Inne · 7 min czytania
A może ty lesbijka jesteś?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
A MOŻE TY LESBIJKA JESTEŚ?
-To co może się poprzytulamy? -Nie chcę. Nie poprzytulamy się. Dobrze odżywiony rudzielec rozwalił się na fotelu przy szklanym stole z pustymi puszkami piwa. -Nie ma nic złego w przytulaniu się, co? Każda kobieta potrzebuje faceta. Ty też. Laura siedząca na łóżku w kącie, położyła nerwowo ręce na kolanach. -Nie interesujesz mnie. Czy to rozumiesz? Interesują mnie inne rzeczy. I inni faceci. Anka obserwowała rozbawiona ten odwieczny flirt. Niski Roman siedział cicho przy doniczce z pelargonią. -No chodź, poprzytulamy się na górze. Wiem, że tego chcesz. No chodź… - nie poddawał się właściciel domu. -Nie podobasz mi się, ani fizycznie, ani w inny sposób. Mamy różne charaktery. Twój sposób myślenia mi nie odpowiada. To jak widzisz związek między kobietą i mężczyzną. Nie pociągasz mnie i już. Nie chcę z tobą tego robić. Andrzej poruszył się niespokojnie na krześle. -Co robić zaraz! Ja nie mówię o seksie. Tylko o leżeniu razem w łóżku. Przytuleniu się do ciebie, do twojego biustu. Nie wiesz jakie to dla nas przyjemne. To wszystko. Ale będziesz chciała więcej. To nic złego. Ja i Ania na przykład… Tu wstał i podszedł nagle do krzesła obok szklanego stołu, na którym przysiadła Anka. Złapał ją i wziął na swoje grube gołe kolana. Ona zdziwiona, ale nie niechętna, zaśmiała się trochę nieporadnie. Objął ją swoimi grubymi palcami w pasie. Pomacał po biodrach i udzie. Złapał za pierś. Roman pokiwał brunatną głową z uśmieszkiem i upił kolejny łyk z puszki piwa. Anka spojrzała życzliwie na koleżankę. -Laura, to nic takiego. On mi nic złego nie robi. Pogłaszcze i już. Laura spojrzała z niesmakiem na nią. Na jej raczej zadowoloną minę, rozgrzaną twarz i wstrętne łapy Andrzeja na jej udzie. Odwróciła głowę. Za oknem czarna noc przetykana była srebrnymi gwiazdami. To jeszcze bardziej utwierdziło Laurę w uporze. Tam kosmos, a tutaj… -Nic mnie nie obchodzi co robisz Anka. To twoja sprawa i twoje ciało. Jeżeli to dla ciebie nie problem, to ok. Ale ja tak nie potrafię i już. Może jestem cnotką ze średniowiecza, ale gówno mnie to obchodzi. -No jesteś cnotka! – pokiwał głową rudzielec. - Co to takiego? Przecież ci nie ubędzie. -Ile razy mam ci powtarzać, że mnie to nie interesuje. Rozumiesz po polsku? – rozdrażnienie Laury wzrastało. -Ty jakaś dziwna jesteś. Na twarzy pijanego Andrzeja pojawił się wredny grymas. -A może ty lesbijka jesteś? -Jezuu! To jak cię jakaś nie chce, nie chce się przytulać, iść z tobą do łóżka, to już musi być lesbijką?! – Laura wywróciła oczami z rezygnacją. -To jesteś? Aniu jak to jest? Anka próbowała zaprzeczać, kręcąc głową. -Dobrze. Jeżeli nie rozumiesz tego, co się do ciebie mówi, to tak, jestem lesbijką. Już. Zadowolony?! Zrozumienie rozlało się na okrągłej różowej twarzy Andrzeja. Wściekły wstał z krzesła i poszedł do kuchni. Wrócił z nową puszką piwa. Popatrzył spod oka na Laurę. -Wiedziałem od samego początku! Ty masz narąbane w głowie. Laura popatrzyła na tego człowieka z prawdziwą odrazą. Roman wyszedł śpiesznie do kuchni, zaaferowany czymś niezmiernie… Gruby właściciel podszedł do kuchni i ustawił na gazie wielki garnek z sosem. -Nie dostaniesz moich kurek! Anka dostanie, a ty nie! - mruknął. -Anka co ci mówiłam! - powiedziała cicho Laura do Anki w pokoju – Oni od razu…