Wróć do katalogu

Zaufać przeznaczeniu - Rozdział 2 Przyjęcie

historia nastolatki

sylwka, opublikowano , 26 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

2. PRZYJĘCIE

Tej nocy nie mogłam zasnąć. Wciąż myślałam o jutrzejszym przyjęciu u Pauliny. Byłam podekscytowana. Na samą myśl o spotkaniu z Krystianem serce biło mi mocniej. Nie mogłam opanować tego uczucia. Cały ten tydzień ukradkiem spoglądaliśmy na siebie podczas obiadów na szkolnej stołówce. Coś musiało zaiskrzyć, tak po prostu. Intrygował mnie, musiałam, chciałam na niego patrzeć. On też spoglądał na mnie każdego dnia, gdy tylko usiadłam do swojego stolika. Oczywiście nic nikomu nie mówiłam, nawet Kamili mojej przyjaciółce, a już na pewno nie jego siostrze. Na razie nie chciałam o tym mówić nikomu. Sen zmorzył mnie dopiero nad ranem. Śniło mi się, że idę trzymając się z Krystianem za rękę brzegiem mojego jeziorka, w którym uwielbiam się kąpać. Potem zatrzymujemy się, ja zrzucam ubranie i wskakuję do wody. On patrzy na mnie i podziwia moje młode ciało. Wołam go i już po chwili jest przy mnie w wodzie nagi jak ja i taki cudowny. Ma piękne młode sprężyste ciało. Zaczynamy się całować……… Nagle obudziło mnie głośne pukanie do pokoju. To tato dobijał się. Wszedł i zaczął mnie budzić. - Julka wstawaj! Wiesz która godzina? - Która? – spytałam zaspana. - Już prawie dwunasta. Co ci jest? – zapytał z ojcowską troską trochę zniżając głos. - Nic. Może chciałam odespać cały tydzień rannego wstawania do szkoły. W końcu mi się należy w wolny dzień. - Dobrze już. Ubierz się i zejdź na dół. Mama z Laurą zaraz będą jechały na zakupy. Jeśli chcesz z nimi jechać to się pośpiesz. - Zaraz będę gotowa – odpowiedziałam. Gdy ojciec wyszedł natychmiast poszłam do łazienki umyć się, a po kwadransie byłam już na dole w jadalni. Zjadłam zapiekanki z pieczarkami i wypiłam owocową herbatę. - Pani Anielo, gdzie są wszyscy ? – spytałam. - Ojciec twój czyta gazetę w salonie, a mama z Laurą są w ogrodzie. Wyszłam na taras i ujrzałam mamę z siostrą. Wylegiwały się na leżakach przy basenie. - O idzie śpioch! – krzyknęła Laura. - Czemu tak długo spałaś ? – spytała, gdy podeszłam bliżej. - Bo tak mi się chciało – odparłam zgryźliwie. - Źle się czujesz? – spytała mama. - Mamo wszystko jest ok. – odparłam. Co to nie można dłużej sobie pospać w wolny od szkoły dzień. Późno zasnęłam. - W porządku – powiedziała mama. Dobrze, że nic ci nie jest. Czy jedziesz z nami do miasta na zakupy? – zapytała. Chcemy kupić sobie coś na dzisiejsze przyjęcie u Boruckich. - Oczywiście. Z przyjemnością. - Zaraz będziemy się zbierać – zakomunikowała mama. - Dobrze, będę gotowa. Pół godziny później wszystkie trzy siedziałyśmy w wygodnym volvo i jechałyśmy na podbój sklepów. Kierowca zatrzymał samochód przy głównej ulicy handlowej. Tu sklepy są bardzo elegancko urządzone, a ceny w każdym z nich pozwalają na zakupy nielicznym. Najpierw był sklep kosmetyczny, potem z biżuterią. W końcu nadszedł czas na butik z pięknymi sukniami. Mama wybrała sobie bordową spódnicę z tafty rozszerzaną na dole i gorset w tym samym kolorze zdobiony koronkami. Laura mimo początkowego sprzeciwu mamy kupiła sobie bardzo odważną kreację. Obcisłą sukienkę koloru czerwonego. Sukienka ta ledwo zakrywała jej pośladki, a dekolt był tak duży, że zakrywał tylko niewielką część jej biustu. Laura była bardzo zadowolona z tej sukienki, ale mamę ledwo co przekonała na jej zakup. Dla mnie rzuciła pełne wyższości spojrzenia, które mówiło „na tym balu ja będę najpiękniejsza, wszyscy chłopcy tylko na mnie będą patrzec”. Ja wybrałam sobie sukienkę w kolorze srebrnym, na cienkich ramiączkach, do kolan. Dopasowana do ciała, z nie dużym dekoltem. Został nam jeszcze sklep z butami, gdzie każda kupiła buty odpowiednie do kreacji. W domu zjawiłyśmy się po czterech godzinach. Było już po 17.00. Tato chodził po pokoju zdenerwowany i krzyczał na mamę, że tak długo byłyśmy na zakupach. - O godzinie 19.00 zaczyna się przyjęcie – mówił podniesionym głosem. - Zdążymy Hubercie - przekonywała mama. - Nie musiałaś zakupów zostawiać na ostatni dzień. Mogłaś zrobić je np. wczoraj. - Zaraz będę gotowa. Wezmę tylko szybką kąpiel i przebiorę się – mówiła mama. - Przecież twoja kąpiel będzie trwała godzinę – gorączkował się ojciec. - Nie przesadzaj. Zdążymy– zapewniła tatę, po czym dodała – Nawet nie zauważyłeś mojej nowej fryzury, ani nie spytałeś co kupiłam na dzisiejsze wyjście. - Bo zdenerwowałem się, że wróciłyście tak późno, a nie możemy się spóźnić, nie wypada. - Między nami ostatnio się nie układa. Nie jesteś już taki czuły, jak dawniej – mówiła mama stojąc w salonie naprzeciw taty. - Proszę Dominiko. Porozmawiamy o tym innym razem. Teraz nie ma na to czasu. Stałam jeszcze dłuższą chwilę za kwietnikiem, który posłużył mi jako skrytka. Nie mogłam uwierzyć w to, jak ojciec zwracał się do mamy. Jak rozmawiali ze sobą. Nie chciałam iść na to przyjęcie, chciało mi się płakać. Bałam się, że nasza rodzina się rozpada. Chciałam podbiec do ojca i wykrzyczeć mu prosto w twarz, że jest niesprawiedliwy względem mamy. Zamiast tego poszłam do swojego pokoju szykować się. Włożyłam nową sukienkę oraz buty w czarnym kolorze. Srebrne kolczyki i łańcuszek. Moje długie włosy zostawiłam rozpuszczone tylko lekko je pokręciłam. Ostatni raz zerknęłam w lustro i zbiegłam na dół. Tato już tam był. Chociaż byłam zła na niego, że krzyczał na mamę, to muszę przyznać, że wyglądał bardzo dobrze. Był przystojnym, wysokim mężczyzną dobrze zbudowanym. Jego zawsze kruczoczarne włosy powoli zaczynały łapać delikatną siwiznę. Stał w salonie, miał na sobie grafitowy garnitur z kamizelką i bordowy fular. - Wyglądasz bardzo ładnie córeczko – zwrócił się do mnie oglądając moją kreację. - Dziękuję! Ty również wyglądasz bardzo elegancko w tym garniturze. - A ja drogi tatku? Jak wyglądam? – spytała Laura schodząc ze schodów w swojej obcisłej sukience i w butach na dziesięciocentymetrowych obcasach. Szybko spojrzałam na ojca aby widzieć jego reakcję. Był zaskoczony. Na początku obejrzał Laurę nie jak ojciec tylko jak mężczyzna. Było widać to w jego spojrzeniu. Podobało mu się, jak jest ubrana. Po chwili jednak odpowiedział. - Uważam Lauro, że ubrałaś się zbyt wulgarnie i wyzywająco. - Ależ tatku – szybko odparła siostra – tak się teraz chodzi. Zobaczysz moje koleżanki. Będą ubrane podobnie. - Nie wiem czy powinnaś tak iść – mówił tato znów mierząc Laurę swym wzrokiem - Tato przecież teraz taka moda. Wszystkie dziewczyny tak chodzą – przekonywała Laura. - No nie wiem, ale nie ma czasu już na