary i odpokutujesz swoje występki- postanowiła księżniczka. - Pani, po co mi sługa?- zapytała Adara. - Z największą przyjemnością –przerwał jej Bajan i dodał.- Służyć takiej kobiecie! - Słyszysz go? To błazen- wykręcała się dziewczyna. - Adara będziesz w ten sposób miała na oku rozbójnika i nie trzeba go będzie uśmiercać- rzekła kniaziówna- A teraz już idźmy do grodu. - Dalej chłopczyku z warkoczykami pokaż jaki jesteś silny- rozkazała Adara.- Będziesz niósł księcia. -Podobają ci się moje warkoczyki? A tak swoją drogą wolałbym ciebie nosić na rękach o moja pani –odrzekł. - Nie gadaj tylko idź- odparła hardo dziewczyna. - Tak jest! Będę o piękna służyć ci na wieki – żartobliwie powiedział do Adary Bajan.

O tym co się wydarzyło Wanda powiedziała tylko ojcu. Stary Krak nawet na nią nie krzyczał za to że wyruszyła potajemnie za braćmi. Długo myślał. Wiedział, że rana jego syna jest śmiertelna jednak cały czas miał nadzieję. Kiedy zielarka weszła i powiedzieć złą nowinę, kazał zebrać się mieszkańcom grodu na wielkim placu przed swoją siedzibą. Wyszedł tam po chwili. Za nim stanął nic nie przeczuwający Lech. Krak zaczął mówić. - Jak wiecie moi synowie poszli zabić smoka i rozpędzić Awarów. Tak też się stało. Jednak jeden z nich wrócił ze śmiertelną raną zadaną nie przez smoka czy Awara tylko przez brata. Tłum zaczął głośno krzyczeć „Śmierć Lechowi!”. Krak podniósł rękę. Lech zaczął powoli się wycofywać. Jednak za nim stanęło dwóch wojów. Tłum ucichł. Krak mówił dalej. - Dajcie mu jeszcze jedną szansę, jeżeli się zgodzicie Lech wyjedzie daleko na zachód na wojnę z Alemanami. Po mojej śmierci kniaziem zostanie księżniczka Wanda . Tłum zaczął wiwatować. Wanda nie wierzyła w to co słyszy. Nie miała pojęcia o rządzeniu. Nie mogła jednak pokazać po sobie , że czuje strach i jest pełna obaw czy podoła zadaniu.

Po wyjeździe Lecha na zachód , stary Krak bardzo podupadł na zdrowiu. Niknął w oczach. Kiedyś postawny mężczyzna stał się niedołężnym starcem. Wanda widziała co dzieje się z ojcem. Nie pomagały zioła i zaklęcia kapłanów. Kniaź leżał w wielkim łożu okryty skórami zwierząt. Wanda siedziała obok. Starzec otworzył oczy i powiedział cicho. - Wanda. - Czegóż ojcze ci potrzeba?- zapytała dziewczyna. - Wiesz, że nie dużo życia mi zostało- oznajmił Krak. - Ni mów tak ojcze- powiedziała Wanda. - Wiem co mówię – ciągnął dalej kniaź.- Jak zostaniesz kniaziem, będziesz musiała zmagać się z wieloma przeciwnościami. Pamiętaj zawsze można się bać, ale ze strachem trzeba walczyć. Nie ufaj Rytygierowi - Krak zamknął oczy i oddał ostatnie tchnienie.

Wanda pomimo bólu jaki czuła po utracie najbliższych, musiała znaleźć w sobie resztki radości, aby weselić się z odejścia ojca do lepszego świata. Wyprawiła więc pogrzeb Krakowi. Rozkazała ubrać go w najlepsze szaty i przypiąć jego miecz do pasa. Na ciele położono drewnianą tabliczkę na której kapłan wyrysował magiczne znaki. Ciało Kraka położono na wielkim stosie, który ustawiono na szczycie wzgórza na prawym brzegu rzeki. Wieczorem tłum zebrał się wokół stosu. Młode kobiety tańczyły i śpiewały pieśni o Nawii, dokąd odszedł Krak. Wojowie stali z zapalonymi pochodniami. Wanda zbliżyła się w odświętnej sukni do starszyzny i kapłana stojących najbliżej zmarłego ojca . Jeden z wojowników podszedł do księżniczki podając jej pochodnię. Dziewczyna zapaliła gałęzie znajdujące się pod ciałem. Stos palił się całą noc. Kiedy już zgasł słudzy zebrali prochy i umieścili je w zdobionej popielnicy. Wanda włożyła je do płytkiego grobu razem z mieczem, ozdobami i ziołami. Wówczas poddani zaczęli znosić ziemię i usypywać nad prochami swego władcy wielki kopiec. Następnego dnia wszyscy zebrali się na głównym placu przed siedzibą Kraka. Wanda rozkazała wyprawić tryznę na cześć zmarłego ojca. Zastawiono stoły przy których poddani mogli się najeść i napić. Urządzono również zawody, na których nagrodami były pamiątki po starym Kraku. Był to stary zwyczaj, który umożliwiał zmarłemu dostać się w zaświaty. Wanda usiadła wśród biesiadników obok Adary. Zauważyła małego chłopca o pięknych rysach, który podawał do stołu. Kiedy podszedł do nich zapytała. - Nie jesteś zbyt młody, żeby tak pracować? Gdzie są twoi rodzice? - Nie mam rodziców- odpowiedział. - Bajan! – zawołała Wanda i rozkazała.- Zaprowadź chłopca do zamku. Każ, aby się nim zajęto jak księciem. To dziecko potrzebuje jeszcze opieki. - Tak jest pani- odpowiedział mężczyzna i zapytał patrząc na Adarę.- A ty moja pani czegoś…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych