Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

melodramat · 4 min czytania

A jednak się zdarzyło...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To nigdy nie powinno się zdarzyć. Nigdy kiedyś i nigdy teraz. Jak wojna, o której do dzisiaj opowiadają starzy ludzie i pytają samych siebie: Gdzie był Bóg? Dlaczego na to pozwolił? Przez chore ambicje małego człowieka tyle bólu, cierpienia i śmierci spadło na świat. Ktoś inny wychodząc z kościoła zapyta sąsiadkę z bloku obok: Jak zdrowie? Dlaczego dobry człowiek umiera zostawiając sieroty na świecie a ten pijak z pod sklepu żyje już tyle lat? Tak długo, że wszyscy przekonani są, iż istniał zawsze i zawsze był pijakiem. Co rano budzi się, podnosi z brudnej pościeli i wychodzi z domu jakby śpieszył się do pracy. Zima czy lato zawsze o szóstej piętnaście stojąc pod osiedlowym sklepem przelicza drobniaki i obmyśla plan jak zdobyć brakującą kwotę, aby doświadczyć odrobiny szczęścia. Podobnie oni, otwierając co rano oczy obmyślają, każde osobno jak zdobyć odrobinę szczęścia dla siebie. Zaciskając szczęki ze złości lub powieki z bólu pytają bezgłośnie: Gdzie był Bóg? Jak to możliwe, że stwarzając ich na jedną istotę tak bardzo poplątał ich drogi? Czy zadrwił sobie, czy jest w tym jakiś wyższy niezrozumiały cel? Cel jak najbardziej nieetyczny z ludzkiego a wiec także ich punktu widzenia. Wieczorem, gdy zaspokojeni na chwilę poprzez ukradzione minuty szczęścia, układają plan działania na kolejną kradzież, czują się oszukani. Udają, że nie są świadomi myśli, że przecież to oni oszukali tych, którzy im zaufali. Ona płacze w poduszkę, a on wypija kolejny kieliszek wódki. Czy tak już będzie zawsze? Pytają czasem patrząc sobie w oczy, ale tak naprawdę nie oczekują odpowiedzi. Bo przecież wiedzą, że żadne z nich…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
A jednak się zdarzyło... — czytnik · opowiadania