przebieranki. Pojedziesz tak – zadecydował ojciec. - Super! Dziękuję. – odrzekła rozradowana Laura i znów rzuciła w moją stronę to samo spojrzenie co w sklepie. Wtem naszym oczom ukazał się piękny widok. Po schodach schodziła mama. W swojej sukni wyglądała jak królowa. Twarz miała rozpromienioną, a jej oczy zalotnie spoglądały na tatę. Chyba już zapomniała o tamtym spięciu. Ojciec patrzył na nią i podziwiał. - Kochanie – zwrócił się do mamy – wyglądasz cudownie, przepięknie. - Dziękuję! - Czy możemy już jechać ? – spytał tato. - Tak jedźmy już – odparła mama. W drodze do samochodu mama powiedziała mi, że pięknie wyglądam. Tomasz zawiózł nas do posiadłości państwa Boruckich. Była to olbrzymia rezydencja z wielkim ogrodem i basenem. Po obu stronach alejki, którą jechaliśmy były posadzone śliczne czerwone i białe róże. Do posiadłości zjeżdżali kolejno goście. Udaliśmy się do głównego wejścia, gdzie stali gospodarze dzisiejszego przyjęcia Państwo Boruccy. Mężczyzna ubrany był w czarny smoking i rozpromieniony witał wszystkich. Żona jego miała prześliczną długą suknię w kolorze błękitnym. Była bardzo ładną kobietą o drobnych rysach twarzy i blond włosach. Jej córka Paulina była do niej podobna. - Witam państwa Kwiecińskich – zwrócił się do nas pan Borucki, gdy podeszliśmy bliżej. - Teofil Borucki! Miło mi panią poznać – zwrócił się do mojej mamy i pocałował ją w rękę po czym przywitał się z moim ojcem. - To moja żona Renata – wskazał na kobietę stojącą obok niego. - A to nasze panny Laura i Julia – odpowiedział dumnie ojciec. - Proszę wejdźcie do środka i dobrze się bawcie. – powiedział pan Borucki. Dom był wspaniały i ogromny. Wielki przedpokój. Po obu stronach były schody z marmuru prowadzące na górę. Przy oknie z lewej strony stał okrągły stół z wielkim wazonem pełnym świeżych kwiatów. Prawa strona łączyła się z salonem, w którym gromadzili się goście. Ja z Laurą wyszłyśmy do ogrodu, gdzie było już sporo młodzieży. Moja zwariowana siostra zaraz pobiegła w stronę swoich koleżanek, które ujrzała przy stoliku z czerwoną parasolką tuż przy samym basenie. Ja zostałam sama i rozglądałam się w poszukiwaniu Kamili, Darii, Pauliny lub jakiejś innej koleżanki. Młodzieży było dużo. Przeważnie z naszej szkoły z gimnazjum i liceum. Słychać było ich śmiech, głośne rozmowy. Siedzieli przy stolikach lub stali w grupkach i rozmawiali. Stałam i kręciłam głową na boki, głupio trochę się czułam tak stojąc sama jedna. Po chwili usłyszałam, jak ktoś mnie woła. To była Kamila. - O cześć! Dobrze że jesteś – przywitałam się z Kamilą ucieszona, że w końcu spotkałam kogoś znajomego. - Super wyglądasz w tej sukience – pochwaliła mój strój Kama. - Dzięki! Ty także – odpowiedziałam. Kamila miała na sobie krótką sukienkę w kolorze brzoskwini. - Widziałam twoją siostrę i jej sukienkę. Nie sądzisz, że jest trochę za odważna? – spytała. - Tak. Ale znasz Laurę. Ona nie da sobie nic wytłumaczyć. - Nie przejmuj się. Widziałam też jej koleżanki. Wszystkie mają podobne kreacje, które bardziej nadają się…. – tu Kamila zawiesiła głos i dodała tylko - sama dobrze wiesz gdzie. - Chodź podejdziemy do Darii – zaproponowała moja przyjaciółka. - Chodźmy! Szłyśmy w stronę Darii i innych dziewcząt a ja rozglądałam się na boki szukając Krystiana. - Co ty tak się rozglądasz? – zapytała Kamila widząc jak kręcę głową w różne strony. – Kogo szukasz? - Nikogo. Tak tylko. – skłamałam. - Przecież widzę, że usilnie kogoś szukasz. Cały czas spoglądasz na boki. - Nikogo nie szukam!. - Julka! Coś ściemniasz. Mnie możesz powiedzieć. Jestem przecież twoją przyjaciółką. Tak czy nie? – ostro zapytała nie spuszczając ze mnie oczu. Komu się zwierzysz jeśli nie mnie. - Daj już spokój Kama. – nie chciałam przyznać się kogo szukałam. - Jak chcesz. Nie nalegam. – powiedziała Kamila, ale widać było i czuć w tonie jej głosu, że jest jej trochę przykro, że nie chciałam jej powiedzieć. Podeszłyśmy do dziewczyn i wspólnie udałyśmy się do stolika z niebieską parasolką. Nasz stolik stał blisko ogromnego grilla, na którym smażyły się smaczne kawałki mięsa. Usiadłyśmy na krzesłach. Oprócz mnie i Kamili jeszcze Daria, Kaśka i Magda wszystkie chodzimy do jednej klasy. - Cześć dziewczyny!– usłyszałyśmy głos Pauliny zbliżającej się do nas. Cieszę się, że przyszłyście. Jestem pewna, że będziecie się dobrze bawić. Tego wam życzę. - Masz wspaniały dom i ogród. - Basen też imponujących rozmiarów – dodałam. Chętnie bym w nim popływała kiedyś przy jakiejś innej okazji. - Dziękuję wam. – Paulina była wyraźnie zadowolona. Przysiadła się do nas i razem w szóstkę przyglądałyśmy się wszystkim zgromadzonym gościom. Były tu dzieci bankierów, właścicieli dużych sklepów tak jak ja z Laurą, prawników, lekarzy, posłów. Sama elita. Dzieci rozpieszczone do granic możliwości. I chociaż ja też do nich należałąm, to w środku czułam się zupełnie inaczej. Nie pasowałam do nich, nie zachowywałam się jak rozkapryszone dziecko. Moja siostra natomiast i jej przyjaciółki myślą, że cały świat leży u ich stóp. Do ogrodu wyszedł gospodarz tego przyjęcia pan Borucki. Po chwili pojawili się wszyscy zaproszeni goście. Ojciec Pauliny i Krystiana zaczął przemawiać. - Chciałbym wszystkich bardzo ciepło przywitać i podziękować za przybycie. Jest to spotkanie integracyjne w celu bliższego spotkania się. Z wieloma z was będę współpracował i nie ukrywam, że mam nadzieję na dobrą współpracę. Tego życzę sobie samemu i wszystkim. Jak mówił patrzyłam na niego i odnajdywałam w nim Krystiana. Te same oczy, kolor włosów, nawet ruchy te same. - To moja żona Renata – spojrzał na swoją żonę, która ukłoniła się wszystkim z ciepłym uśmiechem na twarzy. - A to moje dzieci – to mówiąc przedstawił Paulinę i Krystiana. Wszyscy stali blisko siebie. Pani Borucka z prawej strony męża a dzieci po lewej stronie Paulina obok ojca i obok siostry Krystian. Był wysoki, wyższy nawet trochę od swojego ojca, który nie należał do niskich mężczyzn. W garniturze prążkowanym granatowym wyglądał bardzo męsko. Paulina, która była wzrostu mojego była prawie o głowę niższa od swojego brata. - Teraz już wszystkich zapraszam do fantastycznej zabawy – rzekł pan Borucki i w tym właśnie momencie w górę wzleciały setki kolorowych balonów. Słychać było też odgłos otwieranych butelek z szampanem. Chwilę później niebo zajaśniało barwą przecudownych sztucznych ogni. Wszyscy patrzyli i podziwiali ten kilkuminutowy pokaz. Było wspaniale. Następnie wszyscy przybyli goście zaczęli się bawić. Jedni zostali w ogrodzie,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych