Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Aaron

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PROLOG

Strażnik spojrzał na Aarona.Aaron był Absth'em czyli pochodził z pustyni Abstyh.Był ubrany i skórzany kubrak,spodnie z cielęcej skóry i dobre burty ze skóry smoka pustynnego.Wyglądał jak prawdziwy Abstyh:czarne świecące oczy,kruczoczarne włosy,ciemna karnacja i liczne blizny po walkach.Uzbrojony był w dobry, srebrny, jednoręczny miecz.Absthyowie mieli to do siebie ,że niektóre bardziej sprawne dzieci po ukończeniu drugiej dekady życia miały bardziej wrażliwy węch, słuch i wzrok dlatego świeciły się im oczy.Aaron właśnie do nich należał.Był poszukiwaczem przygód, najemnikiem choć większość Absth'ów to byli Assasyni. - Słucham?! - Chcę wejść do miasta! - Spisać muszę i nie drzyjcie się tak?! - Dobrze. - Imię? - Aaron. - Nazwisko? - Hor'en'leovard. - Eee..za długie.....wiek? - Dwie i pół dekady. - No to ruszajcie!

1. Murren spojrzał na Aarona. - Dobrze żeś przybył przyjacielu jest sprawa. - Cóż jako zielarz pewnie zbijasz tu kupę forsy. - A po huj się moich interesów czepiasz...? Nie jesteś lepszy też spieprzyłeś z pustyni i nie jako assasyn tylko jako jakiś włóczęga! - Uspokój się.....i...... -...... - Powiedz o co chodzi!!! - Nie krzycz jesteś my tylko w pustym pomieszczeniu w karczmie. - Nie to nie karczma. To burdel...bo słychać jęki z drugiego pokoju ale nieważne. - Pamiętasz Rivena? - Tego co mnie ścigał za to ze niby Nas zdradziłem? - Właśnie...opanował on chyba jakąś magię i wysyła na moje miejsce z ziołami...... - Co? Co wysyła? Kogo wysyła?! - Demony... - Pustynne? Chodzi ci o te śmieszne czerwie? przecież one nie przeżyją w Koerliońskim klimacie. - Chodzi mi od demony tego klimatu... - Czemu używasz jakiś dziwnych szamańskich nazw? - Zboczenie zawodowe. - Nieważne...chodzi o harpie... - Pędraki. - Te przerośnięte małpy? - Tak ma ich 5. - Mało. Kiedyś zabiłem 15. - Siedzą tam całe dnie. - I? - Dam Ci 1000 dukatów. Stoi? - Dobrze...ale gdzie to miejsce? - Na wschodzie 3 mile za cmentarzem dla żebraków. - Mam ich wybić? - Uhm. - Potrzebny będzie jakiś eliksir. - Proszę...- siwiejący czarownik podał poszukiwaczowi przygód buteleczkę z niebieskim swiecącym płynem na ,której była…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%