aktualnosci · 2 min czytania
1. Głusi na błagania
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na peryferiach miasta w ulicę Turystyczną wszedłem, tam olbrzymi obóz zagłady dla zwierząt był usytuowany. Jako, że ulica wylotową była z miasta, toteż i ruch na niej był wielki, ale transportów zesłańców dla pożywienia ludzkich bestii było nie sposób nie zauważyć. Właśnie niczym na wycieczkę nadjeżdżała śmierdząca dostawa ptactwa, te zoczywszy mój pilnie wlepiony wzrok, chórem zakrzyknęły; człowiecze puchu marny, za nami się wstaw, wszak my gęsi, choć nie ludzie, jednak swój język też mamy. Transport odjechał, ale nadjeżdżała wypełniona krowią tłuszczą ciężarówka, te porykiwały szczęśliwie; wreszcie z tego obozu koncentracyjnego na wczasy wiozą nas, więc będziemy przechadzać się zielona doliną i zła się nie ulękniemy. Nadjechał też z wieprzami ładunek, te darły się w niebogłosy;…