Wróć do katalogu

A kiedy przyjdzie na ciebie czas

Druga część tzw. "Tryptyku miejskiego". Opowiadanie kontynuuje opis losów Gabryjela - jednego z aniołów, który żyje na Ziemi. Opowiadanie z gatunku clerical-fiction

AngelGab, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Winda znów nie działała. Zmęczony przystanął na półpiętrze. Zaczynał ciężko oddychać. - Trzeba chyba zadbać o kondycję - pomyślał i aż roześmiał się. Nie jakoś cicho, sam do siebie, ale głośnym radosnym śmiechem. Ileż to razy próbował różnych diet czy ćwiczeń wyszczuplających. Chodził nawet na siłownię, ale raczej nieregularnie. W każdym razie - jedynym wyraźnym efektem tych działań było zwiększenie wagi ciała o kilka kilogramów. Co prawda mógł zmienić w ciągu chwili każdy aspekt swego wyglądu zewnętrznego, ale od kilkunastu lat jakoś nie miał na to ochoty. Zaczął chyba żyć jak normalny człowiek. Ostatnia myśl wzbudziła w nim kolejny atak wesołości. Tym razem jednak zachichotał cichutko pod nosem. Nie chciał by znowu odpowiedziało mu echo pustych ścian. - Jak normalny człowiek.... - powtórzył. Ale przecież nie był człowiekiem. Ta myśl wydała mu się nagle wielce odkrywcza. Coraz częściej łapał się na tym, że zapominał kim naprawdę jest. Coraz rzadziej korzystał też ze swych nadnaturalnych mocy. - A co mi tam.. - pomyślał i przeniósł się kilka pięter wyżej. Dawno już nie wykorzystywał daru teleportacji ale z zadowoleniem stwierdził, że nic nie stracił ze swej dawnej gracji.

***

Stał przed dużymi, masywnymi drzwiami do mieszkania swej podopiecznej. W tej starej kamienicy, która nadawała się raczej do rozbiórki niż zamieszkania wszystko było nienaturalnie duże i masywne. Drzwi, okna, poręcze. Nawet ta cholerna, niedziałająca winda była niemal dwukrotnie większa od normalnej.. Kiedyś musiała to być piękna, bogata żydowska kamienica. Pełna życia... no właśnie.. życia. Tego elementu najbardziej brakowało Archaniołowi w całym tym budynku. Ciągle zatopiony we własnych myślach przekręcił klucz w zamku.

***

- To ja pani Jadwigo. Gabriel - krzyknął już po przekroczeniu progu. W sumie wiedział, że nawet nie musi tego czynić, bo i tak nikt inny nie odwiedzał starej kobiety. Czynił to jednak zawsze. Głównie po to, by samemu sobie poprawić humor. I aby rozbić otaczającą go w mieszkaniu ciszę. W powietrzy czuł zapach psów. A właściwie smród ich siersci, jedzenia i odchodów. Stara kobieta zwana przez wszystkich "Psiarą" trzymała zawsze kilkanaście psów. Znajdowała błąkające się po osiedlu kundle i przyprowadzała je do swojego mieszkania. Z niewielkich śodków próbowała je jakoś wyżywić, ale kończyło się to zawsze tym, że już w połowie miesiaca sama grzebała wśród osiedlowych śmietników, w poszukiwaniu nadających się do zjedzenia resztek. Teraz psów już nie było. Stara kobieta była ciężko chora. Umierała. Gabriel przypomniał sobie, jak bardzo płakała, kiedy zabierał psy z jej mieszkania. Obiecał jej, że zabierze je do swojego domu i otoczy troskliwą opieką. Uwierzyła mu. Zresztą - nikomu innemu nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych