Wojna o
Drugi rozdział "Wojny o "ELMO""
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W głównej bazie Oddziałów SEAL’s rozpoczynał się kolejny dzień zwykłej pracy. Kompanie po zwykłej pobudce o godzinie szóstej rano i śniadaniu, rozpoczęły standardowe ćwiczenia, strzelania i szkolenia przewidziane w grafiku pracy jednostki. Na placu ćwiczeń słychać było odgłosy symulowanych walk. Ze służącego do trenowania walki w pomieszczeniach domu z opon niosły się krótkie serie z pistoletów maszynowych MP-5. Po kilku minutach oddział wyszedł z domu i rozpoczęło się żmudne omawiane ćwiczenia. - John! Nie wybiłeś drzwi z marszu. Zawahałeś się przez ułamek sekundy. Ten ułamek mógł cię kosztować życie! – Mówił powoli, ale dobitnie dowódca zespołu starszy sierżant Gregs. - Fakt. Coś nie mogłem się zebrać. - Dobra, dobra... Już mi tu nie wciskaj! – skarcił go dowcipnie Gregs – Jeszcze raz. Wchodzicie do środka i zabezpieczacie wszystkie pomieszczenia. To nic, że zmienił się układ pokoi w stosunku do tego z zeszłego tygodnia. W rzeczywistości nie będziecie zapewne wiedzieli, do jakiego budynku wchodzicie. Macie sprawdzać pomieszczenia jak automaty, we wszystkich możliwych ustawieniach drzwi, korytarzy i pokojów. Oddział wstał i odszedł na granicę pola ćwiczeń wyznaczoną przez białą linię. - 3... 2... 1... Jazda! – Krzyknął Gregs. Oddział szybko sformował kolumnę najeżoną ze wszystkich stron lufami. Po chwili kolumna ruszyła powolnym krokiem w stronę wejścia do budynku. Gregs podbiegł do punktu kontroli, gdzie na ekranach widać było sytuację we wszystkich pomieszczeniach. Stąd też mógł kontrolować wszystkie ruchome cele w budynku. Tymczasem oddział zbliżył się do drzwi i ustawił się pod ścianą tak, aby gdy drzwi zostaną otworzone natychmiast runąć do środka. Jeden z komandosów stanął po drugiej stronie i złapał za klamkę. Pokazał prowadzącemu kolumnę sygnał „3” i kiwając głową zaczął odliczać. Gdy doszedł do zera otworzył energicznie drzwi. Prowadzący kolumnę wrzucił do środka granat ogłuszający. Drugi komandos natychmiast zamknął drzwi. Po chwili dał się słyszeć wielki huk. Ktokolwiek znajdował się w promieniu dziesięciu metrów od granatu i nie miał zatyczek ochronnych w uszach, powinien zostać ogłuszony eksplozją na ponad minutę. Zanim jeszcze ucichł huk wybuchu komandos otworzył drzwi i kolumna runęła do środka. Teraz Gregs spojrzał na monitory. Znał na pamięć rozkład kamer w budynku, sam je przecież rozmieszczał. Teraz, wprawnie zmieniał widoki i poruszał kamerami by widzieć, co się dzieje w środku. Oddział szybko przechodził korytarze, a gdy napotykał drzwi, to wywarzał je, lub, gdy były otwarte wrzucał do środka granat. Wszystko odbywało się w absolutnej ciszy. Przerywały ją tylko pojedyncze strzały i wybuchy granatów. Po chwili komandosi stwierdzili, że zabezpieczyli wszystkie części domu i prowadzący kolumnę wydał komendę „Sprawdzić pomieszczenia”. Oddział zawrócił i przechodząc kolejne pokoje przeszukiwał je dokładnie. Po kolei otwierali szafy i wnęki, za każdym razem z lufą wymierzoną w ich środek. Gdy tylko jeden z komandosów otwierał drzwi, dwóch innych oświetlało trzeciemu pole widzenia przy użyciu silnych latarek. Jeżeli w środku był napastnik, natychmiast w jego kierunku wystrzeliwano serię, zaś wszelkie możliwe dowody zabezpieczano. Po kolejnych kilku minutach oddział zabezpieczył budynek i kolumna wycofała się na granicę pola ćwiczeń. - Rozformować szyk! – krzyknął prowadzący kolumnę. Komandosi złamali szyk, nie przestając celować w stronę budynku. - Mike i Brian! Pilnujecie nas. Reszta wolna! Dwóch komandosów podeszło kilka kroków w stronę budynku, a reszta zdjęła hełmy i zdejmując niewygodne wyposażenie usiadła na trawie. Gregs wyszedł ze swojego schronu i krzyknął w stronę komandosów: - Koniec symulacji! Wszyscy rozładować i przestrzelić! Wszyscy wstali i zaczęli kolejno wyjmować magazynki i przestrzeliwać posiadaną broń. Mieli tego sporo. Każdy komandos oprócz MP-5 miał pistolet typu GLOCK i paralizator elektryczny. Niektórzy mieli jeszcze strzelby typu PUMP ACTION i miotacze granatów. Po około dwóch minutach było po wszystkim. - Siadajcie chłopaki. Teraz było bardzo dobrze. – powiedział ciepło Gregs. Komandosi usiedli rozpinając kombinezony i zdejmując uprzęże. - Teraz było dokładnie tak jak powinno być. Macie zawsze tak sprawdzać budynki! A teraz – spojrzał na zegarek – pora na lunch! Kto ostatni w stołówce ten sprząta ze stołu! – krzyknął zawadiacko i pędem ruszył do stołówki. Komandosi musieli najpierw zebrać swoje wyposażenie, dopiero potem mogli ruszyć do stołówki. Ale i tak zwijali się jak najszybciej tylko mogli. Po pięciu minutach wszyscy byli już w jadalni. Zza lady kucharz zachwalał swoje dzieła, a wygłodniali komandosi podawali mu talerze. Nikt nie wiedział lepiej od ich kucharza, jakie znaczenie dla morale oddziału ma dobre jedzenie. Wszelkie posiłki były popisem sztuki kulinarnej. W stołówce jak zawsze panowała luźna atmosfera. Każdy, nieważne czy komendant bazy, czy zwykły szeregowiec, dowcipkował delektując się pysznym obiadem. SEAL’s zawsze trzymali się razem, bez względu na stopień i funkcję. Naglę w gwar rozmów wdarł się dziwny dźwięk. Stołówka zamarła. Ucichł typowy dla posiłku harmider. W całej bazie wyły syreny. Nagle nad drzwiami do stołówki zaczęło migać czerwone światło, a z głośnika dał się słyszeć dźwięk syreny. Wszyscy rzucili się do wyjścia. W bazie ogłoszono alarm.
...
Reg wczytał się w kolejne, już czwarte, sprawozdanie z wykonania jego rozkazów. Wszystko szło szybko i sprawnie. W ciągu godziny przeprowadzono wszelkie potrzebne analizy i ustalono, że bazą oddziałów SEAL będzie Key West na Florydzie. Przez kolejne pół godziny rozkazano opróżnić bazę i przygotować ją natychmiast do przybycia komandosów. W tym celu skierowano tam specjalny oddział inżynieryjny. Po dwóch godzinach od wydania rozkazów przez Rega uruchomiono procedurę mobilizacji oddziałów bojowych i przekazano im, gdzie mają jechać. Za kolejne pół godziny oddziały powinny być
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tomekzhp
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…