melodramat · 5 min czytania
20 Metrów
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dwadzieścia metrów to dla każdego z nas dystans do przejścia, tak myślałem przynajmniej przed wypadkiem...
Obudziłem się w szpitalu, nic nie pamiętałem. - Panie doktorze - zawołała pielęgniarka przejętym głosem. - Budzi się - dodała. Czułem niesamowity ból rozłożony po całym ciele, w uszach oddalał się metaliczny pisk, zauważyłem zbliżającą się sylwetkę osoby. - Dzień dobry, nazywam się Luis Lima, jestem chirurgiem na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Lizbonie, czy pan wie co się stało? Powoli wyostrzał mi się wzrok i głos przedostawał się przez chaotycznie słyszane dźwięki. Próbowałem odpowiedzieć, ale moje ciało zapadło w sen. Po dwóch dniach odzyskałem przytomność, sen złożony z niedawnych wspomnień przeplatały obrazy wyobraźni. - Moja żona - wydukałem, - wody ... Nikt nie zauważył moich jęków. Pielęgniarka pochłaniała kolejne strony jakiegoś durnego romansidła. Próbowałem poskładać w całość ostatnie dni przed wypadkiem, lecz ciężar niewiedzy blokował moje myśli. Jechaliśmy samochodem, ja i moja żona, prowadziłem, spojrzałem na nią ... - Nie śpi pan? - zapytała nie czekając na odpowiedź pielęgniarka. Nie zważając na nią, wróciłem do układanki. Jechaliśmy na wakacje, w brzuszku mojej żony rósł mały piłkarz. Co prawda żona chciała córeczkę, ale i tak byliśmy szczęśliwi. To miały być ostatnie wakacje przed narodzinami... - Moja żona - złapałem za rękę pielęgniarkę ile sił mi tylko starczyło. Ta wyrwała się i pobiegła w otchłań długiego, szpitalnego korytarza. Zostałem sam, bez odpowiedzi, wyjaśnień, z tajemnicą wbijającą szpilkę w i tak już bolące ciało. Żeby choć nogi się poruszyły, nie mam siły wykrztusić z siebie dźwięku, szept jest moim krzykiem. Rozmawialiśmy jakie będą te wakacje, to był pierwszy dzień, dopiero co odebraliśmy auto z wypożyczalni. - Za rok będziemy już jechać w trójkę - ostatnie słowa żony utkwiły mi w pamięci. Kłóciliśmy się jakie damy dziecku imię, słońce ogrzewało nas przez szybę. Jakbym słyszał ostatnią melodię z radia... - Słychać kroki zbliżających się osób, pewnie piguła z posiłkami. Może w końcu ktoś mi powie co się stało? - rozmawiałem sam ze sobą z niepokojem. - Dzień dobry, doktor…