Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 11 min czytania

0 700

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mówisz do mnie, że to lubisz, mówisz prawie jęcząc, a ja nie pozwalam ci jeszcze. Jeszcze nie. Teraz możesz tylko pocałować mnie w ramię. Zsunąć ramiączko i pocałować w ramię. Z tego punktu widzenia widać niemal całą pierś. Zaczynasz oddychać coraz szybciej. Jesteś spocony. Kropla potu spływa po czole. Usta masz spierzchnięte. Odwracasz się po szklankę z lodem i wódką. Przykładasz do ust drżącą dłonią i pijesz, jakby to była woda. Pijesz, a potem tymi samymi spierzchniętymi wargami mówisz, że mnie kochasz. Mówisz, że kochasz i że chcesz więcej. Zawsze tak mówisz, a ja zawsze odpowiadam, że jeszcze nie. Jeszcze kilka chwil, jeszcze kilka głębszych, kilka kropel po twoim czole. Rozpinasz koszulę, dusisz się, bo ta noc jest bardzo duszna. W pokoju jest gorąco. Patrzysz w kierunku okien. Myślałeś, żeby otworzyć, ale one już są otwarte. W desperacji mocniej zaciskasz dłoń na słuchawce, chcesz mi powiedzieć, że bardzo mnie pragniesz, że chcesz mnie poznać, że jestem dla ciebie wszystkim. Ale nie mówisz. Nie mówisz, bo się boisz. Albo, bo nie jesteś dobry w mówieniu takich rzeczy. Albo bo po prostu wzrok twój pada na szklankę z wódką i lodem. Znowu bierzesz ją do ręki, znowu pijesz. I omal nie zachłystujesz, kiedy ci mówię, że dotykam swoich gorących piersi. Dotykam i pieszczę i chcę, żebyś je całował. Chcę, żebyś je całował jak co wieczór. Zamykasz oczy. Widzę, że niemal całujesz, niemal widzisz moje piersi, czujesz. Twoje spierzchnięte wargi przesuwają się po mojej miękkiej skórze, przesuwają po brodawkach i zmierzają ku szyi. Lubię, kiedy zmierzają ku szyi. Zachęcam cię, mówię, żebyś nie przestawał. I ty nie przestajesz. Nie przestajesz całować mojej szyi. Całować i delikatnie nadgryzać. Wtedy ja się śmieję, bo trochę mnie to łaskocze, ale ty nie przestajesz i nadal całujesz z półprzymkniętymi oczami. Tak przymkniętymi, że widzisz dobrze moją alabastrową skórę i jednocześnie widzisz okno w pokoju, za którym z daleka majaczy billboard z dziewczyną reklamującą balsam do opalania. Uśmiechasz się. Widzę wyraźnie twój uśmiech. Uśmiechasz się, nie przerywasz całowania i jednocześnie zastanawiasz, czy może właśnie tak wyglądam. Czy jestem do niej podobna. Piersi, brzuch, uśmiech. Nawet włosy. Najdłużej myślisz o włosach. Właściwie tak długo, że po chwili orientujesz się, że już tylko na nią patrzysz, że już nie całujesz. Ale ja tak nie wyglądam. Ta dziewczyna to zupełne przeciwieństwo mnie. Nie te włosy, nie ten uśmiech. No i zupełnie nie te piersi, na co kładę twoją rękę na mojej ciepłej skórze i tym razem prowadzę cię w dół. Chcę dotrzeć tam, gdzie zawsze najbardziej lubisz docierać, ale ty nie idziesz za moją ręką. Upijasz spory łyk wódki, nalewasz kolejną porcję do szklanki i nagle, kiedy już dotykasz moich włosów, przychodzi ci na myśl ta sąsiadka z naprzeciwka. Przypominasz sobie, jak się mijaliście, te spojrzenia i te zupełnie niewinne uśmiechy. Zastanawiasz się, dlaczego nigdy nie spróbowałeś. Dlaczego się nie odważyłeś. Śmieję się wtedy do ciebie i mówię, że to też nie ja. Że ona to może podobne włosy, może podobna skóra, ale ja to ja. Nic mnie nie zastąpi, nic nie jest w stanie ze mną konkurować, kiedy rozpinam ci koszulę, kiedy sięgam w dół, żeby zająć się tobą zupełnie, bez ograniczeń i jakichkolwiek sentymentów. Przymykasz oczy. Jest ci dobrze, jest ci tak, jak tylko ze mną być może. Ręce przestają ci drżeć, w głowie zaczyna się lekko kręcić i przypominasz sobie, jak ją poznałeś. Jak poznałeś się ze swoją żoną. Takie proste przypomnienie. Skojarzenie. Uśmiechasz się. A raczej śmiejesz, bo to było na dziale AGD. Ona sprzedawała czajniki, a ty sprzedawałeś płyty CD na dziale obok. Połączył was jeden wielki sklep. A potem się kochaliście. Jeszcze mocniej przymykasz oczy i widzisz, jak się kochaliście w socjalnym pokoju, w toalecie, w samochodzie. A potem we własnym kupionym na raty mieszkaniu. We własnym wielkim łóżku. Cała ta miłość ci się przypomina, aż krople potu występują na twoim torsie, a ja lubię, kiedy krople występują na twoim torsie. Wiesz, że lubię się nimi bawić, ścierać je dłonią, smakować językiem. Na te słowa twój oddech staje się jeszcze szybszy i przypominasz sobie, jak ona smakowała, jak ona ścierała je dłonią. Twoja kochana żona. Tak o niej myślisz, tak ją widzisz, kiedy leży pod tobą, a ty kochasz się z nią, kochasz się z jej piersiami, z jej szyją, z jej brzuchem. Dokładnie tak jak teraz. Dokładnie i ze szczegółami. Potem się śmiejesz, kiedy twoja córka śmieje się w domu i wyciąga cię na dwór. Zawsze mi mówiłeś, że ona jest bardzo mądra. Bo twoja córka jest najmądrzejsza na świecie. A każdy ojciec dba o swoje najmądrzejsze i najpiękniejsze córki. Więc i ty dbałeś. Przypominasz sobie rowerek. Albo jak się cieszyła z wizyty w zoo. Albo jak szliście we trójkę po parku. I ty wtedy spojrzałeś na żonę i powiedziałeś, że ją tak bardzo kochasz, i że może jeszcze jedno dziecko… Pamiętasz to dobrze, bo dzień później zaczynałeś nową pracę. Lepszą, bo dającą więcej pieniędzy. I gorszą, bo polegającą na jeżdżeniu przez tydzień po kraju. Pamiętasz to, że powiedziałeś też, że to dla was, dla ciebie, żebyś nie pracowała. I pamiętasz też, że kilka tygodni później, wracając dzień wcześniej z pracy zastałeś w łóżku żonę z jakimś facetem w pozycji od tyłu. Była zdziwiona. Patrzyła na ciebie przekręcając głowę i miała taką minę, jakby nie wiedziała,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
0 700 — czytnik · opowiadania