Fantasy · 3 min czytania
Abstrakcja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Okno zamknięte. Pomarańczowobrązowa zasłonka unosiła się i opadała w nieznanym rytmie, z nieznanego powodu. Powoli odwraca głowę, dogłębnie lustrując wnętrze pokoju, jakie mija jej nic niewidzący wzrok. Szeroko otwarte oczy. Cienie dziko tańczyły na ścianie, jakby zaraz miały się urwać, rzucić na szyję... Biała, kobieca twarz i kruczoczarne włosy opadające na plecy, tworzące swoisty ogon... Jakby wilgotne, jakby przygładzone. Kobieta na czarno-białym tle. Jak w starym telewizorze. Ona też patrzy pusto. Delikatny, kobiecy pocałunek w szyję. Długie paznokcie zaciskające się na górnej części piersi. Oni wiedzieli, że ona zginie... Cienie tańczyły dziko na ścianie. Muzyka... Korytarz. Długi, pusty, zamroczony korytarz. Odbija się od ściany. Prawo, lewo, chwiejnym, niby to pijanym, niby zaspanym krokiem. Czy te oczy coś widzą? Wiem, że ta twarz patrzyła na mnie. Usta rozrywa szaleńczy krzyk. Łzy podchodzą do oczu. Dłonie zakrywają oczy... Siedzi na krześle, jak lalka. Na oczach ma blade, kościste dłonie. Te dłonie nie były kościste. Kiełki połyskują w nieistniejącym mroku. Biała róża w szklance z mlekiem. Okno zostało zbite... szyba rozsypała się na posadce milionami drobniusieńkich kawałeczków. Krzyk. Krew. Stopa była czerwona i błyszczała kawałkami szkieł. Czerwona róża w szklance z