Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

A kiedy przyjdzie na ciebie czas

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Winda znów nie działała. Zmęczony przystanął na półpiętrze. Zaczynał ciężko oddychać. - Trzeba chyba zadbać o kondycję - pomyślał i aż roześmiał się. Nie jakoś cicho, sam do siebie, ale głośnym radosnym śmiechem. Ileż to razy próbował różnych diet czy ćwiczeń wyszczuplających. Chodził nawet na siłownię, ale raczej nieregularnie. W każdym razie - jedynym wyraźnym efektem tych działań było zwiększenie wagi ciała o kilka kilogramów. Co prawda mógł zmienić w ciągu chwili każdy aspekt swego wyglądu zewnętrznego, ale od kilkunastu lat jakoś nie miał na to ochoty. Zaczął chyba żyć jak normalny człowiek. Ostatnia myśl wzbudziła w nim kolejny atak wesołości. Tym razem jednak zachichotał cichutko pod nosem. Nie chciał by znowu odpowiedziało mu echo pustych ścian. - Jak normalny człowiek.... - powtórzył. Ale przecież nie był człowiekiem. Ta myśl wydała mu się nagle wielce odkrywcza. Coraz częściej łapał się na tym, że zapominał kim naprawdę jest. Coraz rzadziej korzystał też ze swych nadnaturalnych mocy. - A co mi tam.. - pomyślał i przeniósł się kilka pięter wyżej. Dawno już nie wykorzystywał daru teleportacji ale z zadowoleniem stwierdził, że nic nie stracił ze swej dawnej gracji.

***

Stał przed dużymi, masywnymi drzwiami do mieszkania swej podopiecznej. W tej starej kamienicy, która nadawała się raczej do rozbiórki niż zamieszkania wszystko było nienaturalnie duże i masywne. Drzwi, okna, poręcze. Nawet ta cholerna, niedziałająca winda była niemal dwukrotnie większa od normalnej.. Kiedyś musiała to być piękna, bogata żydowska kamienica. Pełna życia... no właśnie.. życia. Tego elementu najbardziej brakowało Archaniołowi w całym tym budynku. Ciągle zatopiony we własnych myślach przekręcił klucz w zamku.

***

- To ja pani Jadwigo. Gabriel - krzyknął już po przekroczeniu progu. W sumie wiedział, że nawet nie musi tego czynić, bo i tak nikt inny nie odwiedzał starej kobiety. Czynił to jednak zawsze. Głównie po to, by samemu sobie poprawić humor. I aby rozbić otaczającą go w mieszkaniu ciszę. W powietrzy czuł zapach psów. A właściwie smród ich siersci, jedzenia i odchodów. Stara kobieta zwana przez wszystkich "Psiarą" trzymała zawsze kilkanaście psów. Znajdowała błąkające się po osiedlu kundle i przyprowadzała je do swojego mieszkania. Z niewielkich śodków próbowała je jakoś wyżywić, ale kończyło się to zawsze tym, że już w połowie miesiaca sama grzebała wśród osiedlowych śmietników, w poszukiwaniu nadających się do zjedzenia resztek. Teraz psów już nie było. Stara kobieta była ciężko chora. Umierała. Gabriel przypomniał sobie, jak bardzo płakała, kiedy zabierał psy z jej mieszkania. Obiecał jej, że zabierze je do swojego domu i otoczy troskliwą opieką. Uwierzyła mu. Zresztą - nikomu innemu nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
A kiedy przyjdzie na ciebie czas — czytnik · opowiadania